Ogrodzenia

1
15.06.2007
Wiele jest w Elblągu zniszczonych ogrodzeń. Siatkę obdarli zbieracze złomu, słupki w nocy powyrywano na opał, gdzie indziej leżą całe przęsła zwalonego płotu, informował Głos Elbląga z 15 czerwca 1967 r.
Cierpi na tym przede wszystkim estetyka miasta, a często również i lokatorzy, pozbawieni zabezpieczonych ogródków. Nieraz nawet chcieliby nareperować – ale nie można kupić nigdzie potrzebnego materiału. Proponuję więc, ażeby Prezydium MRN zleciło produkcję przęseł płotu z odpadów drzewnych lub innych i odsprzedawało użytkownikom działek i ogródków, których ogrodzenie wymaga naprawy i odbudowy. I jeszcze jedna sprawa wymagająca załatwienia. Przy ul. Żeglarskiej kozy ob. K. i innych zniszczyły całe kępy krzewów ozdobnych ligustru, róż i krzewów morwowych. Uchodzi im to bezkarnie. Czyżby w Elblągu za przykładem indyjskich „świętych krów” , były również „święte kozy”, którym wszystko wolno? Dlaczego chwyta się błąkające psy, a kozy spaceruję bezkarnie po naszej dzielnicy, a często nawet bywają uwiązane do drzewka, które niszczą. Niby to Elbląg nie stolica – 70 tysięcy mieszkańców – ale chyba żyjemy w Europie, a „święta koza” nie jest atrybutem postępu i świetności naszego miasta.
oprac. Olaf B.

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

E tam, mogliby napisac o testach gimnazjalistów. Czytałem w Dzienniku Elbląskim, że nasze miasto świetnie wypadło! Podobno jakaś klasa z Gim 2 jest najlepsza w województwie!
Karollo (2007.06.15)

info

0  
  0