Dziś ostatki, jutro Popielec

22
09.02.2016
Dziś ostatki, jutro Popielec
fot. arch. portEl.
Wtorek zapustny przed środą popielcową nazywany jest tradycyjnie „śledzikiem”. Jego nazwa nawiązuje do zwyczaju podawania po zakończonej o północy ostatniej zabawie karnawałowej, symbolizujących początek Wielkiego Postu ryb. A że w naszym regionie były to głównie śledzie, nazwa sama się utrwaliła.
Zabawa tylko do północy
   Typową rozrywką karnawałową zawsze były maskarady, przebieranki i tańce, które stanowiły swego rodzaju symbol odrodzenia i przebudzenia do życia po długiej zimie. Wśród nich charakterystyczne było przebieranie się w kostium, szczególnie mężczyzn w kobiecy i odwrotnie. Tradycji tej, poza zamkniętymi imprezami, hołduje nadal Wenecja, gdzie zabawy w przebraniu odbywają się po prostu na placu św. Marka i uliczkach miasta. Opis podobnych zabaw, które odbywały się na ziemiach należących przed II wojną światową do Prus, znaleźć można w kościelnych statutach, o czym pisał m.in. biskup sambijski (przyp. red. Sambia – to dawna nazwa krainy historycznej, zamieszkałej przez jedno z plemion pruskich, na obszarze obecnego Obwodu Kaliningradzkiego ze stolicą w Królewcu) Michał w 1444 r.: „…dowiedzieliście się o wielorakim zgorszeniu [...] które się bierze z zabaw z maskami i nieprzyzwoitych widowisk urządzanych w czasie karnawału. Niejeden bowiem w infule z pastorałem i w szatach pontyfikalnych błogosławi na ulicach jak biskup, inni przebrani za królów lub książęta, inni z żartami z maskarad, inni wyprawiając tańce i pląsy kobiet i mężczyzn wciągają ludzi do zabawy”.
   Jak można się dowiedzieć ze wspomnianych już statutów, popularną zabawą były również „pląsy zbiorowe”, które polegały na tworzeniu korowodu (łańcucha) zamkniętego lub otwartego, poruszającego się w rytm muzyki, śpiewu lub klaskania. Czasem, taniec ten urozmaicano występami wędrownych kuglarzy i błaznów. Przy czym zabawy dworskie były znacznie bardziej dostojne, niż spontaniczne i niczym nieokiełznane wyczyny pochodzących z chłopstwa tancerzy, którzy skakali, tupali, wykonywali nieobyczajne gesty i spoufalali się, trzymając się za ręce, by na koniec paść na ziemię ze zmęczenia. Bawiono się tak do północy, by tuż po niej, rozpocząć uroczystą konsumpcję ryb, symbolizujących początek okresu przygotowań do świąt wielkanocnych.
   
   Popiół przypomina o przemijaniu

   Wielkopostny obrzęd posypywania głów popiołem powstałym ze spalonych palm, które święcone były w Niedzielę Palmową roku poprzedniego, został wprowadzony do liturgii ok. IV wieku. Do X wieku był on przeznaczony wyłącznie dla osób publicznie odprawiających pokutę. Według tradycji, po posypaniu głów popiołem średniowieczni pokutnicy musieli opuścić kościół, a jego progi wolno im było przekroczyć dopiero po spowiedzi wielkanocnej w Wielki Czwartek, który obchodzono jako dzień odpuszczenia grzechów i pojednania. Obecnie rytuał posypania głów popiołem odbywa się w świątyniach, wraz z towarzyszącymi mu słowami kapłana: „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”, które są wypowiadane podczas obrzędu, mają przypomina o przemijaniu życia. Niekiedy zamiennie stosowane jest też wezwanie „nawracajcie się i wierzcie w ewangelię”, które ma przypominać wiernym o konieczności poprawy i zmiany w swoim postępowaniu. Tego dnia tradycyjnie obowiązuje post ścisły, polegający na wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych i spożyciu jednego posiłku do syta w ciągu dnia. Pozostałe posiłki powinny być ograniczone, co do ilości.
   
   
mk

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
XXI wiek. .. ale wciąż wolą wierzyć w bajki niż w naukę. ..
JHW (2016.02.09)
będzie, będzie zabawa, będzie się działo. ..
(2016.02.09)

info

5  
  2
Pocieszające jest to, że ludzie dojrzewają i nie sypią czarnym kaski jak kiedyś. Kuria w naszym okręgu zanotowała w tym roku spadek wpływu z kolęd o prawie 20%. A podobno liczba wiernych nie spada - przypadek?
Gawel (2016.02.09)
Tylko stare baby wierzą w te bajeczki
Ateistka (2016.02.09)
Jestem katolikiem wierzącym lecz niepraktykującym, ponieważ większość tzw obrzędów religijnych wywodzi się z "ciemnych wieków" kościoła kiedy to duchowni nawoływali do ubóstwa sami gromadząc dobra materialne i włości. Zdecydowana większość tzw reguł kościelnych ma się nijak do tego o czym nauczał Jezus. Nie zamierzam pościć w środę popielcową, nie poszczę też w żaden piątek jakie to ma znaczenie dla Boga ??? Katolicy czytajcie Biblię tam są zawarte reguły których należy się trzymać a nie to o czym mówią częstokroć zakłamani księża mający wiele na sumieniu. Zacznijmy od celibatu, każdy wie że nie chodziło o zachowanie "czystości" a o zachowanie dóbr we władaniu kościoła itd itd.
znanyleczniepodpisany (2016.02.09)
to jest część naszych tradycji, według innych obrzeza się chłopców, dziewczynki, chodzi w burkach. .. warto znać własne tradycje, bez nich traci się tożsamość kulturową
(2016.02.09)
i w tej calej niestety zazwyczaj pustej dyskusji pod artykulami portelu, ten komentarz jest strzalem w dziesiatke;)
brbrbr (2016.02.10)
Jeśli mówisz, że czytasz Biblię, to na pewno znasz ten fragment: "Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. " (Łk 4,1-2). To dlatego post trwa 40 dni.
(2016.02.10)
Jestem człowiekiem żyjącym ale nie oddychającym, jestem rybą, ale nie pływającą, jestem samolotem, ale nie latającym. Misiu, nie jesteś katolikiem, jesteś zgorzkniałym deb... który albo ma pretensje do ludzi, albo do świata, albo Pana Boga a to wszystko przekłada na księży (bo już od czasów stalinowskich spin doctorów i ich propagandy niszczącej Kościoł tak najłatwiej)- bo według nauczania Kościoła tylko oni mogą Cię do prawdziwego Boga doprowadzić. ..
(2016.02.10)
Jestem katolikiem wierzącym a nie praktykującym, jestem człowiekiem żyjącym, ale nie oddychającym, jestem rybą, ale nie pływającą, jestem samolotem, ale nie latającym. Misiu, już od tysięcy lat szatan realizuje swoją propagandę, żeby odwrócić nas od Boga - a tylko za pomocą znienawidzonego przez Ciebie kleru możesz się do niego zbliżyć w ramach Koscioła Katolickiego. Więc nie nazywaj się katolikiem. Możesz się nazwać chrześcijaninem, możesz się nazwać agnostykiem, ale nie katolikiem. Ja z całą braterską miłością nazwałbym Cię zmanipulowanym deb..., ale to moje zdanie. ..
(2016.02.10)