A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Powiem tak jestem za a nawet przeciw ⚓ ale kiedy w dzień mistrzostw Europy kiedy Półka wygrywa i zdobywa złoty medal w TVN zero wiadomości, w. TVP zero wiadomości i tak do dziś.
Czy to jest oky ? Trawa po pachy przy trasie z mostu niskiego do Stawidłowa i w wielu innych miejscach, drzewo przełamane w w wodzie między mostami i co to jest reklama oky ?
Nastawiono się na biznes w hotelach a w krzakach przy panie spali pod gołym niebem ! Nie każdego stać na hotel ale widać kogo to ?
Najbardziej zadziwia mnie nie sama krytyka, ale sposób myślenia, który za nią stoi. To postawa, w której każda inicjatywa jest z góry zła, każdy sukces trzeba umniejszyć, a jeśli czegoś nie da się podważyć, pojawia się teoria o „lobby”, „czyichś ambicjach” albo „marnowaniu pieniędzy”.
Tego typu komentarze często nie zawierają żadnych danych, wyliczeń ani propozycji alternatywnych rozwiązań. Ich celem nie jest szukanie odpowiedzi, jak zrobić coś lepiej, tylko udowodnienie, że nic nie ma sensu.
Gdy miasto organizuje wydarzenie, źle, bo kosztuje. Gdy go nie organizuje, źle, bo „nic się nie dzieje”. Gdy pozyskuje środki zewnętrzne, też źle, bo przecież można było zrobić coś innego.
Krytyka jest potrzebna, ale musi opierać się na faktach. Sugestie o „lobby” czy „czyichś ambicjach” bez dowodów nie są argumentami, tylko opiniami opartymi na założeniach.
Miasto, które chce się rozwijać, musi podejmować działania, a nie tylko analizować problemy. Nie każda impreza będzie idealna i o każdej można dyskutować, ale negowanie każdej inicjatywy prowadzi do jednego przekonania, że najlepiej nic nie robić.
A miasta, które nic nie robią, nigdy nie stają się bardziej rozpoznawalne, atrakcyjne i przyjazne dla mieszkańców.
Takich imprez może potrzeba ale na pewno nie mieszkańcom. Ci poza utrudnianiem życia nie maja z tego NIC!
Mieszkańcem miasta jest nie tylko osoba, która w danym dniu stoi w korku. To również właściciel restauracji, hotelu, sklepu czy usługodawca, który dzięki takim wydarzeniom ma większy ruch i dodatkowe przychody. Są mieszkańcy, dla których takie imprezy oznaczają chwilowe utrudnienia, ale są też tacy, którzy realnie na nich korzystają. Trudno więc powiedzieć, że „mieszkańcy nic z tego nie mają” po prostu każdy może patrzeć z innej perspektywy.
Miasto jest wspólnotą różnych ludzi, a nie tylko tych, którym akurat zamknięto ulicę pod domem.
A jak temu restauratorowi dowieźli zaopatrzenie? Helikopterem czy łodzią? Jak klienci dojechali do hotelu? Pół kilometra pieszo?
Jak pracownicy dojechali do tych hoteli i restauracji? Imprezy tak ale z głową, ulice zamykać tak, by była inna droga dojazdu.
Może zamknijmy most i jakoś wytrzymamy. Po co nam pontony?
Dokładnie. Dosyć już mam tych naj, naj, naj. Najlepszy MOSiR w Polsce według jakiego pytam się klucza? Ciągłe rekordy frekwencji w zwykłym biegu na dziesięć kilometrów. Teraz kolejne setki tysięcy złotych na jednorazowy strzał. A potem słyszę, że nie ma na odśnieżanie i zbieranie piachu. O łataniu dziur nie wspomnę. Ile dokładnie dostało Labo? Ilu pracowników jednostek miasta było w to zaangażowanych? Im też trzeba przecież płacić. Ile sprzętu miejskiego, paliwa itd, itp. Bańka pękła z górką na bank.
Okazjonalne imprezy sportowe mają sens, jeśli są finansowane z prywatnych pieniędzy od sponsorów. Nie z miejskich środków - te powinny być przeznaczane na to, co zostaje na długo i służy mieszkańcom (drogi, parki, budynki - np dworca, itd. ). Wydanie miliona złotych na dwudniową promocję miasta... głównie wśród jego mieszkańców - nie jest racjonalnym wydatkiem. Niczego trwałego to nie buduje, nie wzmacnia gospodarki i lokalnej przedsiębiorczości. Przy okazji, czy w te działania było zaangażowane wojsko (bo mężczyźni ubrani w mundury byli widoczni)? Jeśli tak, to lepiej w tym miejscu zakończę komentarz.