W obecnej sytuacji prawnej, obowiązującej w całym kraju, ceny energii cieplnej są w bardzo niewielkim stopniu zależne od władz miasta, gdyż główny zakład dostarczający energii cieplnej dla miasta – Elektrociepłownia Elbląg, został już dawno sprywatyzowany i obecnie, pod nazwą Energa Kogeneracja, wchodzi w skład Grupy Energa. Póki co, ceny ustalane przez tego dostawcę podlegają kontroli Urzędu Regulacji Energetyki. Do miasta należy za to Elbląskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, które zarządza siecią przesyłową i odpowiada za dystrybucję energii, a przez to ma wpływ na ostateczną wielkość rachunku, jaki płaci obywatel. EPEC dysponuje także niewielkim zakładem, który zaspokaja obecnie 13 proc. zapotrzebowania miasta na ciepło, mowa oczywiście o Ciepłowni „Dojazdowa”.
Ostatnia dyskusja na temat prywatyzacji tej spółki zelektryzowała opinię publiczną na przełomie lutego i marca bieżącego roku, ale pomimo wielu burzliwych polemik nie zakończyła się ona podjęciem żadnej decyzji. Przypomnę w dużym skrócie tamtą debatę.
Argumenty zwolenników były takie, że miejska sieć ciepłownicza jest przestarzała i wymaga modernizacji, a zadłużony EPEC nie dysponuje środkami finansowymi niezbędnymi do przeprowadzenia tej operacji. Nowy właściciel byłby zobowiązany do wykonania inwestycji ze środków własnych. W sytuacji, gdy jest jeden duży zakład produkujący energię, a Ciepłownia „Dojazdowa” nie posiada możliwości rozbudowy, szczególnie korzystna miała być sprzedaż EPEC spółce Energa, co doprowadziłoby do konsolidacji miejskiego systemu ciepłowniczego, a w konsekwencji – spadku cen. Oczywiście dodatkową korzyścią byłoby wzbogacenie budżetu miasta o sporą sumę pieniędzy.
Przeciwnicy twierdzili natomiast, że prywatyzacja doprowadzi do zwiększenia cen energii cieplnej, gdyż obecnie najwyższe ceny są w miastach, gdzie takiego zabiegu dokonano – Szczecinie, Gdańsku i Poznaniu. Zwolennikom prywatyzacji zarzucano przekłamania na temat stanu EPEC, pojawiły się głosy, że sieć przesyłowa działa sprawnie i inwestycje nie są aż tak niezbędne, a miasto powinno się skupić na zwiększaniu możliwości Ciepłowni „Dojazdowa”.
Ostatecznie decyzja została odłożona w czasie, ale nie ulega wątpliwości, że w ciągu najbliższych lat trzeba będzie zdecydować, czy pozbyć się problemu, ale także i jakiejkolwiek kontroli na miejskim systemem energetyki cieplnej, czy też zrezygnować z prywatyzacji i samemu szukać środków na niezbędne inwestycje. Podczas wspomnianej debaty podniesiono argument o tym, że takiej decyzji nie należy podejmować w okresie przedwyborczym, bo wymaga ona konsultacji i szerokiej zgody różnych środowisk. Uważam, że ze sprzedażą powinno się poczekać, jednak temat powinien powrócić, gdyż głosując na danego kandydata czy partię, warto znać ich stanowisko w tak kluczowych dla przyszłości miasta sprawach. Decydować jeszcze nie należy, ale pytać trzeba.
– Czy należy sprywatyzować EPEC i Ciepłownię „Dojazdowa”? Kiedy by to miało nastąpić?
– Czy należy dążyć do konsolidacji i sprzedaży tych przedsiębiorstw spółce Energa? Czy konsolidacja nie będzie w tym wypadku równała się monopolizacji?
– Jeśli nie powinno się prywatyzować EPEC, to skąd miasto weźmie pieniądze na niezbędne modernizacje?
Czytaj też:
Manifest wyborcy
Problem 1 – Bezrobocie
Problem 2 – Jak daleko stąd, jak blisko
Problem 3 – Czym do szkoły i pracy?
Problem 4 – Demografia i pieniądze
Problem 5 – Im dalej, tym gorzej
Problem 6 – Piękni dwudziestoletni
Problem 7 – Wysokie czynsze, żadnych ulg