Wybrany wątek opinii
Po przeczytaniu tego mam w głowie taki oto obrazek: "Kapelusznik" w szmelcwagenie toczy się 30 km/h, bo spadł śnieg. Człowiek wiezie niepełnosprawnych do placówki lub pobliskiego ZAZ'u, ma zdążyć na określoną godzinę. Inaczej rozwali cały rozkład dnia. Jacyś ludzie spieszą się do pracy, Kapelusznik turla się i nie da innym normalnie jechać. Wszyscy mijają go przy pierwszej okazji z rykiem silnika, bo miejsca jest mało i trzeba zdążyć zanim ktoś nadjedzie z naprzeciwka. Kapelusznik jest z siebie dumny, bo ze wszystkich wariatów na drodze tylko on jest ostrożny. Po powrocie z dyskontu, gdzie toczył się w godzinach szczytu z żółwią prędkością, wypakowuje zakupy (4 bułki i paczka kabanosów) i myśli, że po śniadaniu napisze komentarz na portelu;)
Do moderacji
Odpowiedz
0
1
Naprawdę widzisz problem w tym "kapeluszniku" jadącym ostrożnie w złych warunkach pogodowych, a nie w tych, co się spieszą? Do pracy można wyjechać 5 minut wcześniej, rozkład można zmienić, ale życia niewinnym osobom w wypadku nie zwrócisz.
Do moderacji
Odpowiedz
0
0
W jadącym ostrożnie nie. W jadącym za wolno tak. Można też iść pieszo, wziąć urlop, wziąć kredyt i zmienić pracę. Z jakiegoś powodu jadą kiedy jadą. Co to za zwyczaj żeby tłumaczyć utrudnianie życia innym? Zbyt wolna jazda jest utrudnianiem ruchu, tak samo jak okupowanie lewego pasa, czyli kolejny zwyczaj "kapeluszników". Jeździłem ponad 10 lat samochodem z przednim napędem, bez żadnych wspomagaczy pokroju abs, nie mówiąc o bardziej wyrafinowanych systemach, teraz mam tego więcej plus napęd na cztery koła i samochód trzyma się drogi bardzo dobrze, ale rozumiem, że są i tylnonapędowe i jadące na złych oponach. .. Tylko jest jedno ale. Powoli bezpiecznie. A utrudnianie jazdy innym jest zwykłym chamstwem. Jeśli ktoś jedzie do pracy na określoną godzinę to owszem, może wyjechać wcześniej, tylko o ile wcześniej ma wyruszyć? I dlaczego jakiś "jadę wolno bo mi wolno" decyduje za innych? Nie zliczę ile razy w ciągu miesiąca po kilkadziesiąt % czasu marnuję przez uprzejmiaczków zwalniających widząc, że próbuję ich wyminąć, ale nie mogę, bo 3 inne zawalidrogi okupują lewy pas. Mógłbym w tym czasie spokojniej iść ze samochodu, do pracy, czy być kilkanaście minut wcześniej. Zamiast tego daję satysfakcję "kapelusznikowi" kradnącemu mój czas i moje pieniądze (w pewnych granicach to powolna jazda jest bardziej paliwożerna).
Do moderacji
Odpowiedz
0
0
@jlpdr - Słownik pozmieniał mi całe zdania. .. Portel, może wprowadzicie edycję postów?;)
Do moderacji
Odpowiedz
0
0
@jlpdr - Ty masz jechać zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem - nic mniej i nic więcej. Nie każdy jest mistrzem kierownicy jakim zapewne Ty jesteś !!!
Do moderacji
Odpowiedz
0
0
Pisałem o tym. Nie prędzej i nie wolniej. A nie uważam się za mistrza. Jestem po prostu doświadczony. Niedoświadczeni kierowcy przeważnie nie jeżdżą w godzinach szczytu po śniegu. Boją się. Trochę ponad 20 lat temu sam się bałem i czasem wolałem zapłacić taksówkarzowi niż ryzykować. Kapelusznik to określenie zawalidrogi utrudniającej innym jazdę. Utrudnianie stresuje, a stres nie poprawia bezpieczeństwa.
Do moderacji
Odpowiedz
1
0