62
04.06.2008

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
No no no - JOLA?
AborygenMiejscowy (2008.05.24)

info

0  
  0
Cześć Aborygenie - wiesz, że Cię lubię i uważam, że możesz się w najbliższym czasie przydać. Ale faktycznie koniecznie musisz coś zrobić z tym swoim językiem, i to szybko, bardzo Cię proszę. Przecież w realu mówisz zupełnie inaczej. Bierz przykład z naszego Premiera, jak mu się język zmienił. Ja też się staram jak mogę, żeby te trudne rzeczy, o których piszę były w miarę czytelne. Aha, znajomych w takich sprawach nie blokuję, więc postaraj się zrobić to sam - Magnolia
(2008.05.24)

info

0  
  0
zapis z dzisiejszej nocy: "w Elblągu, 25 maja 2008 r. godz. 02.35 - - - NINIEJSZYM ZMIENIAM ENERGIĘ HERBU ELBLĄGA NA BIAŁĄ - - - POWODZENIA, MOJE MIASTO" - Magnolia
(2008.05.25)

info

0  
  0
Od stycznia 2007 r. piszę książkę o Starym Mieście. To przekrój zdarzeń przez 25 lat, sporo informacji technicznych, info o ludziach, z którymi przyszło mi się tu spotkać, a samych inwestorów było ponad 2 tysiące. I zbierane przez lata anegdoty, dla mnie od początku najważniejsze, w różnych formach: felietonu, eseju, krótkiej formy literackiej. Od grudnia 2007r. rozmawiam z wydawnictwem z Gdańska, bo od poczatku czułam, że praca ta będzie miała znaczenie ponadlokalne. Wydawnictwo wyraziło zainteresowanie, ale cały czas zwleka z ostateczną odpowiedzią. Teraz wiem - po raz który już w życiu ! - że wszystko jest po coś. /// - - - Kilka dni temu przeczytałam w Gazecie recenzję jednej z nominowanych do NIKE pozycji, zbioru esejów tłumaczki z języka niemieckiego M. Łukasiewicz "Rubryka pod różą". Pisze ona m. in. o Andersenie, że zakończenie "Król jest nagi !" autor dopisał w ostatniej chwili, dopiero w korekcie. "Jak dzisiaj czytalibyśmy tę baśń bez słynnej puenty ?" - zastanawia się Łukasiewicz - cdn - Magnolia
(2008.05.25)

info

0  
  0
I tu doznałam olśnienia. Bo nagle okazuje się, że te krótkie formy na bazie anegdoty są absolutnie najważniejsze ! Ale powstały wcześniej, by każdej z nich właśnie teraz, po tych kilku ostatnich miesiącach, kiedy strumieniem wlewała się biała energia i praktycznie pozwalała zrozumieć rzeczy zupełnie na nowo - dopisywać puety. W większości wywracające obraz rzeczy, czasem bolesnie podsumowujące, czasem gorzko-smutne. Absolutnie zaskakujące, na razie dla mnie, potem myślę, że i dla innych. Kompletna iluminacja ! /// Może to ma własnie być rodzaj katharsis/oczyszczenia dla innych, bo ja swoje przechodzę właśnie teraz ? - Magnolia
(2008.05.25)

info

0  
  0
Piszę o ksiażce, ale cały czas myślę zupełnie o czym innym - I JUŻ WIEM ! Sprawdziłam. ---- Ta forma przestrzenna, ten "Zamglony listek", ten CZARNY ŻURAW - ma bardzo złą czarną energię, jakby szatańską. /// Odnosiłam się w tych tekstach ( w niezbyt zresztą przychylnych słowach ) do Rodina. To facet, którego w tamtym roku widziałam w TV EZO, to jakaś telewizja ezoteryczna. Kiedy szedł mi kolor do góry - zaczęłam sprawdzać wiele rzeczy naokoło, robiąc sobie swoisty trening i szukając skal odniesienia. Ten facet intrygował, bo miał sporo większą energię od różnych innych występujących tam osób. Od dawna wiedziałam, że tarot ma bardzo złą energię i nigdy się temu nie przygladałam, ale facet intrygował mową, działał perfidnie na podświadomość. Poza tym od początku byłam przekonana, że przyjedzie na wiosnę do Elbląga, tylko nie wiedziałam po co. Teraz wiosną facet ten dość nagle zniknął z ekranu, intuicyjnie sprawdziłam energię i okazało się, że ogromnie wzrosła (ale kuda mu do mojej ! ). Jak wczoraj w portEl-u zobaczyłam, ze ktoś merda przy fotkach, to po energii natychmiast poznałam, że to Rodin - - - cdn. - Magnolia
(2008.05.25)

info

0  
  0
Rany, ja tez chce miec takie odloty :D
(2008.05.25)

info

0  
  0
Kończąc ten bolesny temat CZARNEGO ŻURAWIA, który ani dla mnie, ani dla Państwa zapewne nie jest miły, ani łatwy, powiem tylko, że jestem pewna, że Rodin miał do czynienia z energią tej formy przestrzennej. Jego moc była bardzo mocna, ale czarna. /// - - - BYŁA, bo facet źle trafił, z Elblążanami trzeba się liczyć i byle dupek nie będzie nam tu mieszał. A się facet zdziwił ! A trzeba było zadzwonić, przedstawić się, powiedzieć o co chodzi, a nie kryć się po kątach i knuć ! Teraz mu i kości z Rosji nie pomogą ! I tak już chciałabym, żeby zostalo - /// I jeszcze gwoli wyjaśnienia: nie miałam nic wspólnego z tą inicjatywą puszczania białych żurawi z Bramy Targowej --- sama jestem chyba najbardziej zaskoczona tym wszystkim, co się przez ostatni tydzień wydarzyło ///Bye, bye szatanie -- Magnolia
(2008.05.25)

info

0  
  0
myślałem, że ten plac nazywa się "Tiananmen" - w każdym razie inicjatywa spoko.
wujek samo zło (2008.05.25)

info

0  
  0
KOT BŁASIAKA - - - - -W piękną majową noc piliśmy wódkę u znajomych w jednej z kamienic. Impreza dobiegła końca gdzieś o 5.00 nad ranem. Żegnaliśmy się przed domem, gdy jeden z kolegów zaczął dzwonić z komórki, myśleliśmy, że po taksówkę, ale przecież miał blisko. - - - Ale on dzwonił do. .. kota Błasiaka. Janusz Błasiak też mieszkał po sąsiedzku ( jak wszyscy na Starym Mieście ) i wcześniej opowiadał mu o swoim cudnym i mądrym kocie, który potrafi wiele rzeczy. /// - I co, pewnie telefony też odbiera ? /// - A odbiera – odpowiedział Błasiak. /// I dlatego to w ten piękny majowy poranek sprawdzaliśmy, czy kot Błasiaka odbiera telefony. Ale akurat wtedy chyba spał. - - - - Miesiąc później znowu mieliśmy imprezę, w tym samym miejscu. Po drodze na spotkanie natknęłam się na Błasiaka. Szedł spacerowym krokiem, a tuż za nim biegł nieduży piesek. /// - Cześć Janusz ! To twój pies ? /// - Nie, ja mam kota ! /// - Tego co telefony odbiera ? /// Janusz spojrzał na mnie dziwnie, ale ja spieszyłam do znajomych. ---- cdn. - Magnolia
(2008.05.26)

info

0  
  0