A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
"ggggg co masz do okładki?' totalną amatorszczyznę. Osobiście wykonał bym 100 razy lepszą. Nie lubię jak coś robi się na odwal. A jeśli nie potrafili zrobić lepszej okładki, to trzeba było skorzystać z oferty dobrego grafika.
to jest słownik, anie katalog malarski, skromna elegancka okładka
Pozdrowienia p. Wioletto,
Książka, tradycyjnie już dla Wydawnictwa "Uran" jest bardzo solidnie wydana, dobry papier, dobre obwoluty itd. Co innego jej zawartość. Każdy ma prawo robić błędy, bo nie robi ich tylko ten, kto nic nie robi. Nie mam nic do tego, że taka pozycja ukazała się w Elblągu. Ale przecież jest to pokłosie pracy doktorskiej (!) V. Engler. W tym kontekście zastanawia totalna deprecjacja sensu pracy doktorskiej, do czego, niestety, autorka przyłożyła swoją rękę. Clou rozprawy doktorskiej to np. odkrywanie, analiza czegoś (np. jakiegoś dokumentu archiwalnego etc. ), czyli tego co jeszcze nie ujrzało światła dziennego, w oparciu - przede wszystkim o ŹRÓDŁA! Natomiast czytając przypisy do przedmiotowego "doktoratu" - ręce opadają! To już chyba Ulice Elbląga (które autorka b. skrupulatnie wykorzystuje) red. Grzegorza Baranowskiego są bardziej odkrywcze. Autorka bezceremonialnie, bez mrugnięcia okiem bazuje na powszechnie znanych opracowaniach, niekiedy niskiego lotu, zżynając przy okazji sporo z "Historii Elbląga" - to tak ma wyglądać doktorat? Powielanie czegoś co już wielokrotnie było zrobione ma być przedmiotem doktoratu? Jeden z tych panów naukowców, który na okładce tej książki pisze peany, prawdopodobnie ani razu nie był w Elblągu! Jemu myli się przedmaturalna rozprawa zaliczeniowa z pracą magisterską, nie mówiąc już o doktoracie. Autorka książki może spokojnie podać rękę autorce "doktoratu" o życiu społeczno-kulturalnym Elbląga w latach 1945 - 1990,czy coś tam dalej.
tu na prawdę trzeba ogromnej wytrwałości by zebrać i opracować taki materiał
Czas zrobić porządek z nazwami niektórych elbląskich ulic - spójrzcie na ul. Kłoczewskiego - na jednych planach jest kłoczowskiego, na innych Kłoczkowskiego, imion to chyba z 7 mu w sumie podpasowali. .. Totalny bałagan!!
Trzy przykładowe "kwiatki" z wybitnego opracowania W. Engler. Na str. 96 pisze ona: "PIOTRKOWSKA", ulica nazywana przed 1945 r. Baereckenweg - Droga w Zakątku Niedźwiedzim (?!) - bo Bär to niedźwiedź, ecke to kąt, zaułek, a Weg - to droga. TYMCZASEM nazwa tej ulicy wywodzi się od Maxa Baerecke, właściciela majątku w dzielnicy Elbląga zwanej niegdyś Spittelhof (dzisiaj Warszawskie Przedmieście), który w 1932 r. sprzedał swój majątek dla miasta, które podzieliło go na działki.
Na str. 97 pisze, że PLAC SŁOWIAŃSKI przemianowano na Plac Fryderyka Wilhelma (dla upamiętnienia kolejnych królów pruskich noszących te dwa imiona). TYMCZASEM dawny Nowy Rynek (der Neue Markt) przemianowano w dniu 18.01.1816 r. na cześć króla Prus FRYDERYKA WILHELMA III, jako podziękowanie za zawarty w dniu 20.11.1815 r. Pokój Paryski (kończący wojny napoleońskie).
Na str. 127 pisze, że ulica UROCZA, nazywała się przed wojną Süvernweg, "od nazwiska Süvern pochodzącego od imion germańskich, opartych na bazie słowa "Sieg" = zwycięstwo. .. A TYMCZASEM nazwa tej ulicy to Droga Süverna! Johann Wilhelm Süvern, wybitny pedagog, zwany był ojcem pruskiego gimnazjum, a w latach 1803 - 1807 był rektorem słynnego Gimnazjum Elbląskiego! Cóż, licencjat dla niektórych to i tak zbyt duże wyróżnienie. .. ..
Jaki jest cel napisania takiej książki. Komu jest to potrzebne? Co ma promować i dlaczego?
Pani nauczycielko akademicka Engler - Langemarckstrasse (Jana Amosa Komenskiego) to nie ulica Długi Targ, tylko ulica poświęcona bitwie stoczonej w 1914 roku pod Langemarck we wschodniej Flandrii, w której odwagą i bohaterstwem odznaczyli sie młodzi żołnierze niemieccy, także studenci.
No nie !!! - Mielczarskiego to ulica poświęcona Ferdynandowi Schulzowi, "działaczowi SPD w Elblagu w I poł. XX wieku!". Dzwonią, dzwonią, ale p. Wioletta Engler nie wie w którym kościele! Bo ulica Mielczarskiego była poświęcona przed 1945 r. Ferdynandowi Schulzowi (1892-1927), którego nazywano "Ikarem Prus Wschodnich", mistrzowi świata w lotach szybowcowych, który zginął w 1927 roku, spadając na samolocie silnikowym na rynek w Sztumie, gdzie miał zrzucić wieniec na otwarcie pomnika poległych w I wojnie światowej. Jego grób znajduje się na cmentarzu w Lidzbarku Warmińskim, a trzy lata temu władze Malborka odsłoniły na Urzędzie Miasta tablicę poświęconą Ferdynadowi Schulzowi, który - nota bene - urodził się w m. Piszewo koło Jezioran.