Zdjęliśmy zasłonę ciszy i milczenia

8
10.05.2014
Zdjęliśmy zasłonę ciszy i milczenia
- Z niepokojem patrzyliśmy na reakcje powstańców. Pokazywaliśmy im film jeszcze bez dźwięku, tylko z muzyką i widzieliśmy gigantyczne emocje na twarzach tych ludzi - mówi Piotr Śliwowski (fot. Witold Sadowski)
O swoim filmie mógłby mówić godzinami. Zna na pamięć każdy jego kadr. Zawsze gdy go ogląda, ogromnie się wzrusza. Bo film pokazuje, jak było naprawdę. Nie można przejść koło niego obojętnie. Wstrząsa, porusza i nie pozwala zapomnieć. W piątek w kinie "Światowid" odbyła się premiera pierwszego na świecie dramatu wojennego non-fiction pt. "Powstanie Warszawskie". Gościem specjalnym był producent wykonawczy filmu Piotr Śliwowski, z którym rozmawialiśmy tuż przed seansem.
Dominika Kiejdo: - "Powstanie Warszawskie" wchodzi dziś do kin. Dlaczego właśnie ten dzień postanowił Pan spędzić w Elblągu?
   - ZostaÅ‚em zaproszony na dzisiejszÄ… premierÄ™ przez kino "Åšwiatowid". UrzekÅ‚o mnie to, że pracownicy kina dotarli do mnie, bo bardzo szanujÄ™ ludzi, którym siÄ™ chce. Polska potrzebuje wÅ‚aÅ›nie takich ludzi. Dlatego pomyÅ›laÅ‚em sobie, że ten dzieÅ„ spÄ™dzÄ™ z PaÅ„stwem w ElblÄ…gu.
   - Bardzo nam miÅ‚o. JesteÅ›my tuż przed elblÄ…skÄ… premierÄ…. Wiele dobrego sÅ‚yszeliÅ›my o tej produkcji z mediów. ProszÄ™ nam zdradzić, czemu ten film jest aż tak niezwykÅ‚y?
   - Tak naprawdÄ™ każdy kadr tego filmu byÅ‚ niezwykle trudny, bo rzeczywiÅ›cie jest to film niezwykÅ‚y. GdybyÅ›my krÄ™cili kryminaÅ‚ albo komediÄ™ romantycznÄ…, mielibyÅ›my wiele punktów odniesienia, natomiast takiego filmu jak "Powstanie Warszawskie" nikt nigdy nie robiÅ‚. A dlaczego jest tak niezwykÅ‚y? Po pierwsze jest to film fabularny utworzony w oparciu o materiaÅ‚y tylko i wyłącznie dokumentalne, oryginalne kroniki z powstania warszawskiego, nakrÄ™cone przez operatorów na rozkaz Biura Informacji i Propagandy Armii Krajowej. Jest to materiaÅ‚ wybitny, ale i bardzo trudny, krÄ™cony w różnych miejscach Warszawy, na sprzÄ™cie różnej jakoÅ›ci. SkÅ‚ada siÄ™ z krótkich 4-5 sekundowych ujęć - chodziÅ‚o tu oczywiÅ›cie o oszczÄ™dność taÅ›my filmowej.
   - Praca nad filmem trwaÅ‚a trzy lata i byÅ‚a wieloetapowa. Na czym polegaÅ‚a trudność w stworzeniu tej produkcji?
   - Pierwsze zadanie, które stanęło przed nami jako twórcami filmu, polegaÅ‚o na tym, jak z szeÅ›ciu godzin nagraÅ„ wyciąć osiemdziesiÄ™ciominutowÄ… historiÄ™, która bÄ™dzie miaÅ‚a swojÄ… narracjÄ™ i bÄ™dzie zrozumiaÅ‚a. W filmie jest stosunkowo maÅ‚o walki, maÅ‚o wojny, filmowano głównie życie cywilne, czyli jakby zaplecze wojny: warsztaty, kuchnie polowe, szpitale, bo tam też toczyÅ‚a siÄ™ walka. Na poczÄ…tku trudno byÅ‚o znaleźć wspólny mianownik. ZastanawialiÅ›my siÄ™, jak poprowadzić narracjÄ™, historiÄ™ i zaprosiliÅ›my do współpracy Jana KomasÄ™, który wpadÅ‚ na pomysÅ‚, by bohaterami byli dwaj operatorzy. SÄ… to oczywiÅ›cie postacie fikcyjne. Ten film byÅ‚ robiony trochÄ™ od tyÅ‚u. Nie byÅ‚o scenariusza, ani żadnego castingu. Najpierw mieliÅ›my tylko materiaÅ‚ filmowy nakrÄ™cony przez filmowców i na tej podstawie trzeba byÅ‚o uÅ‚ożyć jakÄ…Å› historiÄ™, która nie wydarzyÅ‚a siÄ™, ale która mogÅ‚a siÄ™ wydarzyć. Tak naprawdÄ™ ten film w znacznym stopniu powstawaÅ‚ podczas montażu.
   - Jak powstawaÅ‚ film od strony technicznej, jak wyglÄ…daÅ‚ proces jego koloryzacji, pracy z dźwiÄ™kiem?
   - Drugim etapem przy tworzeniu filmu byÅ‚y wÅ‚aÅ›nie wyzwania technologiczne. Oryginalny materiaÅ‚ byÅ‚ czarno-biaÅ‚y i niemy, a my postanowiliÅ›my zerwać te zasÅ‚ony ciszy oraz czerni i bieli. Wielkim przedsiÄ™wziÄ™ciem byÅ‚ proces koloryzacji: mastering, czyli naprawianie materiaÅ‚u i sama koloryzacja. Nikt na Å›wiecie nie prowadziÅ‚ koloryzacji czarno-biaÅ‚ego materiaÅ‚u na takÄ… skalÄ™. Mówimy tu o 100 000 klatek. O tym, jak to skomplikowane Å›wiadczy fakt, że nie istnieje żadne oprogramowanie, które pozwoliÅ‚oby w peÅ‚ni zautomatyzować ten proces. W praktyce wyglÄ…daÅ‚o to tak, że studio produkcyjne "Orka", które wygraÅ‚o konkurs na tÄ™ część projektu, wysyÅ‚aÅ‚o te materiaÅ‚y do USA. WÅ‚aÅ›nie tam dysponujÄ… oprogramowaniem, które nie koloruje, a na podstawie odcieni szaroÅ›ci sugeruje, jaki dana rzecz może mieć kolor. Trafność jest różna, czasem 30-, czasem 50-procentowa. Taka pokolorowana klatka wracaÅ‚a do nas, a my wraz ze sztabem konsultantów i architektów sprawdzaliÅ›my, czy to jest dobrze pokolorowane. JeÅ›li coÅ› byÅ‚o źle, odsyÅ‚aliÅ›my to z powrotem z adnotacjÄ…, co trzeba zmienić. W miÄ™dzyczasie gromadziliÅ›my wszystkie zdjÄ™cia z drugiej wojny Å›wiatowej, przedmioty z tamtych czasów, wszystko, co może być materiaÅ‚em referencyjnym. WysyÅ‚aliÅ›my do USA zdjÄ™cia, mówiÄ…c "proszÄ™ pokolorować mundur żoÅ‚nierza niemieckiego na kolor taki a taki".
   - Proces koloryzacji i caÅ‚a sfera organizacyjna z nim zwiÄ…zana byÅ‚ wiÄ™c dość skomplikowany i pracochÅ‚onny.
   - To prawda. KiedyÅ› miaÅ‚a miejsce humorystyczna sytuacja, bo wróciÅ‚ do nas materiaÅ‚, na którym wszyscy mężczyźni byli rudzi, a wszystkie kobiety byÅ‚y blondynkami. Amerykanie tak siÄ™ przejÄ™li tym odpowiednim kolorowaniem wszystkich szczegółów, że nie mieli już pomysÅ‚u na te wÅ‚osy i nagle okazaÅ‚o siÄ™, że wszyscy mężczyźni w Warszawie sÄ… rudzi.
   - Kolejny etap to udźwiÄ™kowienie.
   - Ten etap też byÅ‚ bardzo ciężki. Film udźwiÄ™kowiliÅ›my na kilku warstwach. Pierwsza warstwa to ta fabularna, czyli dialogi naszych bohaterów: dwóch braci, których nie widać, a którzy przez caÅ‚y czas nam towarzyszÄ…, stojÄ…c z boku powstania warszawskiego i wchodzÄ…c w to powstanie. Ta podróż robi siÄ™ coraz bardziej mroczna. MieliÅ›my dylemat, jak napisać te dialogi, by byÅ‚y zrozumiaÅ‚e, by powstaÅ„cy, którzy pamiÄ™tajÄ… ten jÄ™zyk, pomyÅ›leli: "no tak wÅ‚aÅ›nie mogliÅ›my mówić" i by zrozumieli go też współczeÅ›ni. MyÅ›leliÅ›my nad tym, jak sprawić, by akcja byÅ‚a wartka i by nikt siÄ™ w tym nie pogubiÅ‚. I by tego mówienia nie byÅ‚o za dużo, by narratorzy nie zagadali tego, co widać na obrazku. Kolejnym etapem pracy nad dźwiÄ™kiem byÅ‚y wszystkie efekty. MusieliÅ›my klatka po klatce dorobić każdy możliwy i wyobrażalny dźwiÄ™k. To gigantyczne przedsiÄ™wziÄ™cie.
   - Jak powstawaÅ‚y dialogi sfilmowanych bohaterów? Film byÅ‚ przecież niemy.
   - Najpierw odczytaliÅ›my z ruchu warg to, co mówiÄ… nakrÄ™ceni ludzie, czyli powstaÅ„cy i ludność cywilna. UdaÅ‚o siÄ™ odczytać wiÄ™kszość wypowiedzi i w ten sposób zerwaliÅ›my zasÅ‚onÄ™ ciszy. Ci ludzie do nas mówiÄ…, a mówiÄ… rzeczy różne i dziwne, czasami sÄ… to zaskakujÄ…ce wypowiedzi.
   To niesamowite, że tchnÄ™liÅ›my w to wszystko życie. Kolejnym ostatnim etapem pracy nad dźwiÄ™kiem byÅ‚a muzyka.
   - Co wyróżnia ten film na tle innych dramatów wojennych?
   - PodstawowÄ… zaletÄ… tego filmu jest prawda. Gdy ktoÅ› w nim pÅ‚acze, to pÅ‚acze naprawdÄ™, gdy ktoÅ› umiera, to umiera naprawdÄ™ i nie ma filmu, który miaÅ‚by takÄ… moc przekonywania. Znam ten film na pamięć. To trzy lata mojego życia, znam każdy jego kadr i zawsze gdy go oglÄ…dam, targajÄ… mnÄ… ogromne emocje. PiÄ™knie film podsumowaÅ‚ laureat Oskara Allan Starski: "Po raz pierwszy nie bojÄ™ siÄ™ o scenografiÄ™" - powiedziaÅ‚.
   - Film w dobitny sposób pokazuje, jak byÅ‚o naprawdÄ™.
   - Na plakatach reklamujÄ…cych film jest napis: "Przyjdź i zobacz, jak byÅ‚o naprawdÄ™". To nie jest film, który mówi, że powstanie byÅ‚o zÅ‚e albo dobre. On siÄ™ od tej dyskusji dystansuje. Ten film nie jest zamierzchłą prawdÄ…. ChcieliÅ›my pokazać, że w powstaniu brali udziaÅ‚ mÅ‚odzi ludzie, że to wszystko byÅ‚o naprawdÄ™, że to nie jest daleka przeszÅ‚ość.
   - "Powstanie Warszawskie" to nie tylko przypomnienie, jak byÅ‚o naprawdÄ™ lecz przede wszystkim apel do ludzi o to, by docenili swojÄ… wolność.
   - Mam nadziejÄ™, że mÅ‚odzi ludzie, którzy przebywajÄ… na co dzieÅ„ w ÅšródmieÅ›ciu Północnym Warszawy, bo znaczna część akcji dzieje siÄ™ wÅ‚aÅ›nie w tej części miasta, przechadzajÄ…c siÄ™ tymi ulicami i zastanowiÄ… siÄ™: "kurczÄ™, ja widziaÅ‚em w filmie, co dziaÅ‚o siÄ™ w tym miejscu 70 lat temu!". I może wtedy ci ludzie trochÄ™ inaczej spojrzÄ… na swoje życie, na to miasto i uzmysÅ‚owiÄ… sobie, że to wÅ‚aÅ›nie dziÄ™ki powstaÅ„com mogÄ… dziÅ› normalnie żyć, pracować. Mam nadziejÄ™, że to poruszy w ludziach jakÄ…Å› strunÄ™. Film jest też hoÅ‚dem dla tych powstaÅ„ców, których historia po wojnie odarÅ‚a z godnoÅ›ci. My chcemy im tÄ™ godność przywrócić.
   - Jakie byÅ‚y koszta przedsiÄ™wziÄ™cia?
   - Film kosztowaÅ‚ 1 mln 600 tysiÄ™cy zÅ‚. MyÅ›lÄ™, że jak na produkcjÄ™ kinowÄ… koszta sÄ… niewielkie. Bardzo duża praca zostaÅ‚a wykonana przez nas - pracowników Muzeum Powstania Warszawskiego, historyków, dziÄ™ki czemu film byÅ‚ trochÄ™ taÅ„szy.
   - Czy powstaÅ„cy pomogli wam w jakiÅ› sposób w powstaniu filmu?
   - JesteÅ›my w staÅ‚ym kontakcie z powstaÅ„cami i to muzeum w zasadzie należy do nich. Oni czÄ™sto do nas przychodzÄ…, rozmawiajÄ… z nami, uczestniczÄ… we wszystkich wydarzeniach, które organizujemy. OczywiÅ›cie, że nam pomagali. Gdy nie wiedzieliÅ›my, jak pokolorować sukienkÄ™ w groszki, pytaliÅ›my siÄ™ ich, jakiego koloru mogÅ‚y być takie groszki. GromadziliÅ›my też kolorowe magazyny mody sprzed wojny. ZastanawialiÅ›my siÄ™ również, jaki byÅ‚ kolor powstania warszawskiego. KiedyÅ› kolory byÅ‚y inne, inna byÅ‚a paleta barw. Nie byÅ‚o jaskrawych kolorów. Nie byÅ‚o aż tylu wariantów kolorystycznych. Bez pomocy powstaÅ„ców na każdym etapie na pewno ten film by nie powstaÅ‚.
   - Jakie byÅ‚y reakcje powstaÅ„ców po obejrzeniu filmu? Przypomnijmy, że premiera w stolicy odbyÅ‚a siÄ™ 7 maja.
   - Z niepokojem patrzyliÅ›my na reakcje powstaÅ„ców. PokazywaliÅ›my im film jeszcze bez dźwiÄ™ku, tylko z muzykÄ… i widzieliÅ›my gigantyczne emocje na twarzach tych ludzi. Dla nich jest to jakby podróż w czasie. DziÅ› mamy 2014 rok, oni majÄ… po 80-90 lat i nagle widzÄ… siebie samych, choć tak naprawdÄ™ swoich kolegów, jakby cofnÄ™li siÄ™ o 70 lat! To muszÄ… być gigantyczne emocje. MyÅ›lÄ™, że ten film poruszyÅ‚ jakÄ…Å› ważnÄ… strunÄ™ w każdym z nas.  NajwiÄ™kszym walorem filmu jest jego autentyczność. To wszystko jest prawdziwe, nie znam na Å›wiecie podobnego potraktowania dokumentalnej materii.
   - Czy "Powstanie Warszawskie" pójdzie w Å›wiat?
   - Chcemy pokazać ten film w innych krajach. Mówi przecież o ponadczasowych wartoÅ›ciach: walce dobra ze zÅ‚em, patriotyzmie, miÅ‚oÅ›ci, przyjaźni - a to jest do zrozumienia w każdej szerokoÅ›ci geograficznej.
   - Film ma walory edukacyjne. Miejmy nadziejÄ™, że skorzysta z nich polska mÅ‚odzież, która żyjÄ…c w wolnej Polsce, nie uzmysÅ‚awia sobie, ile zawdziÄ™cza swoim pradziadkom.
   - Interesuje nas mÅ‚ode pokolenie z powodów oczywistych, edukacyjnych. Jestem bardzo ciekaw, jak ten film odbiorÄ… mÅ‚odzi ludzie wÅ‚aÅ›nie w ElblÄ…gu. Czy Powstanie Warszawskie może być ciekawe dla mieszkaÅ„ców ElblÄ…ga? Czy może jest to coÅ› typowo lokalnego?
   - BÄ™dzie Oskar?
   - BÄ™dziemy siÄ™ o to bardzo starać. PytaliÅ›my już, jak siÄ™ do tego zabrać, mam nadziejÄ™, że ten film powalczy o tÄ™ nagrodÄ™, choć przetÅ‚umaczyć go nie jest wcale prosto.
   
   
   
Rozmawiała Dominika Kiejdo

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

świetny film. bylem wczoraj w Swiatowidzie na premierze. Polecam kazdemu !
olaFf (2014.05.10)

info

8  
  5
No cóż. .. Koło tego filmu nie da się przejść obojętnie. .. Widać ogrom włożonej pracy i serca. Końcówka - porażająca. Warto było pójść do kina i obejrzeć.
(2014.05.10)

info

7  
  5
Gloryfikowanie klęski, bezsensownej walki i upadku miasta obróconego w perzynę jest zapewne tematem nad wyraz frapującym, szczególnie dla twórców filmu. Ale nie odpowiedziano w filmie na podstawowe pytanie : Czy warto było niszczyć, to co bezcenne ? Zarówno w substancji materialnej i biologicznej. Tysiące zabitych i tysiące bezdomnych. Tuż przed końcem wojny. A wszystko w jednym celu. W imię bezsensownej i wydumanej pysze narodowej. Tej nieznośnej i wiecznie towarzyszącej ludziom o wybujałych i niezdrowych ambicjach politycznych. Mnie nic nie zachwyca w filmie. Nawet kolorystyka. A dialogi są sztuczne i nierealistyczne. Bo towarzyszą im cienie tych których już nie ma. A mogli przecież być i żyć. Bo przecież żadna ojczyzna, nie ma prawa żądać złożenia ofiary z własnego życia. Ojczyźnie potrzeba żywych, a nie martwych bohaterów.
Tylko pierwotne zapisy filmowe czarno-białe i nieme, niosą prawdziwość i dramaturgię tamtych dni. A zamysł stworzenia tego, co ma zadziwić i zachwycić czyli kolor i inne zabiegi montażystów są już znane od dawna. Zaś określenie " świetny film " poraża. Bo czy powódź, trzęsienie ziemi i wszystkie inne zjawiska, gdzie ginie tysiące ludzi mają jakąś świetność ? Co może być " świetnego " w unicestwieniu miasta ?
(2014.05.10)

info

6  
  2
Wygląda na to, że prześcignęliśmy Japończyków. Którzy mając w swojej historii okropne doświadczenie wojny, nie wpadli na pomyśl podkoloryzowania i dodania dialogów do filmu " Hiroszima " A może uznali, że nie należy tego robić. I należy potomnym zostawić historyczne, a przez to prawdziwsze obrazy wojny. A może nie jest Im znany koniunkturalizm i chęć zaistnienia za wszelką cenę wątpliwej jakości dziełem. Kto, to wie. To taki daleki, a przede-wszystkim normalny kraj.
(2014.05.10)

info

5  
  6
" co to za typ na zdjeciu? " " dlaczego nie przedtawiono go ? " po filmie byla rozmowa z producentem. trzeba bylo byc a nie gadac bzdury klikajac w klawiature
r63 (2014.05.10)

info

5  
  2
"Gloryfikowanie klęski, bezsensownej walki...". Odp. Nie byłeś tam, nie znasz motywacji dowództwa. Zapoznaj się z wyjaśnieniami uczestnika tamtych wydarzeń: http://wpolityce.pl/historia/195232-prof-kiezun-odpowiada-ziemkiewiczowi-i-zychowiczowi-to-jest-tragedia-od-lat-robi-sie-wszystko-zeby-zohydzic-polska-historie-zobacz-wideo
Sękliwy (2014.05.13)
Tylko winni się tłumaczą. W sposób pokrętny i ohydny. Bo tak należy nazwać wywód p. Kieżuna. Po pierwsze gdyby miasto zostało ogłoszone twierdzą, mieszkańcy by opuścili miasto. Po drugie nie ma wiarygodnych źródeł, że tak by się stało. A po trzecie co dało powstanie ? Jaki osiągnęło cel ? Powtórzę, tysiące zabitych, tysiące wygnanych i to wszystko w imię czego ? Dziś trwa nachalne i pozbawione jakiekolwiek sensu tworzenie historii Powstania. Wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. Tworzenie historii złej i szkodliwej dla przyszłych pokoleń. Bo iluzjonistycznej i groteskowej. O tych dziewczynach i chłopcach gotowych na śmierć. Podszeptując i mamiąc fałszywą legendą o tradycji i rycerskości pokoleń Polaków wysłano tysiące młodych ludzi, żeby nie powiedzieć dzieci na pewną śmierć. Kiedy zapytano w swoim czasie gen. Sulkowskiego co ma robić naród podbity i zniewolony odpowiedział : Czekać ! Na właściwą godzinę na właściwy czas. Powstanie to nie był ten czas i nie ta godzina. Dziś Ci co przeżyli powstanie mówią różne rzeczy i wygłaszają różne opinie. Dla mnie wiarygodna jest ta wygłoszona przez jednego z powstańców który powiedział : To był błąd. Nie należało ufać dowódcom. Jesteśmy mistrzami w kreowaniu nowej i nieprawdziwej prawdy historycznej. Tylko ofiary karkołomnej myśli o zwycięstwie, kiełkujące w głowach pseudo- dowódców niestety były prawdziwe. Prawda jest jedna, a brzmi tak : Trzeba było czekać !
(2014.05.13)

info

2  
  0