A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
kb1,jeśli nawet w odrobinie uważasz siebie za "dobrego", to w oczach kościoła jesteś przepełniony pychą. Nie wolno tak dobrze o sobie myśleć, o nie. Masz uważać się za grzesznego i starać to poprawić (bo grzeszny, jak wszyscy, na pewno jesteś)
Kb1,a jak ta oosba homoseksualna nie przekonuje Cie do niczego, ale po prostu obnosi sie, jak to napisałeś, na siłę? Obnoszenie sie ze swoja innością nie jest powiązane z przekonywaniem, i wymuszaniem. NO więc CO KONKRETNIE robisz w przypadkach, kiedy ktoś obnosi to na siłę? Dajesz w mordę, jak każdy prawdziwie dobry człowiek?
Ja postu w tym roku nie obchodzę.
Po pierwsze: Jak słyszę, że ktoś jest niewierzący to nasuwa mi się pytanie: w kogo lub w co taka osoba nie wierzy. Czy poznała Boga/inną siłę nadprzyrodzoną, w którą nie wierzy? Czy nie wierzy bo tak wygodnie?
Dobrze jest jak przynajmniej wierzy w siebie.
Po drugie: Bóg dał człowiekowi wolną wolę i to od człowieka zależy czy zwróci się ku Bogu czy też pójdzie swoją drogą.
Po trzecie: Dobry człowieku! Z czego wynika twoja dobroć?Czy ma ona jakieś źródło?; dlaczego jesteś dobry?, a może wobec tego coś za to otrzymujesz? dlaczego wybierasz dobro a nie zło ? Jeżeli zadajesz sobie podobne pytania to jesteś na dobrej drodze do poznania Boga.
Po ostatnie: Jeżeli ktoś jest niewierzący to zapewne niepraktykujący, czyli ktoś kto ma raczej wąskie pojęcie o tym co się dzieje w kościele (kościół tak naprawdę pomaga potrzebującym), być może taki ktoś czerpie wiedzę z mediów, z opinii innych, lub też innych źródeł.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.
Mat. 5,10-12
Jak pięknie bezgrzeszni chwytają za kamień. ..
Czy gdyby kobieta była z pięcioma mężczyznami pod rząd, którzy by ją ranili, to czy stwierdziłaby, że wszyscy mężczyźni są tacy? Pewnie tak, ale dobrze wie, że to nie byłaby prawda. Tak samo tutaj - spotkaliście ludzi, których zachowanie było niewyglądające na chrześcijańskie lub nawet bardzo odległe od chrześcijaństwa. Czy to znaczy, że Kościół jest taki? Podobnie jak w przypadku mężczyzn - nie, nie znaczy to. Pamiętajcie, że ocena moralna Kościoła przez pryzmat osób, które w rzeczywistości nie przestrzegają nauki Kościoła, nie ma sensu i do niczego dobrego nie prowadzi, a już na pewno nie do prawdy. Przykro mi, że spotkaliście tylu nieodpowiednich ludzi na swojej drodze. Ubolewam nad tym jako człowiek, jako katolik, jako część Kościoła.
Bale, a to wierzyć można tylko w boga kościelnego?