Elblążan portret własny

20
27.04.2007
Znaleźć go można w wydanym właśnie przez Wydawnictwo Uran oraz Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu albumie autorstwa Krystyny Laskowskiej oraz Wiesławy Rynkiewicz-Domino.
Tytuł tego niezwykłego wydawnictwa brzmi: „Elbląg i elblążanie w fotografii własnej, lata czterdzieste i pięćdziesiąte” i stanowi plon wystawy prezentowanej w 2003 i 2004 roku w elbląskim Muzeum. Wystawy już nie ma, pozostały za to ofiarowane na jej potrzeby niezwykłe fotografie Elbląga, który znali tylko jego pierwsi, polscy już mieszkańcy, a które dotąd przechowywane były wśród rodzinnych pamiątek lub w kronikach różnych instytucji. W albumie znajdziemy zupełnie wyjątkowe fotografie amatorskie oraz te zamawiane w elbląskich zakładach fotograficznych, wykonane dla zarejestrowania znaczących faktów w życiu konkretnej osoby czy rodziny. Są tutaj również ujęcia wykonane w miejscach pracy, szkołach, podczas uroczystości czy pochodów. Na fotografiach odnajdziemy powojennych elblążan, pełnych energii i radości życia, mimo, iż żyjących w niezwykle trudnych warunkach codziennej egzystencji i pracy z ruinami miasta w tle. Odchodzi już, niestety, pokolenie tych, którzy przyjechali do Elbląga po wojnie jako dorośli ludzie. Ci, którzy się w nim urodzili tuż po wojnie, kończą właśnie swoja aktywność zawodową. Obraz Elbląga, który oni widzieli na własne oczy, my możemy zobaczyć ich oczami, a wszystko dzięki sztuce fotografii. Opracowania plastycznego wydawnictwa dokonał artysta plastyk Stanisław Czuba. Promocja albumu połączona ze spotkaniem z jego autorkami odbędzie się 17 maja w budynku Podzamcza elbląskiego Muzeum. Na razie album można zakupić w siedzibie Wydawnictwa Uran w cenie 100 zł, wkrótce trafi do elbląskich księgarń. *na podstawie „Elbląg i elblążanie w fotografii własnej; lata czterdzieste i pięćdziesiąte”, K. Laskowska i W. Rynkiewicz-Domino.
ET

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
obu Paniom, które od_zawsze podziwiam, gratuluję wspaniałego dzieła (tylko szkoda, że cena..)
rwel (2007.04.28)

info

0  
  0
Czy to jest jakaś koteria czy jak, są wydawnictwa może nie z Elbląga, ale lepsze technicznie i przede wszystkim tańsze; chcąc trafić z tym "pod strzechy" i zarobić trzeba przyjąć opcje twórców "Był sobie Gdańsk" cała sreia od 10 lat w stałej cenie, cenie nie odpychającej 50 zł - i co? - rekordowa sprzedarz, rozpoczęcie niezwyklego zjawiska socjologiczno-historycznego, ze tak to niezręcznie nazwę; dla Autorek oczywiście brawa za pracę, za chęci i pomysły, ale mogło być jeszcze piękniej.
Bob B. (2007.04.28)

info

0  
  0
Wystawa w muzeum byla swietna. Byla duza szansa na sukces rynkowy. Niestety 100 zl za te ksiazke to cena zaporowa, powiedzialbym samobojcza. Autorom radzilbym znalezienie tanszego wydawnictwa, badz znalezienie sponsorow.
eh (2007.04.28)

info

0  
  0
Szczere gratulacje. Nie mieszkam w Elblągu, moja "ówczesna" rodzina (mam na myśli lata ujęte w wydawnictwie) także przekazała fotografie na wystawę i wiem, że są ujęte w albumie. Gratuluję pomysłu. Niemniej, łyzka dziegciu się NALEŻY. 100 złotych za album to ZNACZNA przesada. W tej cenie, w Elblągu publikacja się nie sprzeda. Z marketingowego punktu widzenia - nie ma prawa. Ktoś po prostu nawalił. I tu cały żal. Zakładam, że przynajmniej połowa elblążan (jak nie więcej) chciałaby mieć tę publikację w swoich domach. Rzeczywiście - są tańsze wydawnictwa, które publikowały o wiele potężniejsze albumy innych miast. Szkoda, że pomysł zamienił się w fantazję. Nawet jeśli zrealizowany.
elblążanin z daleka (2007.04.28)

