Po drogach przejechały już swoje kilometry, ale na samochodową emeryturę się jeszcze nie wybierają. Na elbląskie lotnisko przyjechały samochody i motocykle z okresu, kiedy posiadanie własnych czterech kółek nie było sprawą aż tak powszechną, jak dziś. Wtedy po drogach jeździły zupełnie inne samochody.
- To jest wartburg 353 z 1976r. Większość części w nim jest oryginalnych, jest kilka zamienników, ale też z epoki – mówił Adam Popik, którego spotkaliśmy na elbląskim lotnisku.
Uwagę zwiedzających zwracał też polski fiat w barwach Straży Pożarnej.
- Rocznikowo z 1988r. Zrobiony na wzór samochodów operacyjnych Straży Pożarnej z tamtego okresu. Takie samochody pełniły wtedy służbę w Straży Pożarnej – wyjaśnia Radosław Zdanowicz, właściciel strażackiego fiata.
Jednak nie tylko samochody można było oglądać na elbląskim zjeździe klasyków. Jakub Tymański przyjechał WFM – ką.
- Motocykl WFM 06 z 1961r. Silnik dwusuwowy 125 cm3, jak to w Polsce robili. Solidna konstrukcja, prawie się nie psuje – Jakub Tymański zaprezentował swój motocykl.
Wszystkie te samochody są dopuszczone do ruchu. Zdaniem ich właścicieli praca nad tym, że „samochód jeździł” nie różni się specjalnie od tego, jak o swoje cztery kółka dbają właściciele nowszych samochodów. Nawet z częściami nie ma problemu.
- To zależy od konkretnego samochodu: modelu, rocznika, wartości sentymentalnej na rynku. Jeżeli chodzi o samochody z byłego NRD, nie jest to jakoś mocno obciążające budżet. W przypadku wartburgów, to sporo osób prywatnych pozbywa się części, są pojedyncze sklepy w Polsce lub w Niemczech, które mają zapasy części – zdradza Adam Popik.
Początki pasji także bywały różne.
- Od małego ciągnęło mnie do starych motocykli. Nauczyłem się jeździć na WFM kiedy miałem dziewięć lat. Trzy lata temu znalazłem WFM-kę, na którą było mnie stać. I tak już jeżdżę od trzech lat – mówił Jakub Tymański.
- Moja przygoda z motoryzacją zaczęła się od motocykli. Mam też trabanta z 1991r., można powiedzieć, że przez niego poznałem środowisko właścicieli starych aut i w ten sposób zostałem „zarażony” – dodał Adam Popik.
Podziwiających też było dziś wielu. I mali i duzi chętnie pozowali do zdjęć przy lub w wiekowych autach. Choć klasyki nie rozwijają wielkich prędkości, nie mają klimatyzacji, wspomagania kierownicy i innych przydatnych dodatków, to mają duszę. I mimo upływu lat wciąż zachwycają kolejne pokolenia miłośników motoryzacji.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter