A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Polecam odwiedziny na stronie poświęconej temu albumowi. http://www.destination-art.org Wydaje mi się, że nieco mylnie przetłumaczono tytuł. Po polsku powinno to być raczej "Cel (miejsce przeznaczenia) - sztuka". Chodzi bowie o sztukę, której nie można transportować, ale do której trzeba pojechać. Myślę, że władze miasta powinny wyciągnąć wniosek z faktu, że jest to jedyna polska ekspozycja, o której autorka napisała. Nie przypuszczam, że zagraniczni turyści się rzucą na te formy, ale czas zacząć myśleć o formach, jak o prawdziwym atucie turystycznym Elbląga (obok pochylni, niedalekiej depresji i dziedzictwa archeologicznego ze Starego Miasta i z Truso). Według mnie należałoby reaktywować ideę biennale (oczywiście na nowych zasadach) i poszerzać
Zgadzam się z przedmówcą, że to tłumaczenie jest za dokładne i zbyt dosłowne, a przez to nie oddaje istoty rzeczy. Jeśli zważyć na definicję destination art - "it is art that you have to travel to and meet in its own space and on its own terms", to na zasadzie analogii do kina drogi, bardziej pasowałoby mi określenie "sztuka drogi". Ale to tylko moje bardzo subiektywne odczucie.
Reaktywowanie Biennale, to niezbyt fortunny pomysł. Czasy już inne i trzeba by oczekiwać nowego pomysłu, zamiast odgrzewania minionych. Forma Bossa Gosławskiego zarośnięta drzewami i powoli wypierana przez powstające "nowe stare miasto" nie ma tego dramatycznego wyrazu wystrzelonego w kosmos i zrównanego z ziemią siedemsetponadletniego kawałka historii. Jak na tym miejscu była wołająca do nieba pustka, to ten akcent rozpaczy, wyrażony przez artystę, miał swoją wymowę. Funkcjonariusze partyjno-sbeccy się nie pokapowali w tej abstrakcji. Kto pamięta tę formę na pustce pomiędzy dwoma gotyckimi świątyniami, ten może wyobrazić sobie klimat.
Rulero, a co byś powiedział na imprezę, która po prostu sprowadzałaby do Elbląga czasowe wystawy w przestrzeni miejskiej. A może konkurs wśród studentów europejskich akademii sztuk pięknych czy rodzaj stypendium dla artysty-rezydenta, k, by kolekcja form poszerzała się, żyła.
Jest Galeria, jest Dyrektor tejże i niech robi to co uważa za stosowne i możliwe. Biennale form, jako takie wyczerpało swoje możliwości już w swojej czwartej edycji, gdy zostało nazwane Zjazdem Marzycieli. Nie można dodawać mechanicznie i cyklicznie klolejnych klonów form, bo od tego momentu zaczyna się CEPELIA. Zjazd Marzycieli pokazywał koncepcje, a nie realizacje. Wizje nie ograniczane możliwościami fabryki, nawet dużej i takie, które nawet nie pretendują do realizacji. Bo i po co. Jeżeli miasto postawi na promocję tego dorobku, to prędzej czy później znajdzie się inicjatywa i sama się obroni. Ale musi to być coś nowego.