A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
@Kobert Roliński - Bo to prawda akurat.
@Kobert Roliński - tacy tez tam idą w dużej ilości
Uderz w stół czyt : W Kolińskiego, a nożyce się nie zamkną. I zamykać i otwierać się będą nieprzerwanie. Dlatego kulturalni i mądrzy użytkownicy internetu, całkowicie ignorują zachowania takich osobników. Nie wdając się z nimi w jakąkolwiek dyskusję, co odbiera im możliwość sączenia lewackiego " hejtu ".
I właśnie w komentarzach wyszedł cały cel tej akcji i prania mózgów. Co złego, to PiS. Tylko PiS. A my jesteśmy święci i nieskazitelni. Oczywiście cała ta nagonka na PiS jest niepoparta żadnymi argumentami i opiera się na stereotypach - czyli doskonale spełnia defincje hejtu i mowy nienawiści. A jednak antyfaszystom wolno stosować te faszystowskie metody.
całe szczęście, że lewactwo w europie praktycznie nie ma zwolenników
No i właśnie ta definicja "hejtu", którą podał R. Koliński dyskredytuje całe to pojęcie i etos walki przeciwko hejtowi, bo pokazuje dobitnie, o co w tym wszystkim chodzi - o wprowadzenie cenzury (a z czasem autocenzury - żeby człowiek sam się bał zostać uznany za "hejtera", zwłaszcza jeśli na straży takich rzeczy będą stać algorytmy, jak na Facebooku). Te definicje są strasznie mętne i oczywiście za sędziów w takich sprawach uważają się zawsze osobnicy pokroju Kolińskiego. Dla normalnie myślącego człowieka, główną cechą wartościującą wypowiedź jest jej prawdziwość. Jeżeli coś jest tępym i bezpodstawnym wyzwiskiem, to spłynie po odbiorcy jak po kaczce. A jeżeli pojawia się chęć kneblowania i cenzury, to tylko znaczy, że adwersarz uderzył w czuły punkt i że "coś jest na rzeczy". I w tym cała tajemnica politycznej poprawności, konceptu "hejtu" itp. - to są koncepty, które mają w świadomości społeczeństwa zastąpić prawdę - uczynić ją nieistotną.
PS: Szkoda, że redakcja nie przepuszcza kulturalnych i merytorycznych wypowiedzi. Udowadniacie w ten sposób prawdziwości moich powyższych stwierdzeń.
Test. Próbuję kolejny raz dodać komentarz (bez wulgaryzmów ani wyzwisk) i nie mogę. Ciekawe czy ten się doda.
No i właśnie ta definicja "hejtu", którą podał R. Koliński dyskredytuje całe to pojęcie i etos walki przeciwko hejtowi, bo pokazuje dobitnie, o co w tym wszystkim chodzi - o wprowadzenie zwykłej cenzury (i wymuszenie na ludziach autocenzury, w strachu przed byciem uznanym za "hejtera", zwłaszcza jeśli na straży takich rzeczy będą stać algorytmy, jak na Facebooku). Te definicje są strasznie mętne i oczywiście za sędziów w takich sprawach uważają się zawsze osobnicy pokroju pana K. Dla normalnie myślącego człowieka, główną cechą wartościującą wypowiedź jest jej prawdziwość. Jeżeli coś jest tępym i bezpodstawnym wyzwiskiem, to spłynie po odbiorcy jak po kaczce. A jeżeli pojawia się chęć ścigania i cenzurowania, to tylko znaczy, że adwersarz uderzył w czuły punkt i że chyba "coś jest na rzeczy". I w tym cała tajemnica politycznej poprawności, konceptu "hejtu" itp. - to są koncepty, które mają w świadomości społeczeństwa zastąpić prawdę - uczynić ją nieistotną. Dzisiaj nie ma prawd, są tylko stereotypy, hejty i krzywdzące opinie.
no i dodał się :)
@powyżej: Dodał się, jak usunąłem z niego większość treści. Nie wiem, co to za algorytm za to odpowiada i w jakim słowie był "pies pogrzebany" (raczej nie w długości, bo wtedy pojawia się komunikat, a tutaj po prostu komentarz przepadł - wyglądało, jakby się dodał, a go ni ma). Ale to tylko udowadnia prawdziwość mechanizmów, o których piszę - cenzura, kneblowanie, niechęć do prawdy. Cała tajemnica.