Jak łatwo z pogodnego domu zrobić piekło, przekonał się na własnej skórze mój kolega J. S. Chcąc żonie zrobić prezent, kupił w sklepie obuwniczym przy ul. Trybunalskiej śniegowce za jedyne 69 złotych.
Żona była wzruszona troską, męża, aż do dnia następnego. Rano bowiem okazało się, że w śniegowcach nawalił zamek błyskawiczny. Reperowała żona, poprawiał mąż, szwagier i nawet ja wtrąciłem swoje trzy grosze. Bez rezultatu. Rozpoczęła się bieganina po mieście od jednego punktu usługowego do drugiego. Bez rezultatu. Strapiony mąż – ze złości kupił drugą parę śniegowców. Ale cóż za pech! – historia powtórzyła się.
A tymczasem nigdzie w mieście nie ma punktu usługowego, który by zajął się reperacją nowych śniegowców.
Czy nie należałoby dla utrzymania harmonii domowej, nie mówiąc o oszczędności – zorganizować chociażby jeden warsztacik reperujący śniegowce?
Projekt ten przekazuję odpowiednim czynnikom, zrzekając się praw autorskich.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter