Cofnijmy się w czasie. Pierwszej udokumentowanej próby wzniesienia w powietrze balonu wypełnionego gorącym powietrzem, dokonał 8 sierpnia 1709 Bartholomeo Lourenço de Gusmăo (1686–1724), kapelan nadworny portugalskiego króla Jana V. Krok dalej poszli bracia Joseph Michel i Jacques Étienne Montgolfier, którzy w 1783 r. w Annonay dokonali pierwszej udanej próby wzlotu balonu papierowo-płóciennego, napełnionego gorącym powietrzem.
I dalej jakoś poszło. Dziś loty balonem nie należą do rzadkości, ale zawsze wzbudzają emocje i zainteresowanie. No, bo jak to możliwe, że balon lata? Fizyka tłumaczy: balon unosi się, bo jest lżejszy od powietrza. Powietrze znajdujące się w powłoce balonu po podgrzaniu ma mniejszą gęstość niż powietrze ją otaczające. Dzięki temu jest lżejsze, a to pozwala na uniesienie się w górę. Proste? No, ale sam balon nie poleci. Musi mieć pilota. Ci sprawdzają swoje umiejętności podczas zawodów. Do Pasłęka przyjechało 15 załóg, by wziąć udział w 23. edycji Zawodów Balonowych im. Bogusława Stankiewicza.
Dziś (23 sierpnia) wieczorem odbył się kolejny start. Załogi uwijały się przy swoich balonach, by jak najszybciej wzbić się w powietrze.
- Przygotowanie balonu do startu trwa 15-20 minut - przy takiej właśnie pracy towarzyszyliśmy Karolinie Wilk z Warszawy. Pytania same cisnęły się na usta: Czy to jest bezpieczny sport? - Boję się pająków, a nie boję się latać - odpowiedź krótka i zdecydowana. Zabezpieczenie w gondoli? - Nie. Tu nie ma latania hardcorowego, chociaż są to zawody. Jakie warunki pogodowe są odpowiednie do startu? - Najlepiej by był wiaterek tak, jak teraz. Jest to idealna sytuacja, bo nie będzie nam bujało powłoką - przyznaje.
Odpowiedzi szybkie i zdecydowane, bo pani Karolina w balonie lata od dziecka.
- Mama była pilotem, tata sędzią na zawodach. Ja latam, choć też byłam wieloletnim sędzią - przyznaje.
Są to zawody więc muszą być konkurencje sportowe.
- Sędzia deklaruje cel, a dziś są wyłożone dwa krzyże na północ i zadaniem pilota jest dolecieć na jeden i drugi cel, i wyrzucić marker, czyli woreczek z piaskiem - wyjaśnia Karolina Wilk.
Czy to jest trudne zadanie?
Balony wzbijają się w niebo. Coś pięknego! (fot. MS)
- Trzeba wysterować balonem, góra-dół, lecimy zawsze z wiatrem. Przy tej pogodzie jest trochę zabawy, ale my to kochamy.
Miłość pani Karoliny do balonów jest zrozumiała [tradycje rodzinne], ale czy próbowała też innego latania?
- Tylko odloty w domu przy dzieciach (śmiech).
Na koniec pytamy, czego życzyć zawodnikom podczas zawodów: - Dobrego wiatru, wysokich lotów, celnego rzutu markerem i bezpiecznego lądowania - wymienia pilotka z Warszawy.
Tego życzymy, bo zawody jeszcze trwają. W sobotę (24 sierpnia): w godz. 6-8 (start ul. 11 listopada) i 18.30 – 20 (start ze stadionu). O godz. 21 przewidziano wręczenie nagród i pucharów. Zawody zakończą niedzielne (25 sierpnia) poranne loty treningowe od godz. 6.