Wygrani i przegrani

25
12.10.2011
Wygrani i przegrani
fot. AD
Znamy już wszystkie rozstrzygnięcia niedzielnych wyborów parlamentarnych. Po każdych wyborach dochodzi do przetasowań na scenie politycznej, doszło do nich i tym razem. Jak zwykle, są wygrani i przegrani...
Zacznijmy od wygranych
   
W skali kraju wygrała z pewnością Platforma Obywatelska – drużynowo, a indywidualnie Donald Tusk. Po raz pierwszy po 1989 r. partia rządząca wygrała wybory i zachowała władzę, a Tusk miał w tym znaczący udział. Może być pierwszym premierem rządzącym dwie kadencje (historycy podkreślają, że w Polsce międzywojennej także nie było takiego przypadku).
   Zwycięzcą – chyba jednak indywidualnym – jest Janusz Palikot, który znalazł sposób na pozyskanie wyborców, nie dysponując kapitałem porównywalnym z innymi partiami, nie mając też w swoim Ruchu znanych twarzy. Dlatego dla mnie jest to zwycięstwo indywidualne. Zobaczymy, co Palikot zdoła z nim zrobić.
   
   A u nas
   
Na pewno Elżbieta Gelert, która uzyskała najlepszy wynik w regionie. Najmocniej chyba pracowała w tej kampanii spośród wszystkich „elbląskich” kandydatów i wygrała, choć startowała dopiero z trzeciego miejsca. Będzie jedyną parlamentarzystką z naszego okręgu. Wiele zawdzięcza swojej pracy, ale trochę również parytetowi. Tak wielu było na liście PO aspirujących do mandatu mężczyzn, że bez parytetu tego trzeciego miejsca chyba by nie dostała. Być może zdobyłaby mandat, startując z niższej pozycji, bo przemawiały za nią sukces zawodowy i lata politycznej aktywności. Tego jednak nie wiemy.
   Zwycięzcą jest też Wojciech Penkalski. Wprawdzie uważam, że zdobył mandat tylko dlatego, że był jedynką na liście Ruchu Palikota, jednak zdobycie mandatu posła po zaledwie miesięcznej aktywności politycznej trzeba uznać za sukces.
   Sukcesem można również nazwać wynik Witolda Gintowt-Dziewałtowskiego. Niechciany przez SLD, zdecydował się na krótko przed wyborami na start do Senatu jako kandydat Platformy Obywatelskiej. Pozostawiony sam sobie, bez poparcia regionalnych struktur PO (do Senatu z PO zamierzał kandydować Jerzy Wcisła), uzyskał wynik, który musi budzić szacunek. Na sukces złożyły się szyld Platformy, która na niego postawiła, ale też lata aktywności w Sejmie i – jako posła – w regionie.
   Oczywiście, zwycięzcami są wszyscy, którzy zdobyli mandaty, i im wszystkim gratulujemy.
   
   Przegrani w kraju
   
W skali kraju największym przegranym jest Sojusz Lewicy Demokratycznej, który, jeśli się nie odnajdzie nowej formuły partii lewicowej, satysfakcjonującej wyborców, szybko zniknie ze sceny politycznej.
   Przegrało też Prawo i Sprawiedliwość, bez względu na to, jak wynik wyborów ocenia Jarosław Kaczyński. Odwracając to, co na wstępie napisałem o Platformie, PiS jest pierwszą w II i III Rzeczpospolitej opozycją, która dała się pokonać w wyborach partii rządzącej.
   
   Nasi wielcy przegrani
   
Według mnie, u nas największym przegranym jest Władysław Mańkut z SLD, który poświęcił sporo pracy, by pozbyć się z listy Witolda Gintowt-Dziewałtowskiego. Wspólnie z Grzegorzem Napieralskim dopięli swego, ale wyborczy wynik Władysława Mańkuta, już bez Dziewałtowskiego, okazał się bardzo przeciętny. No i nie dał mandatu. Fakt, że cały SLD osiągnął słaby wynik, jednak w olsztyńskim okręgu wyborczym Tadeusz Iwiński mandat zdobył.
   Przegranymi są też dwaj byli wiceprezydenci Elbląga w ekipie Henryka Słoniny – Witold Wróblewski i Artur Zieliński, związani teraz z PSL. Obaj wystartowali z listy tego ugrupowania, by zdobyć głosy elblążan. Wiem, że zadanie mieli trudne, bo elblążanie na PSL raczej nie głosują, ale wyniki, jakie uzyskali – 49. miejsce Wróblewskiego i 70. miejsce Zielińskiego w stawce 117 kandydatów z naszego okręgu oraz liczba uzyskanych głosów (odpowiednio 846 i 343) – to jednak porażka wiceprezydentów – było, nie było – największego miasta w okręgu.
   Przegrał także Tadeusz Naguszewski, nasz były poseł. Porażką było już dopiero siódme miejsce na liście PO. Albo się z tą porażką pogodził, albo uwierzył w magię poselskiego mandatu, bo w kampanii wyborczej specjalnej aktywności nie wykazywał, w efekcie uzyskał dopiero siódmy wynik spośród kandydatów PO. Adam Żyliński, również były poseł PO, który także mandatu nie zdobył, startował z ósmego miejsca, ale uzyskał niemal dwukrotnie więcej głosów co Tadeusz Naguszewski.
   
Piotr Derlukiewicz

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Wszystko co się stało to wynik braku edukacji elektoratu. Władza bez kontroli i silnej merytorycznej opozycji degeneruje się
(2011.10.13)

info

0  
  0
Obojetnie kto wygral, a kto przegral. Jedni i drudzy do roboty i sprzatac miasto z tych paskudnych plakatow Ale juz.
(#) (2011.10.13)

info

0  
  0
Juz pisalem ze nikt tego smiecia nieposprzata z ulic, ale moj post zostal usuniety w innym temacie. .Zasmiecic miasto bylo komu, sprzatac nie ma
(2011.10.13)

info

0  
  0
Czy jeszcze długo będzie pan te swoje analizy przeprowadzał?
(2011.10.13)

info

0  
  0
Największymi przegranymi są Ci-którzy nie poszli na wybory - ale przynajmniej 50% społeczeństwa-tych leniwych nie będzie miało prawa narzekać na wybranych !!!
wyborca (2011.10.13)

info

0  
  0
Co ty z tym sprzątaniem? Tę sprawę regulują przepisy, które nakazują w odpowiednim terminie usunąć plakaty. Jeśli nie, grozi im kara. Nie marudź.
(2011.10.13)

info

0  
  0
Nigdy nie widziałam posła Naguszewskiego w mediach. Chyba ani razu nie zabrał głosu
(2011.10.13)

info

0  
  0
a słaby wynik PiS-u w Elblągu, mają jednego parlamentarzystę mniej (senatora Sadowskiego) a poseł Krasulski otrzymał blisko 7.000 głosów mniej niż w 2007 roku.
(2011.10.13)

info

0  
  0
wygrana PO to porazka reszty spoleczenstwa.
(2011.10.13)

info

0  
  0
juz dzisiaj w telewizji mowili, ze rzad szykuje podwyzke cen oleju napedowego o 19 groszy, a od wyborow minelo 5 dni co bedzie dalej?
(2011.10.13)

info

0  
  0