A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Ja też tam chodziłam, znam aż trzy jezyki, skończyłam już drugi fakultet (j. polski i pokrewny) i jestem dumna, że tam chodziłam...Fizyki bałam się jak każdy, matmy nienawidziłam, za to polski (z p. Siwicką) kochałam...
Szkoda że wyścigi u Sajmona to już historia. Tacy ludzie jak on trzymali kiedyś wysoki poziom tej szkoły. Pozdrawiam także byłego wychowawcę Bogdana Brzezińskiego. Jego dywagacje podczas lekcji j.polskiego miały naprawdę duży wpływ na mój stosunek do życia.
Szkola OK, choc w ostatnich latach obnizyla loty. Mnie matmy uczyl Pan Marynowski, fizyki Pan Jarmola, mechaniki Pan Luczak, chemii Pan Szablowski i Pani Luniewicz i wielu j.polskiego Pani Pawowicz i Szkolnicka. To byly czasy a poziom wiedzy absolwentow pozwalal zdac bez dodatkowych korepetycji na dowolna wyzsza szkole techniczna. Pozdrawiam cale grono pedagogiczne. Pozytywnie wspominam rowniez panow Serwina, Koseckiego,Kostusia, Plesniaka, Lewandowskiego, Lewalskiego, Zyska i innych z tego okresu.
Ja milo wspominam Pania Konopko(matematyka), potrafila wyjasnic co oznaczaja te cyferki na tablicy. Pamietm tez poczatki lekci fizyki z Pania Wiśniewska, stresik czy bedzie wejsciowka na poczatku lekcji czy nie. Jednym slowem milo spedzilem w tej szkole 4 lata.
p.s czy ktos pamieta moze Pania szatniarke tzw. szefowa???? mila babka, ale podobno juz jej nie ma od 3-4 lat
Niestety nie byłem zbyt mocny z matmy i "Maryn" usadził mnie przed maturą. Nadrobiłem to w późniejszym okresie w innej szkole. Może to dobrze bo nie skończyłem szkoły przed wprowadzeniem stanu wojennego i nie podszedłem do wojska w tych ciężkich czasach.
Lekcje z Panem Brzezińskim to bajka ( te jego powiedzonka typu "wicie") . No i mieliśmy ubaw na temat wspólnych wypadów p. Zyska i Lichockiego na dużej przerwie do "Stelli". Co za czasy.
a i teraz nie jestesmy bezbarwni. tak serio to może odezwą się nasi absolwenci - studenci oraz absolwenci PG, PWSZ, AM w Gdyni i Szczecinie, PW. Ba nawet w Londynie też są nasi...Jest napewno nie lekko , ale warto.
Fizyka z p. Wiśniewską :P stres przed każdą Jej lekcją. Zapyta, nie zapyta. "Kartki leżą na stole" i wszystko jasne ;] było ciężko ale miło sie wspomina :)
Taki ham (palenie papierosow i przekkinanie w czasie lekcji) i nierob (czytanie gazet podczas klasowek, zeby mozna bylo sciagac, poniewaz dobze wiedzial, ze nie potrafi uczyc) jak "sAJMON" - w dzisiejszych - normalniejszych czasach, nie utrzymalby sie w szkole nawet pol semestru.
Teraz odwalaja tam wielką lipę , a może czasy się zmieniły i młodzież
????