Nie możemy się przyzwyczaić do tego, że przyjezdni i „tubylcy” gromadzą się w niektórych sklepach spożywczych prowadzących sprzedaż piwa i innych napojów chłodzących i godzinami tu „popijają”. Czasem „wstawiają się” po którejś tam z rzędu butelce i stają się rozmowni i zbyt głośni.
Wydaje nam się, że sklepy to nie bary, że przy tej ciasnocie lokalowej, na jaką cierpią elbląskie sklepy spożywcze, należy zrezygnować z tego wyszynku a kierownicy sklepu powinni energiczniej reagować na nieodpowiednie zachowanie się niektórych klientów.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter