Na ławie oskarżonych znalazła się była prezes spółdzielni, jej zastępca oraz jeden z członków zarządu. Zdaniem sądu ich wina nie budziła wątpliwości, zatwierdzane przez nich w latach 1998-2002 przetargi narażały spółdzielnię na straty.
- Oskarżeni nie dopełnili ciążących na nich obowiązków w ten sposób, że na posiedzeniach zarządu niezasadnie zatwierdzali wybór ofert przetargowych niekorzystnych z punktu widzenia ekonomicznego - mówił podczas ogłaszania wyroku sędzia Rafał Matysiak, przewodniczący składu sędziowskiego.
Oskarżeni nie przyznali się do winy i zapowiadają apelację.
- Na pewno nikt z nas nie chciał wyrządzić spółdzielni jakiejkolwiek szkody - tłumaczyła nam już po wyroku była prezes spółdzielni. - My chcieliśmy jak najlepiej, najdokładniej przeprowadzić te przetargi. Sąd nie zbadał, jakie materiały zostały użyte (do remontów - red.) i te oferty czasami były nieporównywalne.
Jeśli sąd apelacyjny podtrzyma wyrok, pracę stracić może Andrzej C., były wiceprezes spółdzielni Nad Jarem, a obecnie prezes elbląskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.
Joanna Kostańczuk, Telewizja Elbląska
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter