Trud narodzin, narodzin cud - polemika

20
23.01.2009
Poruszony do głębi „pełnym goryczy” artykułem o nieprzychylnie nastawionej załodze szpitala, spieszę z odsieczą. Nie będę powoływał się na zdania osób trzecich, nie użyję słów: „jak mawiają” w stosunku do uczuć wywołanych przez narodziny dziecka. Po prostu krótko opiszę wydarzenia z początku 2009 roku.
Jestem świeżo upieczonym ojcem (7 stycznia urodził się mój synek) i jako taki jestem zbulwersowany nieprzychylną oceną obsługi oddziału porodowego i noworodkowego. Od początku pojawienia się wraz z przyszłą mamą w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym czuliśmy się bardzo pozytywnie. Byliśmy, co zrozumiałe, niesłychanie zestresowani, zaopatrzeni we wszystkie niezbędne rzeczy ruszyliśmy pomóc naszej pociesze wydostać się na świat. Wybraliśmy tę placówkę przezornie, ze względu na sprzęt, którym ona dysponuje oraz wykwalifikowaną, doświadczoną kadrę. Bez zbędnych ceregieli położna i lekarka przystąpiły do działania, ich rady na bieżąco uzupełniały wiedzę zdobytą podczas ciąży, m.in. w trakcie organizowanej w szpitalu szkoły rodzenia. Były cierpliwe i jednocześnie niezwykle rzeczowe. Bez chwili wytchnienia zdaje się, obserwowały, asystowały, doradzały, uspokajały. Po porodzie, już na oddziale, położne na bieżąco kontrolowały stan i samopoczucie mamy oraz dziecka. Oprócz standardowej pomocy przy pielęgnacji noworodka, wykazywały niezwykłe zainteresowanie, dało się odczuć, że są tu specjalnie dla nas, mimo iż pod swą opieką miały o wiele więcej pacjentek. Uogólnianie oczernia wszystkich. Artykuł szkalujący szpitalną załogę nie jest „pełen goryczy”. Z mojej perspektywy jest to po prostu wizja daleka od prawdy. Żalu w tekście nie ma w ogóle, jest tylko czysta złość. Autorka w swym wywodzie posuwa się bardzo daleko, a zarzut „hodowli nowych szczepów bakterii” jest bolesnym ciosem. Poetyckie zaś zapędy wywołują śmiech. Ten styl przykuwa uwagę, tak przynajmniej zakłada autorka tekstu, ale czy jest jej faktycznie wart?
Rafał Konefał

Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
teskst poniekąd tendencyjny. piszesz jako jednostka, nikt nie oczernia pisze jak jest
(2009.01.24)

info

0  
  0
Autorze. Autorce artykułu zarzucasz subiektywyzm, do którego ma ona pełne prawo. Zarzucasz brak stylu, którym sam nie do końca możesz się pochwalić. Nie dajesz jej prawa do posiadania ZŁEJ opinii, bo według Ciebie jedynie słuszną jest DOBRA? Każdy ma prawo oceniać i każdy ma prawo opisać swoje złe albo dobre doświadczenia! Zamiast oczerniać dziewczynę, napisz jedynie o swoich dobrych doświadczeniach, ale autorkę poprzedniego tekstu zostaw w spokoju, bo schodzisz na bardzo złą drogę wzajemnych oskarżeń i pretensji. Po co Ci to, powiedz.
także mama (2009.01.24)

info

0  
  0
Też rodziłam w Szpitalu Wojewódzkim w Elblągu w marcu 2008 roku. I rzeczywiście na sali porodowej opieka była wspaniała. Trafiłam na wspaniałą położną i świetnych lekarzy. Ale już na oddziale położniczym nie było tak wspaniale. Panie pielęgniarki powinny pamiętać, że kobieta po porodzie czuje się fatalnie (większość z nich też ma dzieci) i potrzebuje opieki i pomocy przy dziecku. A pomoc była w zależności od zmiany na oddziale. Szczególnie jedną z pielęgniarek zapamiętałam. W chamski sposób udowadniała mojej sąsiadce: młodej, wystraszonej i wycieńczonej b. długim porodem dziewczynie, że może karmić piersią. Potraktowała ją jak przedmiot! Chcemy rodzić po ludzku, ale też po ludzku musimy doczekać wyjścia ze szpitala.
Mamuśka (2009.01.24)

