Dźwiękowa miazga

5
24.10.2011
Dźwiękowa miazga
fot. Anna Dembińska
Ekipa Depression Town Crew ponownie nie zawiodła w kwestii dostarczenia nam znakomitych undergroundowych dźwięków. Sobotni koncert zespołów Pokrak i MOAFT w klubie Mjazzga nie pozostawił co do tego żadnych wątpliwości. Zobacz fotoreportaż.
Koncert rozpoczęła pochodząca z Morąga grupa MOAFT. Dosłownie w kilka sekund tych trzech dżentelmenów wgniotło wszystkich w ziemię. Potężna ściana dźwięku, jaką potrafią wygenerować musi budzić respekt (tak dobrego, mocnego brzmienia dawno nie słyszałem). Muzyka wżera się w mózg z potężnym impetem. Jednak MOAFT to nie tylko dźwiękowa nawałnica, to również znakomite psychodeliczne spokojniejsze fragmenty. Muzycy operują kontrastami potrafiąc w ułamku sekundy przejść od spokojnego grania w totalny wybuch ogłuszającej frustracji. Ewidentnie nie w smak im szablonowe granie, tu preferuje się kombinowanie. Muzycznie to wypadkowa zespołów pokroju Cult of Luna z bardziej technicznym i łamanym graniem (może Meshuggah). Znakomity set nie mógł się tak po prostu skończyć. Na dokładkę dorzucili więc jeszcze dwa utwory, w tym cover Toola. Warto dodać, że niemały wpływ na odbiór całości miały towarzyszące muzyce wizualizacje.
   Problemem zespołu Pokrak było to, że wyszedł na scenę po MOAFT. Niby nie mogę niczego zarzucić białostockiej ekipie, ale nie potrafili mnie do siebie przekonać. Pomysł na muzykę całkiem fajny, przestrzenny rock, nieprzekombinowany, z mocniejszym uderzeniem. A jednak coś tu nie zagrało. No bo co z tego, że wokalista miał całkiem fajny głos (gdzieś tak pomiędzy 30 Seconds To Mars a The Juliana Theory) skoro jego sposób śpiewania bardziej drażnił niż intrygował. Co z tego, że muzyka niby fajna skoro zabrakło tak naprawdę jakichś ciekawszych i zapadających w pamięć pomysłów. Niby wszystko na swoim miejscu ale… Przyznaję, że być może moje odczucia są efektem totalnego zdewastowania moich receptorów słuchu przez MOAFT. Prawdopodobnie, gdyby kolejność występów była odwrotna, Pokrak miałby szansę lepiej do mnie trafić. Mimo wszystko na scenie spisali się solidnie, a widać i słychać było, że ludziom się podobało.
   Pozostaje pogratulować ekipie DTC udanej imprezy i liczyć na to, że dalej (a może i częściej) będą przygotowywać dla nas kolejne zacne koncerty.
   
Tomasz Sulich

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

w MOAFT nie usłyszałem tej "potężnej ściany dźwięku", raczej jakieś monumentalne filaro-kolumno-słupy. Nie zdewastowali mnie, wręcz zamulali. Pokrak wypadł lepiej, śmieszniej, taki łagodny nu-metal bez groźnych zębów szczekającego kundla
(2011.10.24)

info

0  
  0
a moim MOAFT zagrali super. Nietuzinkowe i intrygujace granie. Pokrak zas to wtrony kotlet, niestety, takich zespolow jest milion. poprawny muzak, nic wiecej.
(2011.10.24)

info

0  
  0
Daro, to ty? :D
Siwy z dembowej (2011.10.24)

info

0  
  0
Po pierwsze chciałem podziękować za tak przychylną recenzje - nie spodziewaliśmy się tak miłego przyjęcia. Po drugie co do występu zespołu Pokrak śmiem twierdzić że występ ich nie powalił z powodu brzmienia, niestety moim skromnym zdaniem realizator się tu nie popisał, trzeba jednak pamiętać że nagłośnienie pięcioosobowego składu jest znacznie trudniejszym zadaniem niż nagłośnieni np. trzyosobowej kapeli, od siebie dodam że moim zdanie Pokrak to jeden z najwybitniejszych koncertowych kapel jakie w życiu widziałem i sam chciałbym tak kiedyś epatować energią ze sceny jak robią to chłopaki. Bartek from MOAFT
Bartek Ostrowski (2011.10.25)

info

0  
  0
a moim zdaniem to było całkiem w dechę, dużo pałera, dobre riffy, połamane nuty i dobra zabawa
szatan zło i pasztety (2011.10.26)

info

0  
  0