Opiekunowie na pełen etat
Tandem idealny
Pan Robert wraz z żoną od 28 lat opiekują się niepełnosprawną córką Basią, która od urodzenia wymaga całodobowego wsparcia. Jej problemy z sercem, wzrokiem, słuchem (i wiele innych) oraz niepełnosprawność intelektualna są konsekwencją tego, że mama Basi podczas ciąży zachorowała na różyczkę. Pierwsze pół roku życia Basia spędziła w szpitalu, od czasu gdy go opuściła, jest pod stałą opieką rodziców. Na usamodzielnienie się w jakimkolwiek, nawet niewielkim aspekcie życia, Basia nie ma szansy. Pan Robert zrezygnował z pracy zawodowej, by móc zostać z córką, ale jak podkreśla opieka nad Basią to praca zespołowa. Wraz z żoną tworzą idealny tandem.
- Zawsze siÄ™ wspomagamy, to jest podstawa. Jeżeli małżeÅ„stwo jest w miarÄ™ zgrane, to razem jest dużo Å‚atwiej. ZamieniliÅ›my siÄ™ rolami dwadzieÅ›cia parÄ™ lat temu, żona pracuje zawodowo, ja jestem w domu z BasiÄ…. Nie myÅ›laÅ‚em o tym, że tak bÄ™dzie, że w ogóle siÄ™ w tym jakoÅ› odnajdÄ™. Tak wyszÅ‚o i tak jest do dzisiaj. Jest dobrze – mówi pan Robert.
Basi trzeba pomagać w każdej czynności, do tego ma ona inny rytm dnia niż przeciętna osoba.
- Basia nie Å›pi – Å›mieje siÄ™ pan Robert. – Źle powiedziaÅ‚em: Å›pi, ale inaczej niż my. OkoÅ‚o pięć nocy w tygodniu mamy zarwanych, bo ma taki cykl i nie da siÄ™ go przestawić. Nie udaÅ‚o nam siÄ™, mimo że chwytaliÅ›my siÄ™ różnych sposobów. Z reguÅ‚y nam odbijaÅ‚o siÄ™ to czkawkÄ…. Od kilkunastu lat twierdzimy, że nie ma sensu z tym walczyć. Ona po prostu taka jest. Basia budzi siÄ™ koÅ‚o poÅ‚udnia i mamy: przewijanie, przygotowanie Å›niadania. To trwa okoÅ‚o 1,5 godziny. Codziennie chodzimy na spacery, które Basia bardzo lubi. Nie znosi natomiast telewizji i komputerów oraz malowania i rysownia, wiÄ™c tego typu zajÄ™cia odpadajÄ… – mówi pan Robert.
Usiąść na tarasie, pić kawę i patrzeć na pszczoły
Basia kocha wodę, potrafi świetnie pływać. Umie nurkować. Basia lubi wszystkie zajęcia, które odbywają się na zewnątrz. Lubi też bardzo ludzi i kocha imprezy w gronie zaprzyjaźnionych z jej rodzicami osób.
- Uważam, że żyjemy w tej chwili w miarÄ™ szczęśliwie. OgarnÄ™liÅ›my wiele rzeczy w życiu, także tych finansowych. Jest bardzo przyjemnie usiąść na tarasie, zjeść coÅ›, pić kawÄ™ i patrzeć jak pszczoÅ‚y zapylÄ… kwiaty. JeÅ›li na takie rzeczy zwracamy uwagÄ™, to chyba jesteÅ›my szczęśliwi. OczywiÅ›cie jest wiele momentów, kiedy trzeba siÄ™ zmobilizować, ale chyba każdy je ma. Pani pewnie również – zwraca siÄ™ do mnie pan Robert.
W tym wszystkim ważne jest niezapominanie o sobie, o własnych potrzebach i oczywiście o bracie Basi.
- Jeżeli małżeÅ„stwo jest nastawione na pracÄ™ z dzieckiem, nie może też zapominać o sobie. JesteÅ›my żonÄ…, mężem i każdy ma swoje potrzeby, również te małżeÅ„skie. Każde z nas znalazÅ‚o wÅ‚asnÄ… przestrzeÅ„, wÅ‚asnÄ… odskoczniÄ™. Ja mam maÅ‚y warsztat, lubiÄ™ też pobiegać. Å»ona również ma swoje zajÄ™cia – mówi pan Robert.
Co będzie z Basią, gdy ich zabraknie?
- BaÅ‚em siÄ™ tego pytania, ale ono jest ważne. OczywiÅ›cie, że myÅ›limy o tym i to jest bolesna myÅ›l. W tej chwili nastawiamy siÄ™ na to, żeby zabezpieczyć BasiÄ™ od strony rodziny. Syn, który jest trochÄ™ starszy - mamy to przegadane parÄ™ razy – zajmie siÄ™ BasiÄ…. Natomiast to nigdy nie bÄ™dzie zastÄ…pienie rodzica. JeÅ›li tylko jedno z nas zostanie na tym Å›wiecie z BasiÄ…, też bÄ™dzie miaÅ‚o ciężko. Obecnie ogarniamy caÅ‚y sprzÄ™t, jaki może być nam potrzebny, jeÅ›li któreÅ› zostanie samo z córkÄ… – mówi pan Robert.
Nie ma czasu na użalanie
Trzy miesiące po narodzinach Ani jej mama, pani Bożena usłyszała diagnozę: porażenie dziecięce.
- To jest tak, jak przy każdym nieszczęściu. CzÅ‚owiek staje przed nim zaskoczony. Zaczęła siÄ™ rehabilitacja, ale do mnie to wszystko nie docieraÅ‚o, odbijaÅ‚am tÄ™ sytuacjÄ™ od siebie. Nie wierzyÅ‚am w tÄ™ chorobÄ™. W ogóle nie dopuszczaÅ‚am tej myÅ›li wtedy do siebie. Minęło pół roku, a Ania nie siadaÅ‚a, potem rok i nie zaczęła chodzić. Dopiero wówczas zaczęłam akceptować sytuacjÄ™ i analizować jakie mam możliwoÅ›ci. Nie byÅ‚o Internetu, trzeba byÅ‚o szukać wiadomoÅ›ci o leczeniu w bibliotece, czytać o tym, co to jest to caÅ‚e porażenie. No i trzeba byÅ‚o sobie radzić z tym, stanąć na wysokoÅ›ci zadania. Nie byÅ‚o czasu na użalanie siÄ™ nad sobÄ… – mówi pani Bożena.
Nadzieję pani Bożenie dawały postępy, które czyniła Ania, nawet te najmniejsze.
- WidziaÅ‚am, że ona reaguje na wszystko, że jest ciekawa Å›wiata, chce dużo rzeczy zobaczyć, zrobić i moja pomoc w tym dawaÅ‚a mi satysfakcjÄ™. ByÅ‚am pierwszÄ… przy niej osobÄ…, która 24 na dobÄ™ pokazywaÅ‚a jej Å›wiat, po malutku, po kawaÅ‚eczku. To dawaÅ‚o mi siłę – mówi pani Bożena.
W opiece nad Anią pomaga pani Bożenie partner. Książka, film, szydełkowanie, praca w ogródku, wyjście z koleżanką, to są jej sposoby na odreagowanie.
- Dla mnie jest ważne, żeby chociaż na chwilÄ™ mieć możliwość od chorego dziecka siÄ™ odizolować i być w innym Å›rodowisku. Wtedy czÅ‚owiek po prostu zdrowiej funkcjonuje. Ostatecznie wszystko siÄ™ ukÅ‚ada dobrze, sÄ… gorsze i zÅ‚e chwile, ale wiÄ™cej jest tych lepszych. Co należy mówić rodzicom, którzy stajÄ… w obliczu choroby dziecka? Å»eby siÄ™ nie bali, po prostu stanÄ™li na wysokoÅ›ci zadania – mówi pani Bożena.
- I szukali pomocy u innych osób, bo spojrzenie z boku otwiera zawsze wiele różnych możliwoÅ›ci. Jeżeli jesteÅ›my sami z problemem, zamykamy siÄ™ w nim najczęściej i wtedy wielu rzeczy nie dostrzegamy – dodaje pan Robert.
Spotkanie z osobami osób niepełnosprawnych zorganizował w poniedziałek (18 maja) ECUS w ramach obchodów Tygodnia Osób z Niepełnosprawnościami.