Dominika Kiejdo: - Śpiewanie towarzyszyło Ci od dawna. Początki były w oazowym chórze. Jak wspominasz tamte czasy? Piotr Lassota: - Zawsze mówiłem niewyraźnie i się jąkałem, dopiero jak zacząłem śpiewać, ludzie zaczęli mnie rozumieć. Dlatego zacząłem śpiewać (śmiech). A moje początki śpiewania były takie, że w szóstej klasie prawie nie zdałem z muzyki, bo strasznie się wtedy wstydziłem i jak śpiewałem, to miałem głos jak owca z pastwiska. Nauczycielka stwierdziła, że do śpiewania się nie nadaję. A mój prawdziwy początek ze śpiewaniem sięga rzeczywiście tamtych oazowych czasów, gdy powstał nasz słynny zespół oazowy. Śpiewałem wtedy w basach, później śpiewałem pierwszym tenorem, teraz śpiewam drugim tenorem. Jest szansa, że za dwadzieścia lat będę śpiewał w dziecięcym chórze (śmiech).
- Potem byÅ‚y studia… - I też byÅ‚o Å›piewanie w koÅ›cielnej scholi studenckiej.
- Czyli cały czas nie mogłeś się uwolnić od śpiewania... - Nie bardzo chciało mi się od tego uwalniać. Śpiewałem też podczas wizyty Jana Pawła II w Elblągu w 1999 roku. Aż w końcu wstąpiłem do chóru Akademii Medycznej. Był to mój pierwszy poważny chór. Po skończonych studiach medycznych przyjechałem do Elbląga. Tuż przed studiami miałem mały epizod w Cantacie, gdzie śpiewałem przez pół roku, potem wyjechałem na studia. Gdy wróciłem po studiach do Elbląga, znów na bardzo krótką chwilę wstąpiłem do Cantaty. Pojawiło się wtedy na świecie moje drugie dziecko i nagle okazało się, że mając dwójkę małych dzieci nie jest tak łatwo wyrwać się z domu. Trzeba było przebierać pieluchy, a nie wyć do księżyca (śmiech). A jak już podrosło to i owo, to stwierdziłem, że wstąpię do chóru znowu. Było to około sześć lat temu. Było ryzyko, jak na świecie pojawiła się Maryśka, że znów będę musiał opuścić szeregi, ale moja żona jest bardzo cierpliwa względem mojej pasji i pozwala mi na chodzenie na próby.
- Pozazdrościć tak cierpliwej żony. Praca zawodowa, trójka małych dzieci, a Ty masz nadal czas na śpiewanie. - Moja żona wręcz zachęca mnie do kontynuowania tej mojej pasji. Może troszkę pomarudzi, jak mamy jakieś wyjazdy chóralne czy weekendowe obozy szkoleniowe, ale tak naprawdę chce, żebym śpiewał, bo lubi, jak śpiewam.
- Jak często nie ma Cię w domu z powodu pasji? - Dwa razy w tygodniu są próby. Czasami dochodzą próby dodatkowe przed koncertami. 20 grudnia mieliśmy koncert kolęd, w przeddzień mieliśmy próbę chyba do godz. 23.
- Znamy siÄ™ z czasów szkoÅ‚y Å›redniej. ZdążyÅ‚am CiÄ™ wtedy poznać jako czÅ‚owieka bardzo wesoÅ‚ego, pogodnego… Nadal jesteÅ› rozÅ›mieszaczem grupy, takim „chóralnym trefnisiem”? - Ciekawe okreÅ›lenie: „chóralny trefniÅ›”... Otóż sÄ… lepsi ode mnie (Å›miech). Zdecydowanie. Ja tam jestem szara myszka. UspokoiÅ‚em siÄ™ trochÄ™, szczególnie jeÅ›li chodzi o przerywanie komuÅ›, wtrÄ…canie siÄ™ w rozmowÄ™. Na próbach musimy po prostu ciężko pracować, wiÄ™c staram siÄ™ nad tym panować. Choć dyrygentka, jak to przeczyta, nie zgodzi siÄ™ z tym pewnie i powie: „Lassota tak gada, ale i tak przeszkadza”… (Å›miech).
- Trudno mi sobie Ciebie wyobrazić jako czÅ‚owieka poważnego, jako pana doktora stawiajÄ…cego poważnÄ… diagnozÄ™… Czy zmieniÅ‚eÅ› siÄ™ przez ostatnie lata? - Na poczÄ…tku w chórze nikt nie chciaÅ‚ uwierzyć, że jestem lekarzem. MusiaÅ‚em przynieść pieczÄ…tkÄ™ (Å›miech). Lekarze muszÄ… być poważni wtedy, kiedy muszÄ… być poważni. Nie od razu też trzeba ze wszystkiego sobie „robić totalne jaja”, wystarczy być pogodnym. Ja jestem pogodnym lekarzem. A kiedy mogÄ™, to sobie pozwalam na to, żeby być maÅ‚o poważnym. TroszkÄ™ spoważniaÅ‚em, choć wciąż siÄ™ wygÅ‚upiam. Nikt w chórze nie zwraca siÄ™ do mnie po imieniu, ale oczywiÅ›cie „Laser”. Z kolei w chórze gdaÅ„skim miaÅ‚em ksywÄ™ „Józek”. WszÄ™dzie, gdzie tylko siÄ™ pojawiaÅ‚em, miaÅ‚em ksywÄ™. WynikaÅ‚o to z tego, że jakoÅ› trzeba nazwać tego, kto „robi sobie jaja” i przez to pewnie wyróżniaÅ‚em siÄ™ z tÅ‚umu. TrochÄ™ spoważniaÅ‚em od czasów liceum, ale chyba jednak w niewielkim stopniu. Staram siÄ™ teraz być po prostu bardziej odpowiedzialny. O tak wÅ‚aÅ›nie bym to ujÄ…Å‚.
- Który gatunek muzyki jest Ci szczególnie bliski? - No właśnie to trochę dziwne, ale ja mało słucham muzyki. Wolę muzykę wykonywać. Jak mam wolny czas, wolę poczytać książkę, obejrzeć film albo posłuchać audycji radiowej. Wolę to zdecydowanie od słuchania muzyki. Lubię muzykę wykonywać, bo jest to proces tworzenia utworu. Przynosi mi to satysfakcję, jak coś dłubiemy, dłubiemy, a potem powstaje z tego coś ciekawego. Poza tym podoba mi się wielogłosowość. Jeden głos to za mało. Oczywiście są tacy, których słucha się godzinami w wersji solo. I nie mówię tutaj o sobie (śmiech).
- Każdy może śpiewać w Cantacie solówki? - W miarę możliwości tak. Śpiewanie solo to kwestia nie tyle głosu, choć to też jest oczywiście ważne, co tego, by nie bać się wyjść na scenę i zaśpiewać. Wiele osób wychodzi na środek, czuje, że wszyscy się na nie patrzą, one mają gulę w gardle i się spalają, a ja jestem na tyle beztroski, mam tyle do siebie dystansu, że wychodzę i śpiewam, chociaż tremę też mam.
- PamiÄ™tam Twoje sÅ‚awne „The Lion sleeps tonight”, w którym to wykonaniu naÅ›ladujesz odgÅ‚osy zwierzÄ…t, co rzeczywiÅ›cie potwierdza, że masz do siebie dystans. - Trzeba mieć do sobie dystans, bo ja tam robiÄ™ za maÅ‚pÄ™, psa, osÅ‚a i różne takie (Å›miech).
- Twoi pacjenci kojarzÄ… CiÄ™ ze Å›piewaniem? - Moi pacjenci sÄ… zajÄ™ci raczej swoimi dolegliwoÅ›ciami. Nie jestem chyba na tyle sÅ‚awnÄ… postaciÄ…. Chociaż zdarzyÅ‚a mi siÄ™ jedna taka historia. PojechaÅ‚em kiedyÅ› na karaoke do KÄ…tów Rybackich i miaÅ‚em zamówić jakÄ…Å› piosenkÄ™. PodchodzÄ™, a pani prowadzÄ…ca karaoke mówi: „No, co dla doktorka „Ona taÅ„czy dla mnie”? A ja jÄ… pytam: „SkÄ…d pani wie?”, a ona na to, że widziaÅ‚a na Facebooku. To byÅ‚ taki pierwszy przejaw mojej popularnoÅ›ci (Å›miech).
- Masz jakÄ…Å› swojÄ… ulubionÄ… kolÄ™dÄ™? - Tak, i jest, o dziwo, smÄ™tna i rzewna. „Nie byÅ‚o miejsca…” Bardzo lubiÄ™ tÄ™ kolÄ™dÄ™.
- Åšpiewasz dzieciom? - Åšpiewam dzieciom, ale one nie chcÄ… mnie sÅ‚uchać. MówiÄ…: „Tato, przełącz kanaÅ‚… Włącz nam jakiÅ› film czy bajkÄ™” (Å›miech).
