Wydawać by się mogło, że o trafności tego pomysłu nikogo nie trzeba przekonywać, wszak pisano już o tym na forach wielokrotnie. Jednak niespodziewanie (czyżby?) obrońcą tego stalinowskiego agitatora został radny Ryszard Klim, który ostrzegł wszystkich „rewizjonistów”, iż może podać przykłady kolaboracji Polaków z Niemcami. Panie Klim, przecież nikt nie chce stawiać pomników kolaborantom, czy to niemieckim, czy też bolszewickim, a chcemy, aby epitafium upamiętniające tego komunistycznego zbrodniarza zniknęło z naszych ulic. Doskonale też wiem z Pana relacji z 9 maja z Królewca, jak doskonale Pan czuje się wśród Krasnoarmiejców, ale to nie powód, abyśmy dalej czcili antybohatera zaprzedanego sowieckiemu dyktatowi.
Pani Koseckiej, jako zasłużonej dla Solidarności, chciałbym przypomnieć postać Lecha Zondka (wierzę, że ów elblążanin jest Pani znany). Żołnierza walczącego przeciwko bolszewikom w Afganistanie, którego celem walki była zemsta za śmierć księdza Popiełuszki i Przemyka. Był prawdziwym antykomunistą z bronią w ręku, uhonorowanym przez prezydenta RP na uchodźctwie Ryszarda Kaczorowskiego Krzyżem Zasługi z Mieczami. Takiego bohatera potrzebujemy na ul. Rycerskiej.
Panu Klimowi zapewne nie spodoba się ta propozycją, przecież Zondek walczył po stronie mudżahedinów, a przeciwko komunistycznemu reżimowi wspieranemu przez ZSRS.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter