A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
To, że prezentowane na zdjęciach obiekty są niedorobionymi prototypami, to jedna sprawa, a że formy są faktycznie zrobione z powyginanych drutów i rur to inna kwestia. Niepodważalny pozostaje fakt, że jakimś cudem rzeczy zwane mniej lub bardziej górnolotnie "sztuką" są warte więcej niż tylko materiał, z którego zostały wykonane. Jeśli miałbym jakiś wpływ na promocję Elbląga, to wolałbym sprzedawać tu rocznie 100 figurek form przestrzennych za 100 zł/szt. niż 10000 figurek Piekarczyka za 1 zł/szt. (kwoty są oczywiście tylko przykładowe - chodzi o zasadę). Kasa niby ta sama, ale przekaz zupełnie inny. Podobnie jak p. Melerski wierzę, że elbląskie formy przestrzenne to unikat na skalę (co najmniej) europejską. Oczywiście jeśli temat zostanie ponownie olany, to Ziemia nie przestanie się kręcić dookoła Słońca - po prostu będzie to kolejna niewykorzystana szansa naszego smutnego miasta. Nie pierwsza i nie ostatnia.
Kiedy razem z Panem Gerardem Kwiatkowskim prowadziliśmy rozmowy, jak spawać jego formy przestrzenne to nie przyszło nam do głowy nawet, że znajdą się po latach ludzie co są mądrzejsi i więcej wiedzą od Nas. Cały Zamech był z tego dumny co powstaje w mieście. Jego pracownicy pomagali ustawiać formy. Nasze były samochody i dźwigi. Dziś wszyscy mądrale. Co to za sztuka zrobić coś w miniaturze. Całe życie kleiło się samoloty i statki. Okręty i czołgi. Sztuka zrobić coś nowego. A nie papugować. Bo wygląda że słabo z pomysłami. Za to do mądrzenia to ho ho.
Niby dobrze kombinujesz, ale odkąd pamiętam (a mam już trochę lat) te figury dla szerszego grona mieszkańców były zawsze tylko kupą żelastwa, które z czasem po prostu rdzewiało i ulegało procesom utleniania. Niektóre jedynie (te umieszczone w pobliżu ILO służyły jeszcze dzieciakom do wspinania się (co było stosunkowo niebezpieczne). Ten rodzaj sztuki w mieście jest bardzo specyficzny i mieszkańcy w swej większości nie są wyrobionymi odbiorcami sztuki abstrakcyjnej, modernistycznej. Podobnie jak i większość turystów. Powstaje zatem pytanie, czy miasto powinno zaczynać od ładwania pieniędzy w coś, co jest produktem dla bardzo wąskiego grona odbiorców? Piekarczyk choćby, jest bliższy i łatwiejszy do zaakceptowannia dla większej rzeszy klientów. Co więcej, twój "przelicznik" w zasadzie się zgadza, ale nie uwzględnia, co będzie ci łatwiej sprzedać: czy 100 miniatur form przestrzennych, czy 10000 figurek piekarczyka.
Do osoby niepodpisanej. Rzeczywiście, ale wtedy była to sztuka, dar zakładu dla miasta i dorzucenie nowej jakości. To, co teraz chce się zrobić z miniaturkami i ewentualnie nowymi bryłami to już biznes, a to jest już tylko bladym cieniem tego, co zrobiono w tamtym momencie historycznym.
ale przecież nikt nie udaje, że tworzy nowe dzieła, tak samo model samolotu nie udaje nowego samolotu.
Hasła reklamowe i promocja miasta powinny opierać się na tym co unikalne ( właśnie formy) czy historyczne ( np. Toruń ma piękne hasło " Gotyk na dotyk"). Im też zarzucicie, że nie wymyślili niczego nowego tylko ściągają z Gotyku ?
Pisałem do Łukasza. Z panem się zgadzam. Ale czemu nie wymyślą swojego biznesu.
Sens wykorzystania form w promocji Elbląga zawiera się dla mnie w tym zdaniu z poniższego komentarza: "Cały Zamech był z tego dumny co powstaje w mieście". Uważam, że tę zdrową dumę mieszkańców z własnego miasta warto przywrócić, bo niestety gdzieś po drodze zaginęła. Aktualnie nie widzę w Elblągu lepszych tematów do budowania poczucia dumy. Malbork ma zamek, Paryż ma Wieżę Eiffel'a, Olsztyn ma jeziora, Elbląg ma formy - to na pewno nie są jedyne wartościowe zasoby tych miast, ale skoro już są, to wstydem jest z nich nie korzystać. Nie chodzi o bezmyślne kopiowanie i żerowanie na gotowych rozwiązaniach, ale właśnie o uznanie, że to jest coś unikalnego, czym możemy się chwalić. Moim zdaniem p. Melerski ma na tyle bogate doświadczenie zawodowe, że jego pomysły stanowiłyby wobec form wartość dodaną.
Jeśli np. Paryż ma wieżę to Elbląg. .. Elblag ma największy w Europie odkryty basen.
Mówienie o ozdobach, pomniczkach itd. .. sorki, ale widziałem parę miast europejskich i w kilku z nich znajdują się specyficzne rzeźby, charakterystyczne tylko dla danego miasta. Formy stawiane w mieście nie są niczym innym jak rodzajem nowoczesnych rzeźb. Więc, może przestańmy nazywać to unikatem, bo to nie prawda. Może w żadnym innym mieście nie ma np. "wygiętej siatki" ale jest np. "przetrącony sześcian", co generalnie ani jednego ani drugiego nie czyni unikalnym w sensie biznesowym. Postawienie w mieście pewnych form (rzeźb) zawsze jest fajnym pomysłem. Jeśli ktoś chce sobie robić repliki tych rzeźb, oczywiście może jak najbardziej. Ale robienie z tego produktu promocyjnego przy pomocy funduszy miejskich to już lekkie przegięcie.
Do pana Łukasza: "Nie chodzi o bezmyślne kopiowanie i żerowanie na gotowych rozwiązaniach, ale właśnie o uznanie, że to jest coś unikalnego, czym możemy się chwalić. " No, polemizowałbym i to bardzo z tym, czy "wygięta siatka", albo "metalowy sześcian" to powód do dumy dla elblążanina XXIw. Kiedy stawiano te formy były zupełnie inne realia i stawiano je m. in. jako wyraz i sygnał, że Zamech potrafi nie tylko produkować ale też może dać miastu coś, co go ozdobi. W tym sensie, ozdabiania, formy jak najbardziej mają swoje miejsce. Jednak przekładanie tego na miniaturyzację i produkt komercyjny to zupełna pomyła i z mojego punktu widzenia skazany na klapę. Może niech pomysłodawca, wykona serię promocyjną i spróbuje ją sprzedać i później przedstawi dokumentację jakim powodzeniem cieszyły się miniaturowe formy na przestrzeni powiedzmy 2-3miesięcy. Może się mylę. .. Gdyby wykazał sukces, byłaby podstawa pójścia tym tropem i wsparcia tego sposobu promocji przez miasto. A tak. .. na słowo. .. ?
To oczywiście jest bardzo fajny pomysł, jestem za, ale. .. to chyba nie jest takie proste, czy aby na pewno każdy z autorów "biennali" odda swoje prawa autorskie za darmo panu Melerskiemu, który będzie czerpał kożyści finansowe z miniatur. No chyba że te kwestie są uregulowane.