On ją bił i wyzywał, ale ona go kochała

12
21.11.2012
On ją bił i wyzywał, ale ona go kochała
Proces Doroty D. toczy się przed elbląskim Sądem Okręgowym (fot. arch portEl)
On ją bił, wyzywał, zamykał w domu na klucz. Raz próbował nawet utopić. Często od niego uciekała, nawet przez okno i boso. Ale wracała, bo… go kochała – tak o Dorocie D., która w sylwestrową noc śmiertelnie ugodziła nożem swojego partnera mówiła dziś (21 listopada) w sądzie jej znajoma.
Dorota D. związała się z Piotrem w 2000 r. Była po rozwodzie, miała dwoje dzieci. Z nowym partnerem zamieszkała w jego domu, w jednej z podelbląskich miejscowości. Doczekali się syna. Kobieta sama przyznała, że Piotr, szczególnie, gdy wypił, był wobec niej agresywny. Bił i wyzywał od najgorszych. Raz wyciągnął ją z domu za włosy i próbował utopić w pobliskim kanale. Dwójka starszych dzieci wyjechała do miasta, do szkoły. Później już nie chcieli wracać do matki. Najmłodszy syn trafił pod opiekę dziadków.
   Do tragedii doszło w nocy z 31 grudnia 2011 na 1 stycznia 2012 r. Po kolejnej kłótni 37-letnia Dorota D. zadała swojemu partnerowi śmiertelny cios nożem w górną część klatki piersiowej. Twierdzi, że to był wypadek. Sama wezwała pogotowie. Przed sądem odpowiada za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Grozi jej kara do 12 lat więzienia.
   Dziś (21 listopada) przed sądem zeznawała m.in. kobieta, którą Dorota D. się opiekowała (pracowała jako opiekunka środowiskowa).
   - Gdy do mnie przychodziła, widziałam u niej siniaki, miała podbite oko, ale tłumaczyła, że się przewróciła bądź uderzyła – mówiła 62-letnia rencistka. – Wstydziła się. Gdy przestała być moją opiekunką nasze relacje stały się koleżeńskie. Dorota była bardzo uczynna i gdy ją poprosiłam to robiła mi zakupy, myła okna w mieszkaniu. Ja ją też odwiedzałam, bo miała w ogródku przydomowym fasolkę, ogórki. Podczas moich wizyt u nich, Piotr zachowywał się w porządku – kontynuowała. - Gorzej było, gdy przyjeżdżali do mnie. Piotr był arogancki i agresywny w stosunku do Doroty. Przeważnie był wtedy podpity. Przed Bożym Narodzeniem Dorota chciała złożyć życzenia rodzinie, ale on jej nie pozwolił pójść. Szarpał ją i wyzywał. Mówiła mi wcześniej, że biciem wyrywał ją ze snu, zamykał w domu na klucz, uciekała, nawet boso. Miał do niej pretensje dosłownie o wszystko – wspominała kobieta. – O to, że obcięła włosy, że nie tak się ubrała. Był zazdrosny, choć wydaje mi się, że bez powodu. Na agresywny charakter Piotra skarżył się także jego brat – dodała.
   W sylwestrową noc Dorota D. zadzwoniła do swojej koleżanki.
   - Powiedziała, że coś się stało Piotrkowi, że z głowy strasznie leci mu krew – relacjonowała dziś w sądzie kobieta. – Powiedziała, że już dzwoniła po pogotowie. Mówiła też, że strasznie go kocha i się rozłączyła. Później próbowałam się do niej dodzwonić, ale mi się nie udało.
   Wcześniej kobieta zeznała, że Dorota D. w rozmowie telefonicznej z 1 stycznia 2012 r. mówiła „on jest siny, uderzony z tyłu głowy (…) Była w domu sama.”
   Przed sądem, w charakterze świadków wysłuchane zostały także dwie kobiety pracujące w sklepie w miejscowości, w której mieszkała Dorota D. z konkubentem. Mówiły, że oboje robili u nich zakupy, ale nie tylko alkoholowe. Nie zauważyły nic szczególnego. Ot, klienci jakich wielu.
   Dziś mają zeznawać także policjanci, m.in. dzielnicowy z miejscowości, w której doszło do tragedii.
   
A

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

gadać to można, że się kogoś kocha ale to chyba raczej głupotą trzeba nazwać. Nie mieści się w głowie, że można kochać człowieka który się nad kimś znęca. Poświęciła nawet swoje dzieci dla jakiegoś dziada. Pewnie miała prawo bronić się, pewnie kara takiemu palantowi się należała. Ale gdyby wcześniej od niego odeszła to by nie skończyła teraz w więzieniu. Sorry ale nie żal mi tej kobiety. Sama jest sobie winna
(2012.11.21)

info

1  
  0
Jej znajoma jak widać zazdrościła miłosci i teraz sie odgryza się na koleżance próbujac zachować pozorną znajomość dla ratownia sytuacji. Nikt tak nienawidzi innego człowieka i nie jest w stanie zrobić mu takiej krzywdy jak jedna kobieta drugiej kobiecie przez zazdrość. Z pozoru są dla siebie miłe ale wewnątrz wydrapią sobie oczy. Potwierdzone naukowo przez lekarzy, psychologów i terapeutów.
lekarz specjalista (2012.11.21)

info

0  
  1
wiem jakim byl facetem Piotr S jak byl trzezwy gdzie mu sie starzalo byc malo razy to bylo mozna z nim porozmawiac jak tylko wypil trzeba bylo uciekac jego brat wiele razy uciekal do siostry i tez nie wracal kilka dni do domu a dziwic sie kobiecie gdzie nie raz byl pobita przez niego ze nie wracala do domu tylko dlaczego ona nie odeszla od niego to jest pytanie
(2012.11.21)

info

2  
  0
Zeznawala kolezanka od kieliszka u ktorej balowala dniami i nocami i tam szukal jej Piotrek wiec jaki mial bydz spokojny? A dzieci starsze od dawna mieli dziadkowie a potem zostal maly synek wiec co taka byla w porzadku stracila prace bo pila wlasnie z ta pania. To straszne co sie stalo stracil czlowiek zycie. Alkohol do niczego nie prowadzi raczej do tragedii. Zbrodnia jest zbrodnia gdyby byla trzezwa do takiego czegos by nie doszlo.
chwila prawdy (2012.11.21)

info

0  
  1
miłość jest ślepa. .. :(
(2012.11.21)

info

1  
  0
a kobieta to diabeł wcielony jako wąż podsycający mężczyznę
trębacz (2012.11.21)

info

0  
  0
Mógł ją jeszcze mocniej lać może wtedy by go jeszcze mocniej kochała ha ha ha :) nie ma durniejszego stworzenia niż kobieta :)
(2012.11.21)

info

0  
  2
Bardzo dobrze w obronie własnej, takich powinno byc wiecej kobiet moze wymiar sprawiedliwosci wzial by sie za znecaczy a nie wypuszczal bezkarnie. W pace dopiero kochaja rodzine oj kochaja
kobieta prawdziwa (2012.11.21)

info

1  
  0
Gdyby była normalnie MYSLĄCA kobietą, to po prostu by od tyrana odeszła, ale chyba byli z tej samej mąki upieczeni, więc to tak się skonczyło.
(2012.11.22)

info

1  
  0
kobiety mądre to bogate, maja, dokąd odejść, dlaczego w dalszym ciągu ma uciekać kobieta z dziećmi, a oprawca ma poparcie w społeczeństwie, jesteśmy dzikim narodem
(2012.11.23)

info

1  
  0