A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
zastanow sie co piszesz, zwiazek przyczynynowoy sciezki rowerowej do nikad a jakosc opuieki na sorze, otrzasnij sie i przestan ogladac tvrepublika
Dyrektor Elżbieta Gelert
Kilka miesięcy temu wylądowałam na SOR-ze, ale widocznie miałam dużo szczęścia, bo trafiłam na bardzo pomocnych pielęgniarzy. O ile oni starali się i robili, co należało to nie mogę tego powiedzieć o pani doktor która akurat wtedy miała dyżur, ona NIE SŁUCHAŁA jak mówiłam co mi jest i w trakcie rozmowy OLAŁA MNIE I WYSZŁA. Mówiłam to do pielęgniarzy, ale oni chyba wiedzieli jak się z nią pracuje i nie mogli nic z tym zrobić. Po jakimś czasie pani doktor stwierdziła, że mogę iść do domu. Chciałabym nadmienić, że mimo zachowania i braku współpracy z panią doktor to NIE MOŻNA wrzucać wszystkich do jednego worka. Zespól pielęgniarski na który trafiłam o mnie zadbał, dziękuję
chyba u ciebie wszystko leży i kwiczy, nieprawdaż?
@JaKa - Tak się składa, że mam w rodzinie osobę przewlekle chorą i na SOR bywamy bardzo często - zawsze w sytuacji zagrożenia życia. To o czym Pani pisze ma miejsce, ale rzadko, najczęściej jakieś skaleczenia po bójkach, urazy, ale i mnóstwo cierpiących ludzi czekających GODZINAMI aż ktoś się nimi zainteresuje. My zawsze trafiamy z zagrożeniem życia - twardy brzuch, zator w jelitach, wymioty, a i tak zawsze taka wizyta to minimum te 4 godziny, czasami nawet ponad 6,z osobą ledwo stojącą na nogach, wymiotującą, z ogromnym bólem. Oczywiście po odczekaniu swojego zawsze trafiamy na oddział, ale te godziny w poczekalni to koszmar, który śni mi się po nocach. Niestety uważam, że takie działanie SOR jest prowadzone systemowo, z premedytacją - w imię tego co Pani napisała, żeby komuś drugi raz nie przyszło do głowy się tam znowu zgłosić z błahym problemem... Tylko niestety odbija się to na pacjentach, którzy naprawdę potrzebują pomocy i cierpią... Jak widać po materiale TVN, czasami kończy się to dla nich śmiercią... Nie wiem czy jest szansa coś zmienić, musiała by się zmienić cała filozofia działania SOR, przydzielenie większej ilości personelu, podział na dwa oddziały - jeden przyjmujący ludzi z dużymi problemami, zagrożeniem życia, drugi obsługujący tych z skaleczeniami i lżejszymi problemami. A przede wszystkim powinna pojawić się empatia, której niektórym lekarzom na SOR brakuje...
Jeśli to produkcja TVN to nie ma w tym ani odrobiny prawdy.
SORRY Winnetou, powiedział Old Setehland strzelając mu w tył glowy...
Powinni Cię wziąć na kadrowca przy zatrudnianiu nowych i negocjowaniu stawek kontraktów. Zobaczylibyśmy czy wtedy byś był taki mądry. Twoje rozwiązanie Zwolnić jest najprostszym z możliwych, ale tak pogłówkować skąd wziąć kaskę na zatrudnienie na dyżurach z dwóch lekarzy więcej przy tym budżecie to by cię nie tylko głowa ale i d... pa rozbolała.
Ja miałam kontakt z SOR w tym roku zimą. Moja mama zemdlała i wezwano do niej pogotowie. Poinformowano mnie o tym. Pojechałam na SOR. Była niedziela. Wpuszczono mnie do mamy i siedziałam tam przy niej kilka godzin. Ratownicy bardzo sympatyczni, zaopiekowali się mamą bardzo dobrze, pielęgniarki również. Zrobiono mamie mnóstwo badań. Dyżur miała lekarka. Nie pamiętam nazwiska. Postawili mamę na nogi, ustabilizowano. Zalecono wizytę u lekarza rodzinnego w celu dalszego leczenia. Ja oceniam pobyt na SOR bardzo dobrze.
zgadzam się. pan ch..... uk to rzeźnik bez empatii. skarga na niego złożona nic nie dała - pani dyrektor odpisała że brak fachowców. a jaki z niego fachowiec? po wyjściu z soru pojechałam z bliską osobą do szpitala na komeńskiego i tam po usłyszeniu nazwiska lekarza z sor bez zbędnej zwłoki pacjent został przyjęty i na drugi dzień miał operację - być może ratującą życie