A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
a poziom wiedzy gimnazjalistów licealistów, czy w ogóle ludzi znacznie się obniża, bo młodzież, ale tez dorośli cały swój wolny czas spędzają w Internecie, a zamiast przeczytać sensowna książkę czy gazetę, oglądają bzdurne obrazki a ich wiedza ogranicza się do tego, kto gdzie nie założył majtek czy w jakim gra serialu. Amen
Moje dziecko równiez poszło do szkoły jako 6-latek. I o ile ono radzi sobie bardzo dobrze to sama szkoła jakby nie dostrzegała problemów najmłodszych dzieci. Przykład bardzo prosty ze Szkoły nr 1 w Elblągu - dzieci jednego dnia mają 4 godziny zajęć a kolejnego już po 6 lub 7.Ułożenie np. po równo po 5 godzin codziennie jest podobno niemożliwe bo nie pasowałoby pani od angielskiego, religiii i informatyki. I nie liczy się tu dziecko, które w wieku 6 lat nie jest dostosowane fizycznie do takiego wysiłku. Uważam że osoba układająca plan jako priorytet powinna wziąć właściwe ułożenie planu dla takich maluchów. Kolejna sprawa to ekstrymalnie ciężkie tornistry - bo jakie mają być jeśli dziecko jednego dnia ma edukacje, angielski (2 ksiązki i zeszyt), religię (książka i zeszyt) i Wf. Co tam, kręgosłupy 6 latków mogą się wykrzywiać, w końcu to już społeczna norma. .. .
A może dla odmiany napiszecie coś o maturzystach, którzy 90% swojej energii muszą poświęcić nie na zdobywanie nowej wiedzy, ale na znalezienie sposobu na to, jak wbić się w klucz do rozwiązań testu. Trzeba być jasnowidzem, żeby stwierdzić, co autor testu miał na myśli, bowiem wielokrotnie poprawnych odpowiedzi może być kilka, a nie wszystkie uwzględnia tzw. klucz.
Jeżeli chodzi o plan, to nigdy nie będzie tak, ze się wszystkim dogodzi. Jeżeli chodzi o tornistry, to moje dziecko nosi tylko kanapki. w naszej szkole książki zostawia się w klasie, a dziecko ma ze sobą tylko to co jest zadane do domu, przeważnie tylko jedne cienkie ćwiczenia. a kapcie i strój na wf zostawia w szafce w szatni.
Jeżeli rodzice są niezadowoleni z działań nauczyciela, szkoły, powinni rozmawiać, przedstawiać potrzeby, pomysły na rozwiązanie problemów. Część z nas, rodziców woli jednak ponarzekać, a do nauczyciela, czy dyrektora to już nie pójdą. Możemy zmienić polską szkołę, mamy nawet taki obowiązek dla dobra naszych dzieci. Zawsze też należy pamiętać, że szkołę można zmienić. To nie jest problem. Czasem warto, a nawet trzeba dla dobra dziecka.
"W większości krajów europejskich obowiązek szkolny rozpoczyna się w wieku sześciu lat, a psychologowie coraz częściej mówią o szybszym, niż bywało to jeszcze trzydzieści czy czterdzieści lat temu, dojrzewaniu intelektualnym dzieci. " Serio? Nie powiedziałabym. Jest jak kiedyś: część dzieci dojrzewa szybciej, a część odwrotnie. Kiedy w zerówce mają po kilka książek do wypełniania i brak czasu na zabawę, czy wyjście na plac zabaw, to zawsze znajdzie się kilkoro dzieci, które się zatną. mogą być przeciętnie inteligentne, ale nadmiar wymogów powoduje niechęć. Dzieci w zerówce mają już czytać i wykonywać proste dodawanie i odejmowanie :/ Jednym idzie to dobrze, a innym niestety wcale :(