Mieszkańcy Elbląga wolą kawiarnię

2
16.11.2006
Postanowiono otworzyć lokal rozrywkowo-towarzyski, w którym znalazłoby się miejsce na czytelnię pism, brydża, czarną kawę, szachy itp., informował Elbląski Głos Wybrzeża z 15 listopada 1956 r.
Im głębiej w las - tym więcej drzew, mówi nasze stare przysłowie. Nabiera ono specjalnej wymowy w odniesieniu do dawnej gospodarki Elbląga - im bardziej się w nią zagłębiamy - tym więcej faktów uderza nas swą bezmyślnością. A oto jeden z tzw. klasycznych przykładów. Na ostatnim posiedzeniu Kolegium Miejskiej Komisji Planowania Gospodarczego, poważnie zastanawiano się nad użytecznością niektórych pomieszczeń w nowym gmachu przy ul. Hetmańskiej. Olbrzymi lokal na parterze przyznany został (kilka lat temu) spółdzielni krawieckiej "Zryw" która miała tam urządzić swoją pracownię. Z tą też myślą budowano obiekt. Gdyby pomysł ten został zrealizowany - mieszkańcy Elbląga mieliby teraz możność oglądania - przez olbrzymie szyby wystawowe - nudzących się krawców. Nudzących się dlatego, że w obecnej sytuacji ze spółdzielni "Zryw" najlepsi fachowcy odeszli do "Domu Mody" a kilku uruchamia własne zakłady. Czy więc w tych warunkach celowe byłoby oddawanie spółdzielni olbrzymiego lokalu na warsztat, gdy wiadomo, że spółdzielnia nie byłaby zdolna zapewnić pracy 20 krawcom, a ponadto miasto cierpi na chroniczny brak lokali rozrywkowych? Z tego właśnie założenia wyszło zarówno kolegium MKPG, jak również Prezydium MRN, które postanowiły cofnąć niefortunny przydział i zamiast warsztatu krawieckiego, otworzyć tam lokal rozrywkowo-towarzyski, w którym znalazłoby się miejsce na czytelnię pism, brydża, czarną kawę, szachy itp. W związku z tym, że obecnie istnieje duża trudność w adaptacji lokalu do tych celów zwrócono się do dyrekcji gdańskiej "Estrady", która ma otrzymać przydział na lokal o takim charakterze. Czy "Estrada" przyjmie propozycję - nie wiadomo. Sądzimy, że raczej tak.
oprac. Olaf B.

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

No i proszę - ci kretyni z PZPR-u ponad 10 lat po wojnie dostrzegli to co niemieccy mieszkańcy mieli już od dawien dawna. Mieli bowiem resursą mieszczańską, resursę Humanitas, piękną restaurację-kawiarnię z ogrodem rekreacyjnym Kopenhagena itd. A tu towarzysze z kumitetu postanowili zrobić coś burżuazyjnego. A miski do zupy były tam aluminiowe? A widelce i łyżki na łańcuchach? Pewnie tak. I pewnie śmierdziało od biełomorów i nie tylko.
wicie rozumicie (2006.11.16)

info

0  
  0
Ale nudzisz, same banały powtarzane bezmyślnie...
(2006.11.16)

info

0  
  0