Czyżby zabawa z prądem?

3
07.06.2001
9-cio letniemu Markowi, który trzy tygodnie temu wpadł do basenu przeciwpożarowego w Aniołowie koło Pasłęka lekarze musieli z powodu martwicy częściowo amputować dwa palce prawej ręki.
Palce chłopca po kilku dniach pobytu w szpitalu zrobiły się czarne, a tkanki uległy martwicy. Jak powiedziała Wiesława Pokropska, ordynator oddziału chirurgii dziecięcej Szpitala Miejskiego w Elblągu, lekarze musieli dokonać operacji wycięcia martwych tkanek, ponieważ obawiano się zakażenia całego organizmu. - Nie wiadomo, co mogło wydarzyć się przed wypadkiem w basenie - powiedziała ordynator. Rodzice Marka zarzucili, że do poparzenia mogło dojść w szpitalu, ponieważ pomieszczenie, w którym wówczas przebywał nieprzytomny chłopiec, było ogrzewane dmuchawą. Wiesława Pokropska wykluczyła taką możliwość. - Chłopiec ma bardzo poważne poparzenia, ale nie jest możliwe, że ich przyczyną mogłoby być ciepłe powietrze z dmuchawy. Nie wykluczam natomiast, że dziecko, jeszcze przed wypadkiem, mogło dotknąć np. przewodów z prądem - powiedziała Wiesława Pokropska. Zobacz także "O krok od tragedii"
J

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Nic nie kapujecie? Przecież dzieciak wpadł do basenu przeciwpożarowego i prąd go poraził w dwa palce w tarkcie topienia! TAK prąd ! Bo to był PRĄD WODNY! w basenach przeciwpożarowych przechowuje się prąd jak w kondensatorach. Ale to dziecko 3 palce ma zdrowe! Może nimi ruszać i dłubać sobie w nosie! 3 zdrowe!!! Czy zdrowego rozsądku barakuje mi, lekarzom czy rodzicom?
Andrzej (2001.06.07)

info

0  
  0
idiota
(2001.06.07)

info

0  
  0
Uważam, że nie wszyscy ludzie powinni mieć dzieci, gdyż aby wychować (jakiekolwiek stworzenie) trzeba wielu poświęceń, tolerancji, chęci a przede wszystkim należy dojrzeć do roli wychowawcy i opiekuna. Rodzice Marka zarzucili że dziecko poparzyło się w szpitalu. Przypuszczam, że wychowywane również było w szpitalu...
uczennica (2001.06.08)

info

0  
  0