80. rocznica zakończenia II wojny światowej. Warto odwiedzić wystawy w muzeum
W gronie państw, które w wyniku wojny poniosły ogromne straty materialne, ale przede wszystkim ludnościowe znalazła się Polska. Dokładna liczba ofiar śmiertelnych w Polsce jest praktycznie niemożliwa do ustalenia, ale najczęściej wskazuje się liczbę około 6 w tym około 3 miliony polskich Żydów. Jest to czwarte po ZSRR, Chinach i Niemczech, pod względem liczby ofiar, miejsce wśród innych krajów ogarniętych wojną.
Na skutek wojny zmieniły się również granice naszego kraju. „Przesunięto” je o 200 km na zachód. Na wschodzie Polska straciła na rzecz ZSRR tereny, które stanowiły prawie połowę przedwojennego terytorium II Rzeczpospolitej. Zyskała za to dobrze rozwinięty obszar na zachodzie i północy, później nazywany powszechnie Ziemiami Odzyskanymi. Polska, mimo że odbudowana po wojnie, utraciła suwerenność, stając się na kilkadziesiąt lat satelickim państwem Związku Radzieckiego. Dlatego wśród Polaków dominowało poczucie klęski. Mimo zaangażowania w walkę od pierwszego dnia wojny, aż do samego jej końca, trudno było mówić o zwycięstwie.
Dramat ludności nie zakończył się wraz z ustaniem walk. Miliony ludzi musiały odnaleźć swoje miejsce w nowych granicach państw i niezwykle trudnej powojennej rzeczywistości. Zmiany granic wiązały się również z największymi w historii Polski przemieszczeniami ludności. Elbląg również stał się częścią tych przemian. Miasto po 173 latach przynależności do różnych form państwowości niemieckiej (Królestwa Prus, Cesarstwa Niemieckiego i III Rzeszy) ponownie stało się częścią Polski.
W Elblągu
Sam dzień zakończenia II wojny światowej przypadł w Elblągu na okres, kiedy główną władzę w mieście sprawowali jeszcze Sowieci, mimo że od 26 marca działała w mieście Morska Grupa Operacyjna, której zadaniem było tworzenie podstaw polskiej administracji. Oficjalne przekazania władzy Polakom w Elblągu z rąk przedstawicieli Armii Czerwonej nastąpiło dopiero 19 maja, ale nawet wtedy wpływy czerwonoarmistów w mieście pozostawały silne, w dalszym ciągu trwało też wywożenie cennego mienia.
Wojna odcisnęła w Europie swoje trwałe piętno. Jej ślady, mimo że z biegiem lat coraz bardziej dyskretne, są widoczne w wielu miastach po dziś dzień. Mogą to być zagłębienia po kulach na ścianach starych kamienicach stojących między wyremontowanymi lub całkiem nowymi budynkami, pozostałości schronów w lasach, łuski znalezione za pomocą wykrywacza metalu czy schowane na strychach i w piwnicach drobiazgi po dawnych mieszkańcach. Ale są również te nienamacalne, ale równie trwałe ślady np. smutne i nieobecne spojrzenie babci czy dziadka, kiedy wracają myślami do dzieciństwa, które zabrała im wojna, a przed oczami pojawiają się obrazy, których nie można wymazać z pamięci. Są dramatyczne rodzinne historie przekazywane z pokolenia na pokolenie, często jest też milczenie, ponieważ opowiadać o przeżyciach wojennych było zbyt trudno.
Wojna to nie tylko ruchy wojsk, liczby i statystyki. Na jej historię składają się losy poszczególnych osób: żołnierzy, cywilów, kobiet, mężczyzn, dzieci i ludzi starszych. Każda z tych opowieści przedstawia inną perspektywę, inny punkt widzenia. To właśnie te historie przybliżają nas do zrozumienia, chociaż w niewielkim stopniu, wydarzeń sprzed 80 lat. Elbląg jest pod tym względem niezwykłym miejscem, ponieważ krzyżują się tu losy wielu narodów: Polaków, przesiedleńców z zagarniętych przez Związek Radziecki Kresów Wschodnich, repatriantów m.in. z Francji, osadników z różnych regionów Polski, dawnych pracowników przymusowych, Niemców, którzy musieli opuścić swoje domy, Ukraińców i Łemków przesiedlonych na tzw. Ziemie Odzyskane na skutek akcji „Wisła”.
Wystawy w Muzeum
Tą skomplikowaną historię w Muzeum Archeologiczno-Historycznym przybliżają dwie ściśle związane ze sobą wystawy: „Świadectwa. Historia w twarzach – twarze historii”, zrealizowana przez Małgorzatę Gizińską i Alicję Janiak oraz stworzona przez Joannę Szkolnicką wystawa „Miasto Nowych Ludzi. Elbląg w pierwszej powojennej dekadzie 1945-1955 ”. Na pierwszej z nich możemy zobaczyć jak wyglądało życie w Elblągu przed 1945 rokiem, przede wszystkim z perspektywy najmłodszych przedwojennych elblążan, którzy musieli opuścić miasto i zapamiętali je jako nieco wyidealizowane miejsce swojego dzieciństwa. O swoich wspomnieniach opowiedzieli w znajdującym się na wystawie materiale filmowym. Z serii niezwykłych wywiadów można dowiedzieć się więcej m.in. o tradycjach, zabawach, zwyczajach świątecznych i kuchni przedwojennego Elbląga.
Granica między dwiema wystawami jest bardzo wyraźna, jest nią rok 1945, kiedy po zaciętych walkach z przełomu stycznia i lutego miasto uległo zniszczeniu, opuścili je Niemcy, a w ich miejsce zaczęli przybywać Polacy, którzy musieli mierzyć się z poczuciem niepewności, lękiem przed kolejną wojną i zmianą granic. Mimo przeciwności, niestrudzenie na nowo układali swoje życie w nieznanym mieście. Im właśnie poświęcona jest druga z wymienionych wyżej wystaw „Miasto Nowych Ludzi. Elbląg w pierwszej powojennej dekadzie 1945-1955”. Na wystawie znajdziemy aranżację przedstawiającą peron, miejsce bardzo znaczące w czasach masowych przesiedleń i migracji, zrujnowane i rozszabrowane mieszkanie, widok powszechny dla przyjezdnych, którzy szukali nowego domu w mieście oraz wiele pamiątek po niestrudzonych elbląskich pionierach.
Mówiąc o zakończeniu II wojny światowej, słowa „zwycięstwo” należy używać z pewną dozą ostrożności. Najważniejszym celem koalicji antyhitlerowskiej było doprowadzenie do bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy i ten cel bezsprzecznie udało się osiągnąć. Nie udało się jednak przywrócić wolności i demokracji w całej Europie co początkowo zakładali alianci. Smutkiem napawa również myśl, że Stalin, jeden z głównych autorów zwycięstwa nad III Rzeszą, sam był tyranem i masowym mordercą.
W osiemdziesiątą, ale i każdą kolejną, przecież nie mniej ważną, rocznicę zakończenia najkrwawszego konfliktu w dziejach, nie skupiajmy się tylko na wielkiej polityce. Zwróćmy nasze myśli ku pojedynczym ludzkim historiom i dramatom, które dotyczą też historii naszych rodzin, a przez to i nas samych.