A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Do pROSiAczka: no tak ty wiesz lepiej od nas jak to jest poniewaz mieszkasz w P...... i jest tam ponad 10 sklepow wielkosci Auchana, ale nie mow ze nic nie wiemy na te tematy. Pracujesz w jednym z takich sklepow wiec mozesz napisac czego moga spodziewac sie pracownicy Aholda. Beda to informacje najprawdziwsze i moga przydac sie im w odpowiednim nastawieniu psychicznym na to czego maja sie spodziewac.
A jeśli już o dużych sklepach mowa to zobaczcie jakie są opinie odnośnie Plazy, która zacznie się budować z aWokiem: "W Krakowie już jest Plaza. Jest to sklep dla bogatych i zmotoryzowanych a nie dla osoby, która zarabia 1000 zł", "Nawet jeęli to prawda, to bogaci i zmotoryzowani też mają prawo gdzieś robić zakupy. Nie rozumiem dlaczego wszystko ma być dostępne dla wszystkich. To nie jest demokracja (rządy obywateli - tak to rozumieli twórcy pojęcia) tylko ochlokracja (rządy motłochu - patrz Arydstoteles, który nie był taki głupi). Sam jestem niebogaty, ale mam dwa wyjścia - albo nie kupuję w Plazie, tylko z Lepperem na bazarach, albo pracuję, zarabiam, oszczędzam, a potem kupuje gdzie chcę.",
Te anonim,
Nie jestes glupi, nie musisz sie wstydzic podpisu. Noze byc nick.
Kto nie chce, nie musi kupować w hipermarkecie. Kto nie chce, nie musi tam pracować. Kto pracować musi, będzie pracował tam gdzie może (chyba, że woli zasiłek lub jego brak). Ludzie, przypominam, że żyjemy w wolnym kraju i nikt na szczęście nikogo do niczego nie zmusza.
No nie do końca - ja chcę oglądać pornole w tv, a "ktoś" mi nie pozwala.
Ja chcę supermarket na swojej ulicy bo do Ogrodów Świerczewskiego mam 500 m a to za daleko.
PS. Co tam super.. HIPERMARKET mi zbudujcie na ulicy.
do :) i rosy. nie rozumiem dlaczego wszyscy tak bardzo przeceniaja negatywny wplyw hipermarketow na handel tzw. "drobny". czy taki handel to rynek na dabka co piatek? czy ci przedsiebiorcy tworza nowe miejsca pracy, a najczesciej przeciez ich "firmy" sa jednoosobowe badz rodzinne. rozliczaja sie ryczaltem przez PITy a nie CITy ze wzgledu na male obroty, a swoje bardzo skromne nadwyzki przeznaczaja na biezaca konsumpcje a nie przyszlosciowe inwestycje. Nie martwcie sie o 50% stope bezrobocia, bo sredniej wielkosci placowki handlowe (patrz: Va Bank, Sandra) maja czesto pewna pozycje przetargowa w negocjacjach z dostawcami. Sieci blaszakow wyniszczaja hurtownie, poniewaz maja najczesciej zapewnione duze dostawy za darmo wprost od producenta. Miedzy innymi przez to ze pomijaja posrednikow moga utzrymywac ceny na niskim poziomie, nie mowiac o zwyklym doplacaniu do tzw. PIERWSZEJ CENY czyli towarow z gazetki na ktore lapie sie klientow do sklepu tj. jajka o 50% tansze na wielkanoc, czy karp za 2zl na boze narodzenie. jedno jest pewne : trzeba zachowac umiar we wszystkim. I wlasnie umiaru i rozsadku zycze wladajacym naszym miastem teraz i w przyszlosci...
do :) nie chce sie wymadrzac nie o to mi chodzi, a wlasnie to ze malo zarabiasz jest Twoim atutem dla pracodawcy, ktorego obchodzi co potrafisz i ile go kosztujesz. niskie koszty pracy elblag juz ma, przez wysokie bezrobocie chec pracy za smieszne pieniadze tez, teraz trzeba przyciagnac inwestycje najlepiej produkcyjne, a nie uslugowe (te zbyt silnie zaleza od popytu efektywnego zglaszanego w regionie oraz na calym rynku), poprzez szereg zwolnien i ulg inwestycyjnych. PS. wiesz dlaczego w gdansku zarobisz wiecej? po czesci dlatego ze 3miasto ma silnie rozwinieta siec uczelni wyzszych, stopien nasycenia tej spolecznosci wyksztalceniem wyzszym jest zastraszajaco wysoki w porownaniu do elblaga. przeciez najlepsi wyjezdzaja od nas i juz nie wracaja. zostaja w gdansku np. pracuja na jego korzysc a ze sa bardzo dobrzy dostaja duzo forsy. Ci co wracaja do elblaga sa postrzegani jako gorsi, bo u nas edukacja lezy, nie dali sobie rady w wielkim miescie wiec wrocili na prowincje... wiec za co chca tyle samo kasy? to nie jest moje zdanie taki jest najczesciej tok postrzegania przez moznych tego swiata. znam z autopsji
Masz w 100% racje.
Jakby nie patrzeć, to znowu napędzimy pieniędzy nie-naszym biznesmenom. Szkoda, ale trochę sami są sobie winni ci, którzy najbardziej oberwią. Mieli sporo czasu, by się zorganizować. Tymczasem PSS-y, GS-y i inne spółdzielnie pod byle jakim pozorem broniły swojej "niezależności", która polegała na własnej księgowej, prezesie, sekretarce, itd... Mało kto byłby w stanie z nimi konkurować... gdyby miały instynkt przeżycia. W sumie szkoda nie ich, a dostawców. Wiadomo, że hipermarkiety bazują na forsowaniu warunków dostawy niemożliwych do przyjęcia przez drobnych i nie posiadających kapitału wytwórcach (termin 90 dni do zapłaty, dla "polskiego" kapitalisty jest nie do przyjęcia - większość dostawców nie przeżyje dwóch zamówień - ich miejsca zajmą inni, najczęściej operujący zachodnimi kredytami). Zgoda na budowanie hipermarkietów, to wyrok śmierci dla wielu drobnych producentów, a Elbląg ma tylko drobnych producentów. Poza tym, w sytuacji, gdy zysk z hipermarkietów wyjeżdża z Polski, to za czyje pieniądze wyremontujemy do nich drogi? Za dziesięć lat będziemy jęczeli na ten "dobrobyt", który nam władze miasta fundują - ale oni swoje interesy zdążą załatwić. Przez ostatnie kilka lat wyprzedali prawie wszystko, a my jak barany im za to klaszczemy...