20
21.04.2009

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Ooo; ] Miałam podobną sytuację z telefonem. Może to ten sam? Albo chociaż taka sama firma?; ] Najpierw jechałam w 1 strone (ładnie mu zapłaciłam za kurs, nawet dostał kilka zł wiećej), po 1h sie okazuje ze nie ma telefonu, dzwonimy do firmy, ustalamy namiar na taksówkarza, nie chce podać. Dzwonimy na zaginiony telefon, odbiera. .. taksówkarz. Twierdzi, ze nie może oddać teraz telefonu, ze będzie za 2h dopiero i że mu się nie opłaca jechać taki kawał drogi (oczwyście specjalnie to powiedział). Na miejscu dostaje zwrot pieniążków za przyjazd (niby z 2giego konca miasta) Dostaje ode mnie kilka piw, nie chciał, wolał kase, no dobrze dostał 30zł (więcej nie miała przy sobie, spłukałam sie juz na tej taksówce a do bankomatu daleko)Korzystając z okazji do taksówki wsiada moja mama, jedzie, a na końcu jazdy on jej podwyższył cene kursu. .. szlag mnie trafił. .. .Nigdy więcej nie będę zamawiać z tej firmy taksówki już 2 razy sie przejechałam na tej firmie. Inna sytuacja to jadąc w święta (tylko taka byla na postoju) na koncu kursu- wyszło 13 zł, to zaokrąglijmy do 15zł. .. (twierdził, że nie ma jak wydać). Ja się nie kryje mogę podac nazwe firmy, która lepiej omijać. ps jeśli by nie oddał tel, to i tak by nie miał z niego pożytku, po zgłoszeniu w salonie zostałby zablokowany.
takze zla (2009.04.22)

info

0  
  0
Mój rodzic szanowny trafił kiedyś na uczciwego taksówkarza, po godzinie już miał telefon z powrotem. Ale było to x czasu temu. A o tych nieuczciwych też chciałabym wiedzieć. Poza tym, niepisane prawo znaleźnego nie jest prawem. Znaleźne jest co najwyżej zwyczajem i dobrą wolą właściciela zguby. :)
nymph (2009.04.22)

info

0  
  0
do - "takze zla". najpierw zastanawiasz się czy to ten sam taksówkarz i czy to ta sama firma, a potem piszesz "firma". jak chcesz coś osiągnąć, to nie tylko opisuj przygodę, ale i sama powiedz, z kim jechałąś, kto Cię wkurzył i kto Twoją mamę z konia zrobił. też pomożesz. pozdrawiam
niejezdzetaxowkami (2009.04.22)

info

0  
  0
Znaleźne jest jak najbardziej prawem, a nie obyczajem czy dobra wolą. Odsyłam do art. 186 KC.
(2009.04.22)

info

0  
  0
Nie wim co chcecie osiagnac przez te ble ble. Prosze nr. taksowki i korporacji i to bedzie konkret!!!
wnerwiony (2009.04.22)

info

0  
  0
Panie Jacku Zukowski, jesli zdecydowal sie Pan napisac taki artyul, to prosze nie robic tajemnicy i napisac o jaka taksowke chodzi ! Z tego pisania np. dla mnie nic nie wynika! W kazdej grupie zawodowej pracuja osoby ktore zachowuja sie; inaczej; niz wypadaloby.
TAXi (2009.04.22)

info

0  
  0
Axel Taxi (oczywiście nie wszyscy taksówkarze z tej firmy są najgorsi, ja trafilam na 2ch takich), taksówką rzadko jeżdzę(odświęta i w ostateczności), ale jak już to wole zamówić Halo Żuławy (nie muszę długo czekać przynajmniej), albo mili taksówkarze z Eltaxu i Miviko (nie wiem czy dobrze napisałam nazwę). Dla mnie to nie jest tabu, żeby nie podawać nazwy, co do nr to nie pamiętam, ale gościa oczywiście, że tak.
takze zla (2009.04.22)

info

0  
  0
Pani/e, coś się nie podpisał/a, zwyczaj i obyczaj to dwie różne rzeczy. A co z sytuacją, gdy właściciel odmawia uiszczenia znaleźnego? Co wtedy? Kradzież?
nymph (2009.04.23)

info

0  
  0
Chyba to nie jest istotne jaka jest różnica między zwyczajem a obyczajem. "Znaleźne" jest prawem, a nie zwyczajem czy obyczajem. Gdy właściciel odmawia wypłaty znaleźnego, należy wezwać policję. Policja sporządza odpowiednia notatkę, która będzie podstawą do dochodzenia znaleźnego na drodze sądowej. Natomiast gdy znalazca odmawia wydania rzeczy, wtedy mamy do czynienia z przywłaszczeniem i tu już chyba wiadomo co należy zrobić. Należy pamiętać, że znaleźne przysługuje tylko wtedy, gdy znalazca zachowa się zgodnie z przepisami, czyli niezwłocznie powiadomi właściciela znalezionej rzeczy, lub w przypadku braku takiej możliwości (nie ma możliwości ustalenia właściciela) należy znalezioną rzecz oddać na przechowanie do biura rzeczy znalezionych lub do jednostki policji. Tak więc w konkretnym przypadku opisanym w artykule, można się pokusić o stwierdzenie że pan taksówkarz przywłaszczył sobie telefon i znaleźne mu się nie należy, gdyż nikogo nie powiadomił o znalezionej rzeczy.
ten co się nie podpisał (2009.04.23)

info

0  
  0
Nie wiem do jakiej sieci należy 96 26,ale na nich też się sparzyłam. Nie dość, że pan, którego wzywałam na szybkie przybycie, przyjechał po 15 minutach, to powiedział, że nie ma wydać z 20 złotych, i pozwolił sobie na komentarz, że jak sie jedzie na taki krótki kurs to trzeba mieć odliczone( Kurs z Bałuckiego na Jagielończyka). To mu odliczyłam 3 zł, bo tyle miałam drobnych i więcej do tej sieci nie wsiadłam. To już trzy lata. Na postojach starannie omijam w kolejce ten numer.
(2009.04.24)

info

0  
  0