„Kościelna kartoteka”

32
18.01.2012
„Szczęść Boże. Czy przyjmuje Pan/i kolędę?”- tymi słowami witają nas ministranci, którzy w przeddzień wizyty duszpasterskiej chodzą po mieszkaniach aby zapowiedzieć wizytę księdza. Większość z nas z pewnością odpowiada, że przyjmuje, w szczególności osoby starsze, które są głęboko wierzącymi.
W mieszkaniu panuje poruszenie. Babcia, która chce jak najlepiej wypaść w oczach kapłana od rana szuka najlepszego obrusa, schowanego na specjalne okazje. W większości przypadków jest właśnie tak, że to głównie senior rodu chce przyjąć księdza. Osoby młode nie odczuwają potrzeby „bycia przesłuchiwanym” i stwarzania sztucznej atmosfery.
   „Gdzie Pan/i pracuje? Jak często chodzi do Kościoła? Czy jesteście Państwo po ślubie?”. Te pytania pojawiają się niemal na każdej kolędzie. Kolejną zastanawiającą mnie sprawą jest „kościelna kartoteka”. Ksiądz ma ze sobą dokument, w którym zapisane są informacje o parafianach. W szczególności można tam znaleźć informacje o liczbie osób w gospodarstwie, domownikach którzy w ubiegłych latach przyjmowali kolędę, a co bardziej mnie irytuje wysokości corocznej ofiary złożonej podczas kolędy.
   No właśnie i tutaj pojawia się kolejna kwestia, jaką kwotę powinniśmy złożyć w ofierze? Według mnie jest to indywidualna decyzja każdej osoby przyjmującej kapłana – rzec by się chciało „co łaska” , właśnie to stwierdzenie jest najczęściej używane przez księży. Dlatego może w tym roku ofiarę złożymy w watykańskiej walucie, czyli „Bóg zapłać”?
   
M66

Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Kościół trzeba w tych czasach traktować jak zwykły biznes, płacisz i wymagasz, jeżeli chodzi o wiarę to swoją miłość do boga możesz okazać w każdym miejscu nie musi to byc kościół
york_du (2012.01.18)

info

0  
  0
W jakiej parafii to było? czyżby św. Jerzego?
(2012.01.18)

info

0  
  0
zastanawiam się nad poprawnością: " szuka najlepszego obrusa "czy raczej "szuka najlepszy obrus"
zastanawiający (2012.01.18)

info

0  
  0
M66 - Ale o tym już było: http://www.portel.pl/artykul.php3?i=54783
PO kolędzie (2012.01.18)

info

0  
  0
Niestety, a może "stety". Ksiądz, który u nas zawitał, był bardzo, jakby to powiedzieć. .. .. skromny. Błogosławił dom w skupieniu z zamkniętymi oczami. Nie wypytywał, lecz luźno rozmawiał. Na koniec odmówił wzięcia ofiary mówiąc: Wam się bardziej przyda, a na kościół, może w przyszłym roku. Bóg zapłać. Wielkie zaskoczenie i dużo pozytywnych emocji. Nie oceniaj szablonowo. Jednostka nie świadczy o ogóle.
(2012.01.18)

info

0  
  0
Każdy da tyle ile chce, ile może. .. W ogóle co za beznadziejny artykuł -. - Jak macie pisać na portelu takie pierdoły to szkoda wchodzić na tę stornę. Pozdrawiam autora.
kwaQ (2012.01.18)

info

0  
  0
Oczywiście, że "szuka najlepszego obrusa", w przeciwnym razie, to nie babcia, a obrus przetrząsałby kąty, w poszukiwaniu siebie samego!
AntyDyslektyk (2012.01.18)

info

0  
  0
AntyDyslektyk dzięki za tak fachowe wyjaśnienie sprawy. i tu zostały rozwiane moje wątpliwości.
zastanawiający (2012.01.19)

info

0  
  0
Wiesz co? Naprawdę słaby artykuł (jesli można to tak nazwać). Co chciałeś/aś tu pokazać? Że są ludzie, którzy sągłęboko wierzący a obok młodzi żyjący bez Boga? Ja akurat jestem jednym z tych młodych. Z żoną w tym roku przyjęliśmy po raz pierwszy w naszym mieszkaniu kolędę (w zeszłym roku wzięliśmy ślub). Czasem odmawiałem kolędującemu księdzu, jeszcze kiedy byłem kawalerem. Nie potrzebowałem wtedy Boga. Bójki, pijaństwo, narkotyki, dziewczyny. Moja żona pochodzi z religijnej rodziny (choć sama nie jest ażtak bardzo praktukująca). Ona i jej mama nauczyły mnie jak czytać przesłania, które niesie za sobą Biblia, listy świętych i apostołów. Teraz, kiedy muszę godzić ze sobą studia, pracę we własnej firmie, remonty, kredyty, dziecko w drodze (i sam nie wiem co jeszcze), wartości te pomagają w podejmowaniu codziennych decyzji, Czuję, że jestem lepszym człowiekiem, choć moja wiara nie jest na pewno taka, jak chciałby proboszcz :) Ale te 50 czy 100zł i czasem parę groszy na tacę się znajdzie.
buduje_remontuje (2012.01.19)

info

0  
  0
Ksiądz też musi zarobić, z czegoś żyć. Kościół trzeba ogrzać itd. itp. Moja babcia miała teraz sakrament namaszczenia chorych. bardzo jej to pomogło. Nie było "co łaska", nie było nic. Może za Twoje "co łaska" ksiądz wyjedzie kiedyś na prędce i obdarzy kogoś wierzącego z Twojej rodziny sakramentem ostatniego namaszczenia. Nie bronię ich, nie gadam na nich. Oni po prostu są, tak amo jak policjanci, lekarze, strażacy, nauczyciele, pedagodzy. Jak wykonują swoją pracę? To już chyba indywidualna sprawa każdego z nich i ich własnego sumienia. Jeśli spotkałeś/aś się z jakimiś przykrościami ze strony którejś z powyższych czy innej grupy zawodowej, na pewno istnieją miejsca, gdzie możesz zgłosić swoje wątpliwości, poinformować o nieprawidłowościach. Jeśli miejsc takich brak, a Ty podejrzewasz sprzeniewierzenie pieniędzy, czy wręcz kradzież, zawsze zostaje prokuratura.
buduje_remontuje (2012.01.19)

info

0  
  0