A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
200 pasażerów dziennie x 30 dni x 5 miesięcy = 30 tysięcy pasażerów rocznie Żeglugą Ostródzko-Elbląską czyli żeglugą śródlądową dla której morskość rzeki Elbląg na odcinku od mostu kolejowego do Bulwaru Zygmunta Augusta jest tylko niepotrzebnym utrudnianiem dla prowadzonej działalności. Do tego około 3 tysięcy pasażerów w kierunku Zalewu Wiślanego z których tylko niewielka część dociera na drugą stronę Zalewu bo większość dociera jedynie do Sychacza, Tolkmicka lub Fromborka korzystając z "poluzowania" morskich przepisów i warunkowego dopuszczenia do pływania po wodach morskich jednostek śródlądowych. Tak BEZ ŚCIEM wygląda elbląski Port Morski w liczbach. (Na mazurskich jeziorach takich turystów i pasażerów opuszczających keje przystani jachtowych z powodu braku Delegatury Urzędu Morskiego liczy się jedynie szacunkowo - bo kto i po co miałby to wszystko liczyć. Liczy się dobry wypoczynek, rybactwo, żeglarstwo). Hero
przepraszam Suchacz za napisanie "Sychacza" zamiast Suchacza. Hero
No właśnie, proszę Pana Hero. Liczba podana przez zarząd portu w Elblągu nie mija sie z rzeczywistością. Ale czytam we wpisie z podpisem Hero, że to mały pikuś w porównaniu z Giżyckiem i Olsztynem. Więc ponawiam pytanie: ilu pasażerów przewozi i jak żegluga z jakiego portu w Olsztynie? Ponieważ Hero uchyla sie od odpowiedzi, odpowiem sam: ZERO. Nie ma w Olsztynie żadnego portu ani żeglugi. W wielu dziedzinach, obiektywnie patrząc Olsztyn odstawił Elblag i przoduje. W tej akurat nie. Tu Elblag wobec Olsztyna jest potentatem chociaż naturalnie potencjał ma duzo większy i niewykorzystany z różnych powodów. Ale nie ma żadnych powodów aby nazywac ten gród parszywym, tylko dlatego, że jest się Olsztynofilem i Elblągofobem. Na pewno nie ma też uzasadnienia kłamstwo o przewozach pasażerskich w stolicy warmińsko-mazurskiego.
A co ma wspólnego Zarząd Portu Morskiego w Elblągu z Żeglugą Ostródzko-Elbląską oprócz niepotrzebnych kłopotów. ŻO-E świetnie sobie radziła zanim powołano w Elblągu Port Morski i w pierwszych latach jego funkcjonowania statki ŻO-E wogóle nie wpływały do Elbląga bo mając jedynie uprawnienia do pływania po wodach śródlądowych nie mogły wpływać do portu morskiego. Woleli skrócić swoje trasy niż negocjować warunki cumowania w Elblągu z Delegaturą Urzędu Morskiego. Zapisywanie pasażerów żeglugi śródlądowej do "przerobu" Portu Morskiego to jest właśnie parszywa elbląska bezczelność. Hero.
Nadal nic o porcie w Olsztynie, tamtejszej żegludze i potoku pasażerów wielokrotnie przewyzszającym ten w Elblagu. I to jest własnie to parszywe Herowskie hejterstwo względem miasta o którym pisze i w którym (prawdopodobnie) mieszka. BEZ ŚCIEM Hero proszę, BEZ ŚCIEM!
Żaglówek klasy omega na jeziorze Kortowskim w tym roku nie liczyłem bo pokochałem drogę przez Ornetę albo przez Ostródę i remontowanej właśnie przystani na Jeziorze Kortowskim na własne oczy nie widziałem. W Giżycku na jeziorze Niegocin przy sprzyjającej pogodzie raczej grubo powyżej stu żagli. Żegluga Mazurska: 10 stateczków, jednocześnie ponad 1000 pasażerów, około pół miliona pasażerów rocznie. Na Zalewie Wiślanym dostrzec jednocześnie 5 żagli to raczej rzadkość bo ci których było stać na pokonanie morskiej "papierologii" pouciekali na Zatokę Pucką i dalej. Taka jest rzeczywistość BEZ ŚCIEMY. Dyskutować o tym czy jestem filem czy fobem proszę z moją byłą żoną, magistrem psychologii proszę, bo mnie to nie interesuje. Hero.
pisząc "w tym roku" miałem na myśli oczywiście rok 2012.Hero.
A czy ten Pan Hero to nie był czasem dawno temu mało udanym kierownikiem tego portu ? Bo był dawno temu taki kierownik co to nie tylko był niedale ubrany, niezbyt rozgarniety a do tego chodził w takich rozciaptanych sandałach, bez skarpetek i właściwie tylko z tego powodu utrwalił się w pamięci nieco starszych elblążan. Może dzisiaj swoją internetową epistolografią chce się jakoś wybielić?
Erg. Przed panem Arkadiuszem Z. dyrektorem Zarządu Portu Morskiego był jego twórca i wieloletni dyrektor pan Julian K. Pan Hero Z. owszem, czasami nosi tenisówki bez skarpetek ale jeżeli już to po monciaku w Sopocie nucąc fragmenty z modnego niedawno przeboju "jest skarpeta i Kubota". Trzeba mieć nadzieję że Twoje skojarzenia z przedwojennym Elblągiem są bardziej bliskie prawdy niż te odnośnie sandałów noszonych na skarpetki. Pozdrawiam. Hero.
Ależ tak to było! Natomiast wobec Pana Juliusza, który kilka tak temu odszedł na zasłużoną emeryturę można prawić tylko i wyłącznie dusery! Ale przez szkła okularów widać ciągle te sandały - z których jeden był zawsze w gorszym /totalnie przydeptanym/ stanie.