info

0  
  0
your kiss is on list`
HB (2007.04.28)

info

0  
  0
on my list
(2007.04.28)

info

0  
  0
Bob. B. - "Był sobie Gdańsk" - to bardzo przeciętny album, którego współautorem jest bardzo przeciętny historyk o nazwisku Donald Tusk. I nie dziwota, że wsparcie tekstowe albumu D. Tuska zionie słabizną, gdyż jak się wyraził, zdaje się prof. Groth, właściwy tytuł dla tego albumu byłby "Es wäre Danzig". Bowiem każdy przeciętny nawet historyk (także Donald Tusk) winien wiedzieć, że w Gdańsku mówiło się do 1945 r. przede wszystykimi po niemiecku. I nie porównuj "Bob" tamtego albumu z albumem p. Laskowskiej i p. Domino, gdyż wartość "gdańskiego" albumu i "elbląskiego" literalnie określają - właśnie ich ceny. Gratulacje dla obu Pań - warto było wystawę zdjęć powojennego Elblaga ubrać w szaty pięknie wydanej książki ! Tu również ukłony dla p. Brackiej-Kondrackiej, która jeszcze raz pokazała, że potrafi wydać książkę na dobrym poziomie !- I dzięki Bogu, gdyż w Elblągu zostały pieniądze. Książka ta jest raz uświadamia wszystkim, że rozbiórki powojennego Elbląga były kilka razy większe niż jego wojenne zniszczenia. Dla potrzeb odbudowy Warszawy, a później Gdańska - w Elblągu (i nie tylko) odbywał się iście budowlany kanibalizm.
erg. (2007.04.29)

info

0  
  0
myslę, że jednak Bob B. ma tutaj racje. To, co miały albumy Donalda Tuska (nie wolno nam zapominac, że kiedy ukazał się pierwszy album, Tusk pozostawał absolutnie na marginesie polityki!) to promocja i ogólnopolska dystrybucja. Tu mamy jedynie informację, że album trafi do elbląskich księgarnii. Ile ich jest 5? 6? Wydawca "albumów Tuska" potrafił postarać się o to, by wokół tej książki odbyła się jakaś medialna dyskusja, by były one wyrazem pewnego trendu. Wreszcie, albumy te nie były przeciętne, jesli chodzi o stronę edytorską. Albumu Urana jeszcze nie widziałem, ale znając ich starsze pozycje, pozostaję mocno sceptyczny.
Prusak (2007.04.29)

info

0  
  0
"I dzięki Bogu, gdyż w Elblągu zostały pieniądze." napisal erg. To prawda, obawiam sie jednak, ze to koniec tych pieniedzy. Przy tej cenie, naklady moga sie po prostu nie zwrocic. Chetnie widzialbym te ksiazke na swojej polce, niestety, cena skutecznie mnie od niej odstrasza.
eh (2007.04.29)

info

0  
  0
O tym że nie można ciągle chwalić się przedwojenną świetnością Elbląga ,zapominając że ktoś jednak to zniszczone w 90% miasto odbudował, że byli to konkretni ludzie z imienia i nazwiska, których rodziny dalej tu żyją i mieszkają i maja w domach pamiątki tamtych lat mówiłem coraz częściej i głośniej. Wymyśliłem akcję zebrania takich fotografii, znalazłem sponsora i poprosiłem prezydenta miasta by poparł ta akcję. Kilka dni później muzeum ogłosiło zbieranie fotografii powojennej. Pewnie to przypadek. Cieszę się jednak żę coś takiego powstało ,choć w moim planie ci którzy dostarczyli zdjęcia ,mieli jako współautorzy dostać egzemplarze bezpłatne i mam nadzieję że tak będzie
Dariusz Bocian (2007.04.29)

info

0  
  0