Ruszył proces oskarżonych o pobicie czarnoskórego lekarza

39
03.02.2009
Ruszył proces oskarżonych o pobicie czarnoskórego lekarza
Mecenas Tomasz Borzdyński jest przekonany o niewinności oskarżonych (fot. PS)
Przed Sądem Grodzkim w Elblągu rozpoczął się dziś (3 lutego) proces dwóch młodych mężczyzn oskarżonych o pobicie czarnoskórego lekarza. Obaj twierdzą, że są niewinni.
Do zdarzenia doszło 30 kwietnia 2008 r. wieczorem. Spacerujące w Bażantarni małżeństwo zaczepiła grupka pijanych, młodych ludzi. Pod adresem 51-letniego, czarnoskórego mężczyzny (elbląskiego lekarza) skierowane zostały rasistowskie wyzwiska i groźby. Agresorzy jednak na tym nie poprzestali. Przewrócili mężczyznę na ziemię i dotkliwie pobili – tylko dlatego, że nie podobał im się kolor jego skóry. O całym zdarzeniu oficera dyżurnego elbląskiej komendy powiadomił mężczyzna, który pomógł pokrzywdzonym, wezwał policję i pogotowie ratunkowe. 51-latek z ogólnymi obrażeniami ciała i wstrząśnieniem mózgu trafił do szpitala. Policja zatrzymała w Bażantarni kilku młodych mężczyzn – dwaj z nich zostali rozpoznani przez świadków, jako ci, którzy brali udział w ataku na czarnoskórego lekarza. Dziś (3 lutego) przed elbląskim Sądem Grodzkim rozpoczął się proces, w którym oskarżonymi są: 29 – letni Rafał W. z Dąbrowy Górniczej i 26-letni Mariusz S. z Warszawy. W akcie oskarżenia zawarte zostały trzy zarzuty: publicznego znieważenia obywatela Polski, pochodzenia nigeryjskiego (oskarżeni mieli go wyzywać od „Kunta Kinte” i „czarnucha”); mieli mu grozić pozbawieniem życia i uszkodzeniem ciała, a poszkodowany mógł obawiać się, że groźby te zostaną spełnione; wreszcie – działając wspólnie i w porozumieniu z nieznaną osobą – mieli brać udział w pobiciu czarnoskórego lekarza. Mieli go kopać i bić pięściami po całym ciele i głowie. Poszkodowany trafił do szpitala ze wstrząśnieniem mózgu i ogólnymi obrażeniami ciała. Oskarżeni nie przyznają się do winy. Twierdzą, że przyjechali do Elbląga na mecz Olimpii, po którym wspólnie z innymi kibicami spędzali czas przy ognisku w Bażantarni. Tam zostali zatrzymani przez policję, ale uważają, że niesłusznie. Mariusz S., podczas przesłuchania po zatrzymaniu, przyznał, że „widział tego pana i może krzyknął do niego „Ty czarnuchu”, ale go nie pobił. Dziś odmówił składania wyjaśnień. Odpowiadał jedynie na pytania obrońcy. Wyznał, że tamtego kwietniowego dnia wypił 10 piw oraz wódkę, a wieczorem w Bażantarni spał pijany na ławce przy wiacie. - Kolega mnie obudził i powiedział, że przyjechała policja i żebyśmy się zbierali – mówił w sądzie. – Tego pobitego pana widziałem pierwszy raz dopiero w telewizji, gdy przebywałem w areszcie. - Nie używałem żadnych słów obraźliwych wobec pokrzywdzonego, bo spałem – podkreślał. – Nie brałem też udziału w pobiciu. Na pytanie sędziego (sprawę prowadzi sędzia Grażyna Łapka), dlaczego zmienia wcześniejsze wyjaśnienia odpowiedział: - Na początku nie pamiętałem, jak to było. Przypomniałem sobie dopiero w areszcie. Poza tym na przesłuchaniu 1 maja ub.r. źle się czułem, byłem też bardzo zdenerwowany, bo po raz pierwszy miałem konflikt z prawem. Rafał W. również twierdzi, że jest niewinny. Podczas majowego przesłuchania mówił: Na ognisku wypiłem 4 piwa, prawie cały czas spędziłem w środku wiaty. Nikogo nie wyzywałem, nie groziłem ani nie kopałem. Jakiś świadek mnie rozpoznał, ale nie wiem czemu. Dziś dodał: Wiedziałem, że przyjechała policja, zebraliśmy się więc i ruszyliśmy spokojnie w kierunku miasta. Gdy zobaczyliśmy radiowóz rzuciliśmy się do ucieczki. Oskarżeni nie zostali zatrzymani w tym samym miejscu w Bażantarni, wcześniej się nie znali. Obaj twierdzą, że to pomyłka - w Bażantarni było przecież wielu kibiców, kilkunastu miało na sobie niebieskie, klubowe koszulki (taką miał również Mariusz S.). O niewinności oskarżonych przekonany jest także ich obrońca Tomasz Borzdyński. - To przypadkowe osoby – mówił dziennikarzom. – Nie kwestionujemy tego, że do tego zdarzenia doszło, ale to nie oskarżeni brali w nim udział. Nie ma dowodów, które jednoznacznie wskazałyby tych dwóch mężczyzn, jako sprawców. Mecenas Borzdyński ma też pewne wątpliwości, co do postępowania policji. Poszkodowany poprosił sąd o to, by jego przesłuchanie odbyło się niejawnie. Dziennikarze nie mogli więc w nim uczestniczyć. Kolejna rozprawa ma odbyć się w marcu. Mówi obrońca jednego z oskarżonych mężczyzn, Tomasz Borzdyński:
A

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
a ja jestem przeklonany ze p. Sędzie Grazyna Łapka przywali tym bandziorom solidne wyroki, dr A. J to super specjalista i dobry człowiek, znam go wiele lat i nikomu nie zaszkodził a wrecz pomagał
cioekawy (2009.02.03)

info

1  
  0
Brawo Portel. pl chyba jako jedyni napisaliscie cos wiecej niz inne media. Trzeba dojsc do prawdy aby niewinne osoby nie siedzialy w wiezieniu!
mieszkaniec miasta (2009.02.03)

info

0  
  0
Brawo za akcję Policji i zatrzymanie sprawców(ciekawe czy właściwych). Uważam jednak że powinno dziać się tak w każdym przypadku pobicia a nie tylko ze względu na to że poszkodowanym był czarnoskóry człowiek. Nie rozumiem również podkreślenia tego faktu w tytule artykułu. Jak by pobili białego lekarza nikt by nie pisał "Ruszył proces oskarżonych o pobicie białoskórego lekarza". Można przecież opisać to w treści artykułu. Poza tym to działanie Policji bardzo słuszne. Mam nadzieję że sprawcy zostaną surowo ukarani za to że pobili lekarza który jest z nami w Elblągu od lat i pomaga ludziom.
W (2009.02.03)

info

0  
  0
czlowieku jaka akcja policji??? wjechac do Bazantarni i zawinac 6 osob pierwszy z brzegu, ktorzy nie zdarzyli uciec. Sprawcy mieli na tyle sil ze zdarzyli dac szybkiego dyla a niewinne osoby zostaly zatrzymane.
mieszkaniec miasta (2009.02.03)

info

0  
  0
też mam taką nadzieje ale oby to byli faktyczni sprawcy a nie przypadkowi ludzie będący pod ręką
(2009.02.03)

info

0  
  0
złapali przypadkowe osoby i szukają teraz kozłów ofiarnych !! wstyd a nie policja, przypadkowe jakieś rozpoznania !!
qwert (2009.02.03)

info

0  
  0
Do "mieszkaniec miasta". A co ty tak pseudokiboli bronisz? Jak są niewinni to dadzą radę się obronić. Byłeś tam i widziałeś czy tylko przypuszczasz co się stało? Pozwól że o "niewinności" tych co zostali zatrzymani zadecyduje sąd a nie piszesz że zostali zatrzymani niewinni ludzie. Pamiętaj że na miejscu zdarzenia była żona lekarza oraz człowiek który im pomógł i widzieli co się stało oraz sprawców z bliska. Myślę że są bardziej wiarygodnymi osobami niż dwóch pijanych(10 piw i wódka), bezmózgich pseudokibiców.
W (2009.02.03)

info

0  
  0
"Mecenas Borzdyński ma też pewne wątpliwości, co do postępowania policji. " Brawo ! to Policjantów trzeba ukarać !
`misiul (2009.02.03)

info

0  
  0
Dwa "kozly ofiarne"juz sa tylko sprawa nie idzie wiec nikt nie zostanie poglaskany po glowce przez tvn. ..
madonna tego miasta (2009.02.03)

info

0  
  0
czy po wypiciu 10 piw i wódki mielibyście siłę jeszcze kogoś kopać? być może wyzywać ale nie sądzę żeby pierwszy jeszcze do kogoś podbiegł i go kopał (bo taka wersja była zaraz po pobiciu). A co do lekarza to naprawdę doby człowiek tylko po prostu był w złym miejscu o złej porze. ..
czy na pewno? (2009.02.03)

info

0  
  0