Ofiary błędów

4
23.01.2006
Nie żyje druga ofiara wybuchu w bazie paliw w Kurowie Braniewskim.
Mężczyzna zmarł w klinice w Gryficach, gdzie został przetransportowany ze Szpitala Wojewódzkiego w Elblągu. Miał poparzone około sześćdziesiąt, siedemdziesiąt procent powierzchni ciała oraz drogi oddechowe. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Braniewie. Tymczasem elbląska inspekcja pracy ustaliła, że przy organizacji podziemnych robót remontowych, podczas których doszło do tragedii, miało miejsce szereg uchybień. - Pracodawca złamał prawie wszystkie przepisy, jakie tylko mógł naruszyć w tym przypadku - mówi Eugeniusz Dąbrowski, szef inspekcji pracy. - Potwierdziło się, że kierownik zawiózł pracowników na miejsce, kazał im zejść pod ziemię, po czym odjechał, choć przepisy mówią, że przy wykonywaniu niebezpiecznych prac w studzienkach, kanałach czy zbiornikach, na zewnątrz powinna czuwać co najmniej jedna osoba. Pracownicy powinni też mieć na sobie szelki z linką zabezpieczającą, aby w razie wypadku osoba stojąca na górze mogła ich wyciągnąć. Poza tym, jeszcze przed rozpoczęciem prac trzeba było sprawdzić poziom stężenia oparów. Tego nie zrobiono, a robotnicy nie otrzymali wentylatora, który by rozpraszał opary i wypychał je na zewnątrz. Dąbrowski dodaje, że potwierdziły się również podejrzenia co do tego, że pracujący pod ziemią nie posiadali odpowiedniego oświetlenia. - Mieli lampę 220 volt, podczas gdy przepisy mówią o urządzeniach o tzw. napięciu bezpiecznym, czyli nie wyższym niż 25 volt lub w specjalnej przeciwwybuchowej obudowie - wyjaśnia inspektor. - To zresztą nie jedyne stwierdzone przez nas naruszenia przepisów. Wspomnę tylko, że praca tego rodzaju powinna być wykonywana na pisemne polecenie, w którym powinny być określone wszelkie wymogi bhp. Takiego dokumentu nie było. W wybuchu oparów etyliny w miniony wtorek zginęły dwie osoby, a dwie inne zostały ranne. Wszyscy to pracownicy gdańskiej firmy, która od jesieni prowadziła modernizację stacji paliw w Kurowie.
SZ

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

to do kurowa nie dociera napięcie 230V?
matylda (2006.01.23)

info

0  
  0
stuknij się w głowę! mieli lampę na 220V, nigdzie tam nie jest napisane jakiego napięcia używali! a poza tym zgineły dwie osoby, więc troche wstrzemiężliwosci w komentarzach! [']
(2006.01.23)

info

0  
  0
[*][*]
(2006.01.24)

info

0  
  0
wieczny odpoczynek racz mu dać Panie....
ks (2006.01.26)

info

0  
  0