- Macie w zwyczaju wspólne śpiewanie kolęd w domu? - Tak, ja gram na gitarze, żona na pianinie. Ona też cudownie śpiewa, tylko się poświęciła, bo ktoś musi się opiekować dziećmi. Uważam, że jest to absolutnie nieodkryty talent. Czekam, aż ona kiedyś będzie miała swój czas.
- Co daje Ci śpiewanie w chórze? - Zabrzmi głupio, ale lubię słuchać swojego głosu. Jest to bardzo nieskromne, ale ja zawsze byłem mega skromny (śmiech). Przede wszystkim lubię słuchać harmonii chóralnej. Jak te głosy się razem zgrywają i powstaje harmonia różnych dźwięków, ten efekt finalny. No jestem jakoś tam wrażliwy na muzykę, mimo, że za często jej nie słucham. A dodatkowym plusem śpiewania w chórze jest to, że jest tam świetny klimat, świetni ludzie. Można odstresować się po pracy. Lekarz to ciężki zawód, odpowiedzialny i tak dalej, i tak dalej. Ja się tak co prawda nie stresuję, bo mam pogodne usposobienie, ale śpiewanie daje mi dodatkową energię.
- A co jest w Twoim zawodzie najtrudniejsze? - Åšwiadomość tego, czy wszystko zrobiÅ‚em tak dobrze, jak powinienem. Jak siÄ™ zdarzy jakiÅ› błąd, to czÅ‚owiek to przeżywa. W moim zakÅ‚adzie pracy moje usposobienie też daje o sobie znać. Mam bardzo fajnÄ… atmosferÄ™ w pracy. Jako że jestem kierownikiem, to mogÄ™ pewne rzeczy ksztaÅ‚tować. Na przykÅ‚ad ostatnio byÅ‚y mikoÅ‚ajki i przebraÅ‚em siÄ™ za MikoÅ‚aja i rozdawaÅ‚em wszystkim pracownikom prezenty. TrochÄ™ niecodzienne. SkÅ‚adamy siÄ™ po dyszce i pracownicy wiedzÄ…, że nie mogÄ… niczego normalnego oczekiwać czyli dycha przepadÅ‚a… (Å›miech). Jeden z lekarzy dostaÅ‚ wielki znicz (Å›miech). KupiÅ‚em też stopÄ™ z masy plastycznej, którÄ…, jak wkÅ‚ada siÄ™ do wody, to robi siÄ™ sześć razy wiÄ™ksza. Jeszcze brelok do kluczy w ksztaÅ‚cie ważki, który Å›wieciÅ‚, jak siÄ™ wciskaÅ‚o, a jednÄ… dychÄ™ zamieniÅ‚em na chorwackie kuny. Robimy też sobie imieniny. Solenizant przynosi ciasto, a w zamian za to dostaje od nas kwiaty i zawsze woÅ‚ajÄ… kierownika, a ja wtedy wchodzÄ™ i Å›piewam: „Sto lat”. To jest obowiÄ…zkowy punkt programu.
- W jakich sytuacjach życiowych najczęściej Å›piewasz? - Czasami Å‚apiÄ™ siÄ™ na tym, że nucÄ™ jakiÅ› fragment, którego uczÄ™ siÄ™ na chórze, przy pacjencie podczas badania. Skupiam siÄ™ na badaniu, ale Å›piewanie wychodzi ze mnie po prostu automatycznie. Być może kilka razy mnie taksowali wzrokiem…
- A Twoje dzieci też sÄ… muzykalne? - A sÄ…, wszystkie. Synowie sÄ… w szkole muzycznej. Starszy gra na trÄ…bce a mÅ‚odszy na skrzypcach. A MaryÅ›ka jak Å›piewa „Mam tÄ™ moc”, bo to jej ulubiona piosenka. Mimo że sÅ‚owa straszliwie kaleczy, muszÄ™ przyznać, że melodiÄ™ caÅ‚kiem trzyma. A mÅ‚odszy syn raz zaÅ›piewaÅ‚ na festynie koÅ›cielnym i wygraÅ‚ czytnik e-booków. ÅšmiaÅ‚em siÄ™, że bÄ™dziemy teraz chodzić na wszystkie festyny, może wygra coÅ› wiÄ™cej i zapracuje na swoje utrzymanie (Å›miech).
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym Chóru Cantata