A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Gdyby nie te „białe fartuchy” to nie wiem co byśmy teraz zrobili.Lekarz to tez człowiek nie maszyna
Byłam w bardzo podobnej sytuacji. Prawie identycznej. Poszukam kontaktu do waszej redakcji na stronie i się do was odezwę. Nie chce pisać tutaj, bo to nie jest odpowiednie miejsce na opowiadanie o swojej tragedii. Jedno co mogę powiedzieć,, to to, że doskonale wiem co teraz przeżywacie i nie wolno wam się poddać. Nigdy się nie pogodzicie z tak wielką tragedią, ale nauczycie się z nią żyć.
@ biegacz- nie 100% a 1000% racji. Wszyscy biadolący to znawcy tematu, urodzeni położnicy,a tak na prawdę to roszczeniowcy. Zanim zacznie się kłapać paszczą ,trzeba zajrzeć do doktora Googla, i poszukać w opracowaniach tematu przez fachowców a nie forum krytykantów.Dla zainteresowanych-http://www.pnmedycznych.pl/wp-content/uploads/2016/07/pnm_2016_505-507.pdf
@biegacz- bardzo dobre wyjaśnienie, tylko że nie każdy chce zagłębić się w temat, łatwiej jest pyszczyć i biadolić.
Zastanawiam się na ile wyliczył sobie tatuś poniesione straty. Tak na Marginesie- nie trzeba dziękować pani prokurator, bo takie zdarzenia, na podstawie ustawy, kierowane są do prokuratury.
Byłam też w identycznej sytuacji. W szpitalu " zagubił się " wszystkie moje wydruki z ktg, włącznie z ostatnim na którym slablo tętno dziecka. Kazano mi się zgłosić za tydzień, następnego dnia dziecko niezylo.
Moj synek tez mial wezel na pepowinie, na szczescie porod zaczal sie w 36 tc i nic zlego sie nie stalo. Gdybym doczekala terminu, zdaje sobie sprawe, ze mogloby byc roznie.
@KrysiaKO - I co z tego.
Człowiek nie ma nigdy gwarancji że wszystko kończy się zawsze sukcesem. Czasem w życiu doznajemy bolesnych porażek wiec proszę nie wydawać wyroków zanim sprawa nie wyjaśni się.
@AntyĆwirek - Przyjrzyj się człowieku tresci swojego komentarza i zestaw ja z aktualną sytuacją gdzie te jak to nazywasz"białe fartuchy "ratują życie nawet takim jak ty.