A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Widzę panie H żeś identycznie spostponował Biennale Form Przestrzennych jak zresztą władze sam fakt istnienia czegoś, co nie mieściło się w kapitale Marksa i wytycznych plenum miejscowej parafii.
Dlaczego UM tego nie łyknoł? To proste - miniatury owszem dobre, ale dla Tolkomicka. Elbląg to metropolis tu tylko zwieloktrotnienie, monumentalizacja form ma sens, np. forma Gostomskiego wysokości bloku na Zatorzu, same korzyści: zasłoni komunistyczne ohydztwo i ożywi te dzielnicę, formy tam zlokalizowane spowodują, że strasy E 77 setki aut skręcą na węźle wschód do Miasta w Formie - to musi być dosłowne - miasto musi być przez te gidanty otoczone.
Co z tego że te formy dla większości to brzydactwa. Krzesła to też dla większości tylko taki mebel, a dzięki miniaturom p. Melerskiego cały kolekcjonerski świat zapałał chęcią posiadania tych mini-mebli.
Jeśli p. Jachimowicz mówi; to jest świetne i fajne - to w mojej głowie zapala się czerwono - niebieskie światełko. Albo gość ma w tym swój interes albo się myli. Po przeczytaniu artykułu - jestem w domu. To pomysł p. Gęsickiego w postaci hasła; Elbląg jest w formie - oszołomił p. Jachowicza. Hasełko całkiem zgrabne. Można wykorzystać je wielorako. Bo jest wartością samą w sobie. Dlatego nie ma potrzeby nim - firmować niezbyt udanej koncepcji artysty w postaci - miniaturyzacji form przestrzennych. Tym bardziej - że (desing ) lub jak kto woli dizajn - nie ma żadnego odniesienia do sztuki wystawianej w galerii. Dotyczy to również dzieł unikatowych. Powstałych w pojedynczych egzemplarzach. A później tworzących architekturę krajobrazu. Wszelkie zapożyczanie z już istniejących dzieł czy form jest oznaką bezpłodności artystycznej. A pomysły typu - wypiek ciasteczek w kształcie form przestrzennych czy tworzenie świeczek w tym kształcie co formy przestrzenne - choćby były pachnące i pływające to żenada. Gdyby nie pewność - że chcą to firmować osoby dorosłe można by pomyśleć - że jesteśmy w przedszkolu. Formy już istniejące wymagają co najwyżej kosmetyki. Farba i być może odpowiednie podświetlenie. I starczy. I zacznijcie myśleć nad czymś nowym. I wtedy modyfikujcie - przerabiajcie - ile chcecie do woli. Ale żeby Wam nie wyszło - że w Elblągu będzie można kupić ciupagę z napisem - Pamiątka z Elbląga.
Cały ''świat '' już sobie kupił mebelki razem z Barbie. Ten '' świat '' kupuje to od 40-tu lat.
dodajmy jeszcze grób województwa elbląskiego i pomnik pieczonego kartofla do całej kolekcji. .. ..
Wg mnie pomysł ciekawy i wart uwagi. Z drobną jednak sugestią. W mieście powinny powstać CIEKAWE bryły, które swoją atrakcyjność zachowałyby również po miniaturyzacji. Np. czerwony "walec" wykonany z siatki. .. sorry, ale kto to kupi? Chyba nie ma aż tylu snobów skłonnych kupić coś takiego. Hobbyści i owszem kupią, ale modele ciekawe, atrakcyjne. Kilka z przedstawionych na foto miniatur jest ciekawa i hobbysta, koneser mógłby chcieć je nabyć. Rzecz w tym by powstały nowe bryły lub reaktywowano stare i ciekawe (np. "żubr" na placu Słowiańskim)
PS. nie przyjrzałem się dokładnie. To nie walec tylko wygięta siatka :P
@Elblążanin w formie: To nie walec ani nie wygięta siatka, tylko (jak zgaduję) prototyp formy autorstwa W. Gołkowskiej, ustawionej przy ul. Rycerskiej. Zdaje się, że właśnie od dziś w Galerii EL dwaj zagraniczni artyści zaczynają pracę nad nowymi formami. Zachęcam, żeby ruszyć się sprzed klawiatury i zainteresować przed faktem, a nie - jak zwykle - krytykować po fakcie. W moim odczuciu, w kontekście promocji nic lepszego niż formy przestrzenne jeszcze długo Elbląga nie spotka. No, ale żeby to zrozumieć, trzeba chociaż na 5 minut zacząć myśleć kategoriami ponadlokalnymi. Ostatecznie to nie grzech nie dostrzegać w formach potencjału i obiektywnej wartości - to po prostu brak wiedzy i małomiasteczkowy prowincjonalizm, który jest w Polsce w pełni legalny.
Ty, z szerokim horyzontem :) Dla mnie jest to wygięta siatka. W kontekście miniatur też jest to dla mnie wygięta siatka. Istotne pytanie dla tego pomysłu polega właśnie na atrakcyjności. Np. miniaturowe krzesełka, miniaturowe modele samochodów, miniaturowe modele pociągów są atrakcyjne same w sobie. Niestety w tym przypadku są to tylko bryły, które i owszem mogą być atrakcyjne w sensie ozdoby jakiegoś np. biura itd. , ale nie mają już aż tak dużego waloru atrakcyjności (a co za tym idzie nie są adekwatną odpowiedzią na ewentualny popyt) i nie wróżę tym modelom wielkiego zainteresowania. Równie dobrze można by było produkować takie formy nie mając ich odpowiednika ustawionego w mieście. Mają one walor sztuki, ozdoby i jako takie mogą znaleźć jakiś nabywców, osoby zainteresowane. Ale w mojej ocenie nie byłby to krąg szeroki, jak w przypadku miniatur innych przedmiotów.