Kalos kagathos to dwa słowa pochodzące z greki klasycznej, które dosłownie oznaczają „Piękny i dobry”. Współcześnie określenie to funkcjonuje również jako idea promująca harmonię pomiędzy sprawnym ciałem, a rozwiniętym duchem. Głównym celem programu jest poznanie swoich mocnych i słabych stron we współzawodnictwie indywidualnym i grupowym. Zadania są tak dobierane, aby nie decydowała siła lub masa ciała czy płeć, a przede wszystkim wytrwałość w dążeniu do celu, ciekawa osobowość oraz pomysłowość w rozwiązywaniu zadań. Elbląska historia Kalos Kagathos rozpoczyna się od momentu, w którym dwóch nauczycieli – biolog Marek Pruszak oraz wuefista Bogusław Tołowiński – zorganizowali w 1994 roku Turniej Wiedzy i Sprawności, kiedy to uczniowie tworząc ośmioosobowe zespoły odpowiadali na pytania z wiedzy ogólnej, ale także rywalizowali w konkurencjach sportowych. Idea ta przebyła różne ścieżki w Elblągu, właśnie ruszył program edukacyjny dla szkół podstawowych Kalos Kagathos 2012, który będzie składał się z kilku etapów.
Pierwszym z nich było spotkanie, które odbyło się w Bażantarni. Chętnych nie brakowało, było sporo emocji i zabawy. Uczestnicy mieli za zadanie wykonywać różne ćwiczenia ruchowe, sporą atrakcją była przeprawa przez rzeczkę w Bażantarni, a potem marsz w terenie.
Co najbardziej podobało się uczniom podstawówek ?
– Najbardziej podobało mi się przechodzenie przez rzeczkę. Pierwszy raz biorę udział w zawodach tego typu, chciałabym brać udział w następnych etapach. Oprócz mnie z mojej szkoły przyszło jeszcze pięć osób – mówiła Natalia.
– Podoba mi się to, że ludzie rozwijają się tutaj poprzez sport. Jestem dobra w różnych tego typu ćwiczeniach, na przykład w biegach, jestem wysportowana – opowiadała Weronika. – Codziennie biegam dwa kilometry, chciałabym w przyszłości zostać siatkarką. Dzisiaj najbardziej podobało mi się przechodzenie po wodzie i robienie „taczki”.
– Chciałem wziąć udział, bo to fajna zabawa. A najbardziej podobała mi się pierwsza konkurencja, a potem „przebieżka” po lesie – wyjaśniał Kamil.
Do udziału w programie zgłosiły się osiemdziesiąt cztery osoby, a przyszło siedemdziesiąt sześć, głównie ze szkół podstawowych nr 4, 6, 12, 16, 18.
– Jestem ogromnie zaskoczony taką ilością chętnych, bo przypominam, że nie są to zajęcia obowiązkowe, nie są to zajęcia szkolne, o których wszyscy wiedzą – mówił Bogusław Tołowiński, organizator zawodów. – Odbieram to jako sukces, bo tą ideą zajmuję się od kilku lat. Od 1999 roku prowadzę na wszelkie sposoby edukację związaną z wyrównywaniem pracy pomiędzy umysłem, a ciałem. Nie jest żadną tajemnicą, że wychowanie fizyczne zawsze było na marginesie, najważniejszy był matematyk, polonista czy chemik, natomiast wychowanie fizyczne było gdzieś obok. Sam jako uczeń nigdy nie byłem „gwiazdą” w żadnej z tych nauk. Później poprzez swoje doświadczenia zrozumiałem, że trzeba szukać porozumienia między tymi dwoma aspektami – dodaje.
[fotoc]
Następnym etapem, który odbędzie się po „weekendzie majowym” będzie spotkanie, tym razem na sali, gdzie każdy uczeń będzie musiał przygotować się do prezentacji przed komisją.
– Dzieci mają poczuć presję i stres związane z występowaniem przed publiką. Te, które się nadają do takich wystąpień poradzą sobie i wypadną znakomicie, a te które nie mają takich zdolności przynajmniej przeżyją jakąś lekcję i nauczą się czegoś nowego – mówił Bogusław Tołowiński. – Uważam, że głównym celem tych zawodów jest zwiększanie świadomości sprawnego ciała, ale także ducha. Dzieci mają po tych zawodach wyraźniej czuć swoje ciało, ale także umysł, ducha. Mają wiedzieć, że to jedność i że nie ma sensu tego rozdzielać, bo kiedy jedna część choruje, to druga to odczuwa. Moim marzeniem jest, by program się rozwijał i by wzięły w nim udział również gimnazja i licea, a w przyszłości także dorośli.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter