Bez własnej kultury nie istnieje naród. Państwo staje się sztucznym tworem, rozpadają się więzi społeczne, gubi się poczucie tożsamości, ludzie stają się tylko ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego, by w końcu zatracić własne człowieczeństwo. To, co po nas przetrwa, to właśnie wkład w kulturę – jej dziedzictwo, muzyka, sztuka, literatura. Bo jeśli nie - wykruszy się asfalt, rozsypią się betonowe konstrukcje, zostaną jedynie hałdy śmieci i kości.
Niewiele mamy instytucji kultury w Elblągu, więc może warto je docenić. A jest za co.
Najpierw Galeria EL. Legenda, ale i żywy świadek niepokornego ducha Elbląga. Ewenement na skalę europejską, skupia w sobie pierwiastek genius loci naszego miasta. Dyrektor Denisiuk i pracownicy Galerii w stu procentach oddają awangardowy i nieco absurdalny klimat współczesnej sztuki, choć to dla przeciętnego odbiorcy – a sama nim jestem – temat trudny. Jednak to właśnie Galeria EL określa naszą współczesną odmienność i wyjątkowość, więc doprowadzenie do jej upadku lub przyzwolenie na dalszą wegetację odbiorą Elblągowi uzasadnione poczucie odrębnej tożsamości.
Następnie najmłodsza, a jakże ambitna i prężna – Elbląska Orkiestra Kameralna. W przedwojennym Elblągu działały liczne chóry i grupy muzykujące. Po wojnie też powstały ogniska muzyczne i szybko wysoki prestiż osiągnęła Państwowa Szkoła Muzyczna. Dzisiaj mamy EOK i wszyscy możemy być z niej dumni. Sukcesy zawdzięcza niewątpliwie talentowi i pracowitości wykształconych w naszej szkole muzyków, ale też rozwija się w zawrotnym tempie dzięki konsekwencji i determinacji dyr. Bożeny Sielewicz. To dzięki niej nasza orkiestra może rozkwitać u boku Marka Mosia - wybitnej postaci muzycznego świata. Nie podcinajmy więc im skrzydeł i życzmy, by niebawem to EOK stała się główną gwiazdą i atrakcją wielu koncertów.
Biblioteka Elbląska. Można czasami z przymrużeniem oka spoglądać na światowe ambicje jej dyrektora, ale nie da się ukryć, że właśnie dzięki temu naprawdę jest jedną z najlepszych i wyjątkowych bibliotek w Polsce. Cyfrowe udostępnianie zbiorów, liczne działania promujące czytelnictwo oraz umożliwianie elblążanom kontaktu z wielkimi nazwiskami współczesnej publicystyki - to niewątpliwie ogromne plusy. Do tego rzeczywista dbałość o zabytkowy zbiór, jego udostępnianie, promowanie i docenianie podnoszą wartość intelektualną całego miasta.
Na koniec Muzeum – tu pewnie kończy się mój obiektywizm. Dlatego skupię się na kulturowym dziedzictwie Elbląga, tj. Starym Mieście. To ono jest sercem tego miasta, a o serce trzeba dbać szczególnie. O każdy jego element i całość. Kolejne pokolenia elblążan angażują się w działania przywracające mu blask i siłę, a coraz liczniej przybywający turyści chwalą jego świeżość i urok. Czasami staje się to tak oczywiste, że umyka świadomości naszych włodarzy. Trzeba zwracać na to szczególną uwagę, dlatego np. osobiście zabiegałam w ramach konsultacji społecznych Strategii Rozwoju Elbląga 2020+ o umieszczenie zadania rewitalizacji Starego Miasta w przedsięwzięciach priorytetowych. Uwaga ta została uwzględniona, dzięki czemu dzisiaj Biblioteka, Muzeum czy Galeria mogą skutecznie starać się o środki UE na przywrócenie świetności ważnych staromiejskich obiektów. I trudno mi uwierzyć, że są mieszkańcy tego miasta, którym na tym nie zależy.
Drodzy elblążanie, wybaczcie więc nam wszelkie słabostki, bo któż jest od nich wolny. I bez względu na to, czy jesteście wielbicielami literatury, sztuki, muzyki czy historii – wspierajcie naszą elbląską kulturę i działania Waszych instytucji. I tak, jak dotychczas, bądźcie z nami, bo to Wasza obecność nadaje sens naszej pracy.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter