Z Malucha do Mercedesa
Waży 47 ton, ma 12,3 metra długości, 3,4 metra szerokości, 3,5 metra wysokości. Do obsługi potrzeba pięć osób załogi: dowódcę, kierowcę, celowniczego i jeszcze dwóch żołnierzy do obsługi. Na jednym zbiorniku przejedzie 360 kilometrów. Maksymalnie rozpędza się do 60 kilometrów na godzinę (minimalnie 4 km/h). Główne uzbrojenie stanowi armata kalibru 155 mm, które może razić cele w odległości do 40 kilometrów. W trybie seria może wystrzelić trzy pociski w ciągu 30 sekund. W praktyce: w ciągu godziny ciągłego prowadzenia ognia może strzelać z przędnością dwóch pocisków na minutę. I co też ważne: w środku jest dużo miejsca, co dodatnio wpływa na morale i komfort pracy załogi.
W skrócie: armatohaubica K9A1 w Braniewie jest w stanie trafić Stara jadącego po ulicach Elbląga. Nowy sprzęt braniewscy pancerniacy zaprezentowali dziś (1 kwietnia i to nie jest prima aprilis) dziennikarzom.
- Przeszliśmy na sprzęt z nowoczesnym systemem artyleryjskim. Jest ogromna różnica w porównaniu z tym, który obsługiwaliśmy do tej pory. To połączenie precyzji, mobilności i ogromnej siły ognia na współczesnym polu walki. – mówił kapral Paweł Niewiadomski z 9. Brygady Kawalerii Pancernej w Braniewie. - Możemy szybko zmieniać miejsce, prowadzić bardziej skuteczny ogień artyleryjski
- Chodzi głównie o zasięg i dokładność prowadzenia ognia. To jest ta zasadnicza różnica w porównaniu z dotychczasowym sprzętem – dodał generał brygady Roman Brudło, dowódca 9. Brygady Kawalerii Pancernej w Braniewie. - Jest wyposażony w system kierowania ogniem polskiej produkcji, co pozwala na zasadniczą zmianę w zakresie taktyki użycia dywizjonu.
fot. Sebastian Malicki
Przygoda 9. Brygady z południowokoreańskimi armatohaubicami rozpoczęła się już kilkanaście miesięcy temu. Jednym z pierwszych kroków, na początku 2024 r., było wysyłanie żołnierzy na szkolenie do Korei Płd. Pojechała tam m.in. ppor. Paulina Konarzewska.
- Były to m.in. kursy dla kierowców, obsługi, użytkowników systemu TOPAZ [system kierowania ogniem artyleryjskim – przyp. SM]. Codziennie mieliśmy zarówno zajęcia teoretyczne, jak i praktyczne, aby jak najlepiej poznać nowy sprzęt. Szkolenie zakończyło strzelanie na poligonie z K9. - dodała podporucznik Paulina Konarzewska, dowódca plutonu (4 armatohaubic) w 9. Brygadzie. - To jest nowocześniejszy sprzęt od tego, który użytkowaliśmy dotychczas. Praca np. oficera ogniowego jest dużo sprawniejsza i łatwiejsza niż dotychczas. Nowoczesny system TOPAZ pozwala na kierowanie ogniem bez użycia środków łączności.
Pewną ciekawostką jest fakt, że w szkoleniu w Korei uczestniczyli także żołnierze innych armii, w których są lub będą służyły południowokoreańskie armatohaubice. Szkolenia w 9. Brygadzie trwają cały czas.
- Przesiadamy się z poradzieckiego sprzętu na nowoczesny sprzęt koreański. Rozpoczynamy nowy rozdział w życiu dywizjonu artylerii samobieżnej. Armatohaubice K9 wzmocnią nasz potencjał i pozytywnie wpłyną na komfort oraz bezpieczeństwo eksploatacji. Mi, jako dowódcy brygady, zapewnią właściwe warunki do prowadzenia działań oraz wsparcie artyleryjskie. - mówił generał brygady Roman Brudło.