info

0  
  0
przede wszystkim jestem zaskoczony poziomem dyskusji na łamach portelu, nareszcie! właśnie o to chodzi, tylko wymiana doświadczeń, a nie wzajemnych oszczerstw, pozwoli czytającym to przyszłym rodzicom na spokojne doczekanie porodu. życzę wszystkiego dobrego. odwagi i cierpliwości.
rav (2009.01.24)

info

0  
  0
wiadomo, ze lepiej maja kobitki ktore wczesniej uczeszczaly do szkoly rodzenia organizowanej przez szpital. Te, co nie chodzily nie maja juz tak rozowo.
rioDj (2009.01.24)

info

0  
  0
Podejrzewanm że co poród to inne doświadczenie. .. zależy od godziny, zmęczenia i wielu innych rzeczy. .. ja wspominam swój poród jako koszmar. .ale trafiłam na 7.50.. .chyba zmiana "zmian", a potem kawa. .. .cierpiałam strasznie a pani pielęgniarka przychodziła żeby zgłośnić sygnał. .. .zanikł. .okazało się że serce mojej córeczki przestaje bić. .. .a potem szybko poród i klinika w gdańsku. .. .może są tam dobre pielęgniarki. .ja na takie nie trafiłam. ..
;( mama (2009.01.25)

info

0  
  0
i rodziłam w wojewódzkim szpitalu. .. i nie jestem wymagającą paniusią. .. i ja i moja córeczka miałyśmy pecha. .. i nigdy nie polecę tego szpitala. ..
;( mama (2009.01.25)

info

0  
  0
Fajnie jak facet opisuje porod i opieke Pozazdroscic Mam nadzieje ze matka jego dziecka podziela opinie meza I ciesze sie ze w szpitalu wojewodzkim tak sie nim swietnie zajeli-nimi wlasciwie Ale niech pamieta ze kazdy ma prawo do swojego zdania i opinii Widocznie autorce poprzedniego artykulu sie nie podobala postawa lekarzy i pielegniarek wiec ja opisala Miala do tego prawo Wiec szanujmy zdanie innych Panie Rafale! Inne mamy moze opisza swoje porody -tylko swoje opinie, ale zgodne ze zdaniem Pana Rafala bo inaczej bedzie zle :-)
(2009.01.25)

info

0  
  0
Panie Rafale, ja również rodziłam moje drugie dziecko w tym szpitalu pod koniec ubiegłego roku. Pierwsze dziecko przyszło na świat w szpitalu miejskim i śmiało mogę stwierdzić, że opieka nad matką i noworodkiem jest tam o niebo lepsza (jeśli chodzi o opiekę i doradztwo Pań pielęgniarek oraz lekarzy). Natomiast drugie dzieciątko z przymusu, ze względu na stan zdrowia i przedterminowy poród musiałam urodzić w szpitalu wojewódzkim, gdyż jak powszechnie wiadomo posiadają oni nowocześniejszy sprzęt i Oddział intensywnej terapii noworodków. Muszę stwierdzić, że podobnie jak Mamuśka która wcześniej się wypowiadała, mam dość dobre doświadczenia jeśli chodzi o porodówkę i personel, jednak po przeniesieniu juz na salę matek z dziećmi nie zwracano na nas uwagi praktycznie wcale.
mama dwójki dzieci (2009.01.25)

info

0  
  0
Raz tylko jedna z pielęgniarek spytala tylko "czy wszystko w porządku" nie czekając nawet na odpowiedz, po czym zainteresowanie dziecmi na mojej sali bylo zerowe! Skandaliczne było takze zachowanie pielegniarki gdy zostala poproszona przezemnie o przyjscie do dziecka, gdyz to dostalo wysokiej temperatury i ciezko oddychalo, a Pani pielegniarka ktora wowczas byla na zmianie po dwoch godzinach mojego nieustannego proszenia i zbywania mnie z powodu "nadmiaru obowiązków" (czyt. jedzenie pomarańczy, picia kawy i oglądania seriali) pojawiła się w sali dotknęła czoła dziecka nie mierząc temperatury stwierdzila, ze "jestem przeczulona", dopiero po porządnej awanturze z wezwaiem lekarza dziecku zmierzono temperature i od razu odeslano na oiom noworodków. jednak tam nie było z opieką lepiej. badania były robione i owszem, lecz dopiero wtedy gdy sama się o nie upominalam, natomiast Panie pielęgniarki, odniosłam wrażenie, lecz tylko co niektóre, są tam tylko od picia kawy.
mama dwójki dzieci (2009.01.25)

info

0  
  0