Tradycyjnie już, ostatni (26 sierpnia) dzień festiwalowych nocy należał do kabaretów. Swoje pomysły na to, jak rozbawić publiczność zaprezentował Kabaret Młodych Panów, Kabaret Paranienormalni, Ireneusz Krosny, a jako ostatnia na scenie pojawiła się dobrze znana elbląskiej publiczności Grupa MoCarta. Całe spotkanie poprowadził Artur Andrus, który z właściwym dla siebie poczuciem humoru komentował otaczającą go rzeczywistość, nawiązując do tekstów z lokalnej prasy czy różnego rodzaju odkryć na terenie elbląskiego Muzeum. Został także postawiony przed trudnym zadaniem improwizacji podczas awarii nagłośnienia, z czego wywiązał się znakomicie.
Co najbardziej podobało się elblążanom, którzy mimo fatalnej pogody tłumnie wypełnili namiot rozstawiony na dziedzińcu Galerii El?
– Kabarety bardzo mi się podobały, były niepowtarzalne. Jak dla mnie nużący był Krosny, nigdy za nim nie przepadałem. Ale reszta to po prostu klasa. Wraz z żoną jesteśmy miłośnikami takiego rodzaju rozrywki, humoru na poziomie. Artur Andrus też jest niepowtarzalny. Wczoraj również byliśmy na koncercie. Ja do towarzystwa żonie, a dziś ona mi –opowiadał pan Tadeusz.
– Z wielką chęcią przyszłam na dzisiejszy występ. Kabarety podobały mi się. Fajne jest to, że były różnorodne, tzn. że mogłam zobaczyć taki tradycyjny kabaret mówiony, a także pantomimę i muzykę klasyczną na wesoło. Lubię taki humor, w szczególności w wykonaniu Grupy MoCarta – mówiła pani Karolina.
– Bardzo mi się podobało. Jak do tej pory kabarety oglądałam tylko w telewizji, ale dzisiaj jestem pod dużym wrażeniem. Całkiem inaczej przeżywa się taki występ na żywo, jest więcej emocji, można się bardziej zaangażować i wciągnąć. Każdy z artystów mi się podobał, wszyscy potrafili rozweselić publiczność do łez. Myślę, że to dobry pomysł, że Elbląskie Noce są z jednej strony takie poetyckie i poważne, a z drugiej wesołe i śmieszne – opowiadała pani Maria. [fotoc]
– Cieszę się, że XVI Elbląskie Noce mimo przeprowadzki zostały przez elbląską publiczność dobrze przyjęte. Myślę, że program, który przygotowaliśmy, być może trochę zmieniony, został zaakceptowany. To buduje i pokazuje, że warto takie rzeczy robić. Cieszymy się, że w dalszym ciągu ten program, który proponujemy elblążanie przyjmują. Dopowiem, że po raz pierwszy wprowadziliśmy miejsca numerowane, to się sprawdziło – mówił na zakończenie Antoni Czyżyk, dyrektor Centrum Spotkań Europejskich Światowid.
Jak będzie w przyszłym roku?
– Projekt jest właściwie zbudowany, aplikujemy do środków unijnych i jeżeli uda się go zrealizować to myślę, że elblążanie będą zadowoleni, ponieważ będzie to jeszcze bogatsze niż w tym roku, ale w tym miejscu musi pozostać nutka tajemnicy – dodaje Antoni Czyżyk.
Marta Wiloch, Daria Ignaczak
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter