Archeolodzy zacierają ręce. Podczas prac związanych z przebudową drogi wojewódzkiej nr 503 w ubiegłym roku, vis a vis Poczty Głównej, ziemia odsłoniła fragmenty XVI-wiecznego bastionu. W tym roku, nieco dalej, natrafiono na drewniany wodociąg oraz mury, być może również fortyfikacji. Prace badawcze prowadzi dr Grażyna Nawrolska, a dokumentację pomaga jej tworzyć Jerzy Gawryołek, malarz, grafik, rysownik.
- Wykonuję dokumentację na potrzeby badań archeologicznych – mówi. - Już od kilku lat współpracuję z pracownią konserwacji zabytków elbląskiego Muzeum. To duża gratka uczestniczyć w takim przedsięwzięciu, jak to – przyznaje Jerzy Gawryołek. - Dokumentujemy odkrycie, bo chcemy zachować ślad po badaniu. Dokumentacja podlega analizie, wykonuję pomiary, a rysunki wykonywane są w skali 1:20. Zwykłym ołówkiem – dodaje z uśmiechem. – Ważna jest dokładność pomiarów, zachowanie proporcji wszystkich odkrytych elementów. Następnie prowadzę niwelację terenu, ważne jest odpowiednie zwymiarowanie wysokości, czyli tego, na jakim poziomie dane elementy się znajdują. Dokumentacja jest wsparta zdjęciami, ale one tak nie oddają rzeczywistości, jak rysunek – przekonuje plastyk.
Przygotowanie rysunków ze stanowisk badawczych to wielogodzinna praca. [fotor]
- Wszystko zależy od powierzchni, od ilości elementów, które trzeba udokumentować – wyjaśnia Jerzy Gawryołek. - Wykonuje się rzut pionowy, poziomy, rysuję partiami. Tu są elementy drewniane więc trzeba zrobić to jak najszybciej.
Gdy tak ważna jest precyzja czy można mówić o walorach artystycznych rysunków?
- To nie jest działalność artystyczna sensu stricte, aczkolwiek rezultat jest dosyć efektowny. Na pewno warto to robić – zapewnia Jerzy Gawryołek.
A czy rysownik zostawia sobie szkice na pamiątkę?
- Nie, trafiają one do muzealnej pracowni – wyjaśnia Jerzy Gawryołek. – Na pamiątkę zachowuję zdjęcia.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter