Spektakl wieczorową porą...

4
12.09.2002
Rozmowa z Mirosławem Siedlerem, aktorem, dyrektorem artystycznym - elektem Teatru Dramatycznego.
Elbląski teatr nie wydaje się być wymarzonym miejscem dla człowieka, który pracował w telewizji czy radio. Z tymi okolicami wiąże mnie wiele: urodziłem się w Olsztynie, a swoje życie zawodowe rozpoczynałem tu - w Elblągu - równo 20 lat temu. Wymarzone miejsce? Teatr może być w każdym miejscu, to tylko zależy od ludzi. Nie popadajmy w zaściankowość, nie obciążajmy się myśleniem kompleksami. Różne miejsca w Polsce od czasu do czasu pojawiają się jako centra kulturalne. Niejednokrotnie będąc w Warszawie, nie powiem, w których teatrach i na jakich spektaklach, miałem wrażenie, że nie jestem w stolicy, nie jestem w centrum kulturalnym, tylko wręcz przeciwnie. To, gdzie będzie prowinacja, zależy tylko od nas. Pana doświadczenia z pracy m.in. w dziale promocji i marketingu może się przydać w Elblągu. Wydaje się, że potrzeby są spore, zwłaszcza jeśli chodzi o promocję teatru. Szczególnie przez ostatnich 10 lat rzeczywistość zmieniła się do tego stopnia, że teatr musi również rywalizować z panującą dookoła komercją, musi mieć prężnie działający dział marketingu i informacji. Jeśli nie dotrzemy z informacją do widza, nie będziemy tego widza mieli, choćbyśmy zrobili najlepsze przedstawienie. Chcę, żeby każda pozycja z naszego repertuaru była "oprawiana" od strony medialnej i reklamowo-marketingowej. Zapytam o spektakle wieczorne, których jest bardzo niewiele. W jednym z teatrów, w którym pracowałem, mieliśmy taki slogan stosowany na wszystkich wydawnictwach. Teatr też musi mieć taki slogan, brzmiał on: "Do zobaczenia wieczorem". Staraliśmy się bardzo intensywnie przyzwyczajać widza, że wieczór to jest ta najlepsza pora zarówno dla widza, jak i aktora. Aktorzy wieczorem grają lepiej. To kwestia biologii i rytmu pracy. Jeśli jest potrzebna mobilizacja, będziemy grali spektakl wcześniej, ale będziemy też dawali szansę widzom, którzy chcą przyjść wieczorem i obejrzeć przedstawienie pełnowartościowe. Nie bójmy się tego określenia, bo uważam, że właśnie wieczorem gra się pełnowartościowe spektakle.
rozmawiała Joanna Torsh

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Tytuł tego wywiadu byłby wymarzony na hasło reklamowe dla teatru!! Gratulacje dla pani Joanny, bo to ona jest autorką (chyba...) Jest w tej rozmowie coś co budzi moja poważną obawę - dyrektor artystyczny mówi o dziale marketingu i informacji - niby nic, ale w tym miejscu wchodzi w nieco w kompetencje naczelnego i Biura organizacji widowni. "Artystyczny" powinnien zająć się tworzeniem "produktu"-spektaklu, który tamci mają promować. No jeśli zaś założeniem z programu dyrektora jest granie spektakli wieczorem... Dziwi mnie ten wywiad. Torsh w ogóle nie pyta o repertuar, zmiany w zespole - Siedler musi mieć już jakiś pogląd na sprawę. Może przyjął zasadę, że w elbląskim teatrze dobrze już było (jeżeli chodzi o poziom atystyczny) i trzeba się zająć jak najlepszym sprzedawaniem jakiby ten produkt nie był. Czytałem we Wprost o portelu i jego śledczych zapędach - widać kultury to nir dotyczy i pytania są zaiste ślizgajace się po temacie - bo w końcu ile osób chodzi do teatru, na wystawy. A jest masa niewygodnych (nie tak przerażająco) pytań, które można by zadać elbl. organizatorom życia kulturalnego.
Fellini (2002.09.13)

info

0  
  0
Chciałoby się coś dodać, ale trudno chyba o trafniejszą wypowiedź, niż opinia Felliniego. Pan Dyrektor ma ambitne plany - tylko czy pamięta po co zasadniczo ma być w teatrze?
(2002.09.17)

info

0  
  0
Nowy dyrektor dobrze wie że nie może się narażać zespołowi aktorskiemu ani związkom zawodowym. Może tańczyć tak jak oni zagrają. Wąska grupa ludzi rozdaje karty w tej grze dyr.Barton już się tego nauczył, grzecznie siedzi i potakuje. Jeśli nowy artystyczny wykona fałszywy ruch i będzie chciał nieopatrznie kogoś zwolnić choćby za przychodzenie na próby w " stanie upojenia " wyleci z posady jak z procy. Dlatego zadawanie pytań o repertuar i o zespół jest nie na miejscu, "mafia teatralna" na czele z P. Ostaszkiewiczem który wielu osobom w Teatrze podstawił nogę, już niebawem da znać o sobie!!!
Widz (2002.09.20)

info

0  
  0
Drogi Widzu, nie wiem czy pan O. podstawił niejednemu nogę czy też nie, ale jest pewne, że jeśli ktoś mu się narazi, to wychodzi z Teatru z "wilczym biletem" - nie ma "zmiłuj się".
bywalec (2002.09.24)

info

0  
  0