Jazda bez biletu, według szacunków Zarządu Komunikacji Miejskiej, to około milion złotych straty rocznie. A pieniądze te, według Michała Góreckiego z Zarządu Komunikacji Miejskiej, można by było wydać np. na rozwój komunikacji miejskiej. Dlatego głównym kryterium przetargu, który odbył się połowie marca, była nie cena, a ilość kontroli w miesiącu.
Wygrało go konsorcjum firm z Radomia i Warszawy oraz zadeklarowało, że miesięcznie przeprowadzi ich 4601. Jak wyjaśnia Michał Górecki z Zarządu Komunikacji Miejskiej to o około 600 więcej niż w poprzednim okresie (od kwietnia ub.r. do końca marca tego roku bilety sprawdzała firma z Sopotu).
- Tak jak w wielu miastach w Polsce, w Elblągu już od kilku lat kontrola biletów w komunikacji miejskiej prowadzona jest przez wyspecjalizowaną firmę zewnętrzną. Przychody firm które wygrywają przetarg na prowadzenie tej usługi uzależnione są od ich skuteczności – wyjaśnia Michał Górecki z Zarządu Komunikacji Miejskiej. - Krótko mówiąc przychody zależą od tego, ilu gapowiczów uda się ujawnić kontrolerom, a także od tego, jak skutecznie będzie przebiegała ewentualna windykacja nie uregulowanych opłat dodatkowych za jazdę bez ważnego dokumentu przewozu. Tak więc koszty prowadzenia kontroli biletowej ponoszą gapowicze.
Jak dodaje Górecki konsorcjum firm z Radomia i Warszawy będzie sprawdzało bilety do końca marca 2018 r.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter