A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
"U nas jak widać sprawa ciągnie się już dwa lata i końca nie widać" - Właśnie, każdy musi coś na tym ugrać a państwo, czyli podatnicy za to muszą zapłacić. Kolega koledze nie da zginąć jak to się potocznie mówi.
Nie odnoszę się do tego wyroku.
Każdy kto coś miał z sądem "coś wspólnego" - wie jakie to jest bagno.
REFORMA SĄDOWNICTWA - bez tego nie ruszymy dalej, ta "kasta" jak sama siebie nazywa jest jedną wielką mafią, która się będzie bronić do końca żeby tylko ich nie ruszyć, "oni są ponad prawem" a powiązania są tak dalekie i tak zakorzenione, że szkoda pisać.
Co by biegły nie wyliczył, nie zmieni to faktu, że kierowca hondy miał pierwszeństwo i mógł nie słyszeć karetki z różnych powodów. Rozumiem że biegły nie znał się na medycynie i nie jest specjalistą od słuchu. Sam kiedyś jechałem tamtędy, kiedy na skrzyżowanie wjechała karetka, radyjko grało rozsądnie ale dźwięk karetki był ledwie słyszalny.
Moze ktos mi wytlumaczyc jak te zdarzenie ma sie do zdarzenia z udzialem auta Szydlo? jest jakas roznica miedzy wjechaniem na skrzyzowanie a wymuszeniem pierszenstwa?
Nie kierowca karetki jest winny, lecz ten co myślał że jest sprytniejszy od innych. Wszyscy stali on pojechał. Kierowca jechał ratować czyjeś życie, teraz płaci za to.
@eloooo - Weź pod uwagę że karetka jadąc do wypadku ma prawo nie zważać na przepisy i sygnalizację lecz z zachowaniem szczególnej ostrożności której tu zabrakło i przez kierowcę karetki trzeba było wysłać dwie następne. To się nazywa nieodpowiedzialność kierowcy karetki i nic tego nie zmieni. Kiedyś jakiś młodzik w nocy wjechał z hetmańskiej w lewo w grunwaldzką myśląc że o tej porze nikt nie jeździ po Elblągu i zdziwił się tak samo jak kierowca karetki. ZASADA OGRANICZONEGO ZAUFANIA - kierowca karetki powinien się liczyć z tym że ktoś może go nie słyszeć, nie zdążyć zareagować czy też że może stać się 1000 innych rzeczy i wjeżdżał na skrzyżowanie świadomie podejmując takie ryzyko. Kierowca hondy nie słysząc karetki nie był świadomy ryzyka koniec kropka. To że inni stali świadczy tylko o tym że oni słyszeli lub widzieli sygnały karetki nie zaś o tym kto jest cwańszy od innych
To może wyjaśnijmy sytuację. Kierowca karetki dostał wyrok, bo sprawa stała się medialna. I mnóstwo klakierów domagało się w mediach linczu. Za to mało kto wie, że drugi kierowca to rodzina byłej posłanki. Znana z awantur i pieniactwa. Pan tatuś kilka razy był wypraszany z sali za prostackie zakłócanie procesu. Do tego, liczą na przedawnienie. Bo nie dwa, a za moment trzy lata miną. I smarkacz odejdzie wolny. Dumny ze swoich umiejętności. A facet, który jechał ratować życie, zachowując szczególną ostrożność (zwolnił przed wjazdem, ocenił sytuację) jest o 50 koła biedniejszy i ma w aktach brud spowodowany przez "mistrza" kierownicy. Lat 19,na koncie już karany za zbyt szybką jazdę. I tak to moi drodzy wygląda. Całe pieprzenie o szczególnej ostrożności pochodzi od gości, którzy nigdy nie byli w takiej sytuacji. Bo, jeżeli ruch z dwóch stron stoi i kierowcy cię puszczają, to kto może przewidzieć, że jakiś koleś ich ominie i wpadnie pod koła? Słucham, eksperci, słucham. Jeżeli uważacie, że może, proponuję wyjąć mózg z szafy i zacząć go używać. ..