UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Niestety nie byłem zbyt mocny z matmy i "Maryn" usadził mnie przed maturą. Nadrobiłem to w późniejszym okresie w innej szkole. Może to dobrze bo nie skończyłem szkoły przed wprowadzeniem stanu wojennego i nie podszedłem do wojska w tych ciężkich czasach. Lekcje z Panem Brzezińskim to bajka ( te jego powiedzonka typu "wicie") . No i mieliśmy ubaw na temat wspólnych wypadów p. Zyska i Lichockiego na dużej przerwie do "Stelli". Co za czasy.

BOLS

Anuluj