Tego, co się dzieje przy kasie Żeglugi w Elblągu, nie można sobie inaczej wytłumaczyć, niż złośliwym usposobieniem Neptuna.
Na to, żeby dostać bilet do Krynicy Morskiej czy też do Ostródy, trzeba mieć bary jak Herkules i nerwy jak postronki. Okienko kasy normalnie otwierane jest na godzinę przed odjazdem statku.
Nie byłoby w tym tragedii – ale w wypadku przybycia wycieczki – „umarł w butach: z biletu nici”... Wycieczka ma pierwszeństwo.
Dlaczego w okresie wzmożonego ruchu Żegluga nie uruchomi drugiego okienka dla turystów indywidualnych?
Złośliwość elbląskiego Neptuna spod znaku Żeglugi czasami przekracza tzw. granice przyzwoitości. Konkretnie: w niedzielę 24.07 statki odchodzące według rozkładu z Krynicy o godz. 15 odeszły do Elbląga o 20 minut wcześniej, pozostawiając masę osób nie na lodzie co prawda, ale na molo.
Czyżby rozkład jazdy przeznaczony był tylko dla pasażerów?
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter