Goń złodzieja!

6
13.09.2004
Około północy na ul. Grunwaldzkiej przypadkowy przechodzeń zatrzymał złodzieja, który wyrwał torebkę idącej ulicą kobiecie.
Napastnik podbiegł do kobiety, wyrwał jej z ręki torebkę i zaczął uciekać. Zdarzenie widziało małżeństwo idące po drugiej stronie ulicy. - Kobieta krzyknęła do męża "goń złodzieja" i mężczyzna ruszył w pościg - informuje Alina Zając, rzecznik KMP w Elblągu. - Zatrzymał złodzieja na czwartym piętrze wieżowca przy ulicy Grunwaldzkiej. W tym czasie jego żona zawiadomiła o zdarzeniu oficera dyżurnego. Radiowóz podjechał pod blok, z którego świadek wyprowadzał zatrzymanego złodzieja. Właścicielka odzyskała torebkę, a złodziej, 31-letni Andrzej G. trafił do policyjnego aresztu. Grozi mu kara do 5 lat więzienia.
A

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

a czy bohaterski pan dostanie jakas nagrode? chocby oficjalne podziekowanie, czy cos w ten deseń? mysle, ze mu sie nalezy. szkoda, ze takich ludzi jest wciaz za malo...
kama (2004.09.13)

info

0  
  0
Odważnemu mężczyżnie gratuluję szybkiej reakcji i zdecydowanej/wladczej małżonki. napastnikowi obciąć łapę i chwacit.
data (2004.09.13)

info

0  
  0
To poszkodowana krzyczała goń złodzieja i nie do jakiegoś tam pana tylko do swojego bardzo wielkiego psa i nie było tam żadnego małżeństwa wiem bo mieszkam obok i widziałam z okna
iga (2004.09.13)

info

0  
  0
a teraz zlodziej moze oskarzyc goscia ktory go gonil o "bezprawne ograniczenie wolnosci"
zlodziej (2004.09.14)

info

0  
  0
do iga - chyba źle widziałaś, a skoro byłaś świadkiem to czemu nie zareagowałaś? Poszkodowana owszem też krzyczała, ale nikt nie miał ochoty jej pomóc, ci co przechodzili obok tylko patrzyli. A pies mimo wielkich rozmiarów to zgłupiał , bo zamiast trzymać złodzieja to tylko skakał wokół niego. Teraz pozostał tylko strach, żeby taki koleś nie zechciał się zemścić - małżonka
(2004.09.15)

info

0  
  0
w nocy z soboty na niedziele na ulicy grunwaldzkiej wracajac z imprezy moj kolega zostal zaatakowany nozem bo nie chcial oddac telefonu, fart chcial ze akurat przejezdzala policja i napastnik zbiegl, kolega rzekl wowczas by go gonili pokazujac pocieta reke na co oni powiedzieli ze jest nacpany i zawiezli go na izbe wytrzezwien, gdzie z kolei badanie alkomatem wykazalo ze nie jest juz pijany prawie a lekarz ogladajac rane rzekl by policjanci zawiezli go na chirurgie, ci z kolei wyprowadzili go na zewnatrz i zostawili na pastwe losu, co sie dzieje w tym kraju?
jachu (2004.09.20)

info

0  
  0